Kudos dla drożdżówki!

Drożdżówka to kultowa pozycja w moim menu rowerowym. Mały, wiejski sklep na końcu świata, na kawałku płyty wirowej napisane ręcznie „sklep”, trzeba mieć dobre oko, aby to zauważyć. W środku niewielki wybór towarów, najważniejsze, że świeże drożdżówki są. Drożdżówki w takich przybytkach, to obok owoców jedyny produkt niepakowany. To też jeden z niewielu produktów, który nie został wypluty przez maszynerię wielkiej korporacji, ale został stworzony przez człowieka. Czasem może być bajecznie smaczny, czasem nieudany, ale z całą pewnością to produkt prawdziwy! Dlatego cholernie zaskoczyła/rozbawiła/zdenerwowała mnie reklama plastikowego tworu jak „następcy drożdżówki”.

Czytaj dalej

Opublikowano Konsumpcjonizm | Otagowano , | 8 Komentarzy

Polowanie na zło

Fragmenty komentarzy pod tekstem o śmierci myśliwego na polowaniu:

  • Polscy myśliwi to wyjątkowe palanty! Strzelają do wszystkiego co się rusza
  • Jakże mnie to cieszy,że ci dewianci coraz częściej po pijaku zaczynają strzelać do siebie!
  • Dobra wiadomosc. Niech ta trzoda wystrzela sie nawzajem
  • Im wiecej tych degeneratów nawzajem sie wystrzela tym bedzie lepiej
  • jednego dewianta mniej! tak trzymać, myśliwska bando!

i taki mniej ostry:

  • Jak mi przykro… Poszedł zamordować kilka sarenek i sam tego nie przeżył? Ojej – co się stało? Jelonek wygarnął do niego ze sztucera z optykiem?

W najświeższych komentarzach nie znalazłem ani jednego w innym stylu. Sam uważam, że łowiectwo w dzisiejszych czasach to niepotrzebna rozrywka, ale skala ataku mnie przeraziła. Spróbowałem pomyśleć na odwrót. Znaleźć coś na obronę myśliwych. Nie udało się znaleźć argumentu za myślistwem, ale udało mi się zmniejszyć wewnętrzny bunt na myśliwych. Czy oby na pewno to degeneraci i dewianci? Czy oby na pewno to źli ludzie?

Wymyśliłem tak: Myśliwy nie jest złym człowiekiem. Gdybym ja został myśliwym to byłbym złym człowiekiem. Spróbuję moją tezę wyjaśnić.

Czytaj dalej

Opublikowano Antyporadnik | Otagowano , , | 22 Komentarze

Mundial. Czyli o tym dlaczego Giro d’Italia jest ciekawsze od Tour de France.

Oj bardzo nie lubię piłki nożnej.  Nuda. Dominacja.  Monokultura sportowa. Na dziesięć newsów, dziesięć o piłce nożnej.  Kto i kiedy miał sraczkę. Gdy w innych sportach dzieją się rzeczy niezwykle ciekawe.  Ale mój opór przed tym piłkarskim kiczem jest głupi.  Wszyscy pływamy w tym gównie i lepiej chlapać się z radością niż siedzieć z boku z obrażona miną. Zazdroszczę wszystkim, którzy potrafią się tym cieszyć. Też bym chciał, próbowałem, mimo wszystko nie umiem, ani trochę mnie to nie bawi. Czuję smutek jak widzę bezkrytyczne łykanie, tego co z założenia ma być łykane. Czuję smutek gdy nie widzę w ludziach buntu i krytycyzmu wobec tego, co dominujące i powszechne.

Na dobra, to ja jestem chory, a nie społeczeństwo jest chore. Miłej mundialowej podniety. Ja niestety będę poza tym. Mam dla Was, dla największych fanów patrzenia na to jak inni kopią w piłkę jedno życzenie: niech jak najwięcej z mundialu was ominie! I nie jest to sarkazm, nie jest to złośliwość.  Oceniam po sobie.  Też mam swoje patrzenie na innych. Kocham kolarstwo.  Mogę patrzeć na to jak głupi.  Patrzeć zamiast samemu jeździć. Nie wiem dlaczego tak jest. Sto razy większą satysfakcje daje mi to jak sam ruszam tyłkiem, niż patrzenia jak tyłkami ruszają inni, wiem o tym, pamiętam o tym, jednak lenistwo czasami wygrywa. Od wielu lat dużo bardziej pasjonuje mnie Giro d’Italia niż Tour de France. Przyczyna jest prosta. Giro jest w maju, a Tour w lipcu. A ja w maju jestem głupszy, bardziej leniwy, bardziej ospały. W lipcu jestem już rozpędzony, dziki, pełen życia. W lipcu sam działam, zamiast patrzeć jak inni działają. W maju jeszcze jest pół na pół. Wielu moich przyjaciół również wyżej ceni Giro niż Tour. Doszukują się w tym obiektywnych przyczyn. A figę! W lipcu nie macie czasu na głupoty. Dlatego mam nadzieje, że własne kopanie za piłką, czy też grillowanie, czy też jeżdżenie starym VW Golfem po mieście z muzyką disco polo na cały regulator tak was pochłonie, że przeoczycie wszystkie mecze od fazy grupowej do finału! Amen!

ball

Opublikowano Pasyjne | Otagowano , , | 19 Komentarzy

Bezmyślność.

W sieci można obejrzeć filmik o koźle, który wpadł w depresję po tym jak został rozdzielony z kumplem, osłem, z którym mieszkał przez kilka lat. Kozioł przez kilka dni nie jadł i nie ruszał się z miejsca. W końcu uznano, że jedynym ratunkiem jest powrót osła. Radość kozła przy spotkaniu z utęsknionym przyjacielem jest niewiarygodna. Nie trzeba oglądać takich filmików, żeby zrozumieć, że zwierzęta odczuwają emocje bliźniaczo podobne do naszych, ludzkich. Każdy, kto ma zwierzę domowe widzi to bardzo wyraźnie. A nawet jeśli nie mamy w domu pupila to wystarczy odrobina uważnej obserwacji świata.

Czytaj dalej

Opublikowano Pasyjne | Otagowano , | 10 Komentarzy

Wyprawa rowerowa z małym bagażem. Opowiadanie.

Dwa lata temu napisałem instrukcje od wyprawy rowerowej z małym bagażem. Instrukcja jest tu. Nie opowiedziałem wtedy jak wyglądała moja podróż, rzucając jedynie kilka liczb. Ostatnio pomyślałem, że może ktoś będzie miał ochotę poczytać jak taka wyprawa wygląda. Była to bardzo specyficzna wyprawa, coś innego chciałem upiec, a coś innego wyszła z piekarnika. Jednak właśnie takie potrawy smakują mi najlepiej.

Czytaj dalej

Opublikowano Antyporadnik | Otagowano , , , | 5 Komentarzy

O potrzebie skrętu w lewo

Kilka miesięcy temu miałem myśl, że w dzisiejszych czasach nie istnieją partie lewicowe. Czy to w Polsce, czy w Europie wszystkie ruchy polityczne są nastawiane na prawicową zasadę, że silniejszy bierze zdobycz, nakładając na tą zasadę jedynie kosmetyczne korekty. Miałem o tym napisać. Jednak po kilku dniach, trafiłem na bloga, w którym kolega pisał dokładnie na odwrót. Twierdził, że wszystkie partie realizują politykę lewicową i nie ma partii prawicowych. Twierdził, że dla dobra gospodarki partie prawicowe powinny się pojawiać. Pomyślałem wtedy, że obaj jesteśmy zbyt radykalni i zostawiłem temat. Teraz ruszam z tym na nowo.

Czytaj dalej

Opublikowano Antyporadnik | Otagowano , , , , | 23 Komentarze

A Satisfied Mind / Spokojny umysł

Dziś będzie słowno muzycznie. O moim uwielbieniu dla utworu „A Satisfied Mind” Johnny Cash’a. Utwór trafia u mnie w samo serce. Trafia też do Pana Tarantino, który bardzo skrupulatnie wybiera muzykę do filmów, a umieścił song na ścieżce dźwiękowej Kill Bill’a 2. To, co mi się podoba najbardziej to tekst. Baryton Cash’a doskonale potęguje siłę i mądrość tekstu. Postanowiłem to przetłumaczyć. Oczywiście nie tak od zera, jestem na to za leniwy i za słaby. Moje tłumaczenie to tylko retusz. Problemem jest już sam tytuł. Widziałem tłumaczenie „zadowolona mina”, które moim zdaniem pasuje jak harfa do muzyki disco polo. Z drugiej strony „usatysfakcjonowany umysł”, czy nawet „zadowolony umysł” też mi nie gra. Wybrałem „Spokojny umysł”.  Jednak to, o czym śpiewa Cash najlepiej przetłumaczyłbym obrazkowo.  „A Satisfied Mind”  czyli takie coś: Czytaj dalej

Opublikowano Kulturalne | Otagowano , , | 2 Komentarze

Większe cuda dzieją się w środku

Pewien dziennikarz utknął w korku spowodowanym przez Półmaraton Warszawski. Wydarzenie było inspiracją do artykułu, o tym jak bardzo biegaczy i biegania nie lubi. To zrozumiałe. Ja na przykład nie lubię żeglarstwa. Głównie dlatego, że podskórnie czuję, że to coś przyjemnego i ekscytującego, a zarazem coś, na co nie mam już w żołądku miejsca. Nie wystarczy uznać, że żeglarstwo jest gorsze, zdrowie psychiczne wymaga wytoczenia większych armat. Nudne, śmieszne, dla mało inteligentnych ludzi, ot co! Tak naprawdę to mój opis dotyczy przeszłości. Nie lubiłem żeglarstwa. Myślałem, że mam obiektywne argumenty i racjonalny osąd. Byłem w stanie pomyśleć „dlaczego inni nie widzą, że to takie słabe”. Teraz mam świadomość, że czy to u mnie z żeglarstwem, czy u dziennikarza z bieganiem prawdziwym problemem jest poczucie wykluczenia . Jednak nie o dziennikarzu miałem pisać. Inny tekst zainspirował mnie do pisania. Tekst napisała autorka bloga „Wyrwane z kontekstu”. Jest to zabawna odpowiedź na frustracje wykluczonego dziennikarza. Oto jeden fragment:

Czytaj dalej

Opublikowano Antyporadnik | Otagowano , , | 8 Komentarzy

Prosty dowód na to, że im więcej wiemy, to więcej nie wiemy

To jest tak proste, że zapewne wielu ludzi na to wpadło i napisano o tym setki książek. Jednak w momencie gdy pojawiło się w mojej głowie, był to dla mnie duży, odkrywczy wstrząs. Dlatego się tym podzielę.

Jeśli możliwą do zdobycia wiedzę porównać do wszechświata, to wiedza, którą opanowaliśmy można porównać do obiektu, który we wszechświecie istnieje. Na przykład gwiazdy. Im większa wiedza tym większa gwiazda. Naszą bezpośrednią, uświadomioną niewiedzą są natomiast punkty styku między gwiazdą, a całą resztą. Im większy obiekt tym więcej jest punktów styku.

Czytaj dalej

Opublikowano Informacje fałszywe | Otagowano , , | 7 Komentarzy

Werwa

Informacje z frontu, od mojego bardzo mięsolubnego przyjaciela, który od jesieni testuje dietę bezmięsną. Dodam, że dalej zajada ryby i dalej jest wielkim kontestatorem ideologii wege. Uważa, że zabijanie zwierząt przez ludzi jest naturalne i słuszne. Jest jednak też wielkim eksperymentatorem i lubi sam się przekonać, czy coś może być prawdą.

Oto fragment rozmowy „kontestatora-eksperymentatora” z „kontestatorem-wiem-bo-wiem-że-bez-mięsa-się-nie-da”:

Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | 4 Komentarze