Minimalistyczne delicje

Idąc za radą czytelnika postanowiłem stworzyć miejsce z ciekawymi myślami o (nie) obciążaniu swojego życia ciężarem ogromnego bagażu. Proszę o wysyłanie minimalistycznych cytatów na mój mail (a.reclaw*gmail.com) lub w komentarzach poniżej. W komentarzach do dotychczasowych tekstów pojawiło się wiele  fragmentów książek, myśli, cytatów o radości życia z lekkim bagażem, będę to przeglądał i sukcesywnie dorzucał.  Na początek kilka:

No1. od Smoothie,  “Trzech panów w łódce (nie licząc psa)” Jerome K. Jerome

Iluż to ludzi, płynąc w ten rejs, niebezpiecznie przeciąża swoją łódź niedorzecznymi przedmiotami, które wydają się im niezbędnym warunkiem przyjemności i komfortu podróży, lecz w istocie są tylko zbędnym balastem.
Aż po wierzchołki masztów upychają biedny stateczek pięknymi strojami i wielkimi domami; niepotrzebną służbą i zgrają szykownych przyjaciół, którzy nie daliby za nich złamanego szeląga, choć sami nie są ani tyle warci; drogimi rozrywkami, które nikogo nie cieszą, ceregielami i modami, snobizmem i ostentacją, i wreszcie – och, najcięższy to, najbardziej szalony balast ze wszystkich! – obawą przed tym, co pomyśli sąsiad; zbytkami, które tylko zawadzają, rozrywkami, które nudzą, pustym przepychem, który jest jak dawnymi laty żelazna korona na głowie przestępcy, co wykrwawia i bólem przepełnia dźwigające ją skronie!
Wszystko to balast, człowiecze próżny – wszystko to balast! Wyrzuć go za burtę. Czyni on łódź tak ciężką, że niemal omdlewasz przy wiosłach. Czyni ją bezwładną i niebezpieczną w manewrowaniu, toteż ani na chwilę nie zaznasz ulgi od brzemienia troski i niepokoju, ani na chwilę nie pogrążysz się w rozmarzonej opieszałości – nie znajdziesz czasu, by spojrzeć, jak muskane wiatrem cienie falują na mieliźnie, jak promienie słońca mienią się połyskliwie pośród wodnych zmarszczek, jak wielkie drzewa nad brzegiem chylą głowy, by zobaczyć swą podobiznę; nie znajdziesz czasu, by spojrzeć na złocistozielone lasy, na lilie białe i żółte, na falowanie sitowia, na turzyce, na storczyki, na niebieskie niezapominajki.
Wyrzuć balast, człowiecze! Niech łódź twego żywota będzie lekka, załaduj na nią tylko to, czego naprawdę potrzebujesz – przytulny dom, proste przyjemności, paru przyjaciół godnych tego miana, osobę, którą kochasz i która ciebie kocha, kota, psa, zapas fajek, Pod dostatkiem żywności i pod dostatkiem ubrań oraz trochę więcej niż pod dostatkiem napoju; pragnienie jest bowiem rzeczą niebezpieczną.
Od razu się przekonasz, że łodzią łatwiej się steruje, że jest mniej: wywrotna, a nawet jeśli się wywróci, to nie szkodzi: rzetelnemu rzemiosłu woda niestraszna. Będziesz miał czas i pracować, i myśleć. Będziesz miał czas spijać słodycz żywota – będziesz miał czas słuchać eolskiej muzyki, którą boży wiatr wygrywa na harfach ludzkich serc – będziesz miał czas…

No2. od Egoistki,  “Emigranci” Sławomir Mrożek

Rzeczy, których pożądasz, które chcesz mieć. Które możesz kupić za pieniądze. Być niewolnikiem rzeczy, to niewola jeszcze doskonalsza niż więzienie. To niewola doprawdy ideologiczna, bo tu już nie ma żadnej przemocy z zewnątrz, żadnego przymusu. To już sama tylko dusza niewolnicza niewolę sobie stwarza, bo niewoli łaknie.

No3. od Arrec,  “Colais Breugnon” Romain Rolland

Człowiek (…) jest niby wosk w ręku ducha, który zeń lepi formę potrzebną w danej chwili. O, jakże miło czuć tę podatność w sobie, jakże przyjemnie wiedzieć, że się może być rybą w wodzie, ptakiem w powietrzu, salamandrą w ogniu, a na ziemi człowiekiem, który walczy z wszystkimi przeciwnościami. Im mniej się posiada, tym się jest bogatszym, bo duch włada wówczas swobodnie gliną i tworzy to, czego mu potrzeba. Drzewo gęste lepiej rośnie wzwyż, gdy mu się przerzedzi gałęzie.

No4. od Alicji,  fragmenty „Muminków” Tove Jansson (z komentarzem Alicji)

Włóczykij ekstremista, któremu zależy tylko na harmonijce:
„-To dobry namiot – rzekł Włóczykij. – Ale nie trzeba się zbytnio przywiązywać do przedmiotów, które się posiada. Rzuć go po prostu. I patelnię też.”;
Chciwy Ryjek chce posiadać dla samego posiadania:
„-Mógłbym go dostać i mieć na własność aż do śmierci”;
dla Mamy Muminka przedmioty są zabezpieczeniem szczęścia i zadowolenia rodziny, ale trudno ją uznać za konsumpcjonistkę: „-Ciekaw jestem, co macie zamiar zrobić ze złotem, które znalazł Migotek? – zapytał Paszczak. -Ozdobimy nim rabaty kwiatów – odpowiedziała Mama Muminka” ;
a Tatuś prezentuje postawę poszukującą:
„Pchał tylko taczki raz w jedną stronę, raz w drugą i zastanawiał się, jak to się stało, że od czasów jego młodości uzbierało im się tyle niepotrzebnych rzeczy.”, więc pewnego dnia zmusza rodzinę do porzucenia wszystkiego i wyruszenia na bezludną wyspę (w „Tatuś Muminka i morze”);
no i jeszcze Piżmowiec – egzystencjalny nihilista zaczytujący się w dziele „O niepotrzebności wszystkiego”.
Ogólnie – Muminki są pochwałą lenistwa (w wiadomym rozumieniu), nonkonformizmu, poszukiwania własnej drogi, dążenia do samopoznania, dla dzieci – pierwszą lekcją filozofii, a dla rodziców podręcznikiem mądrego rodzicielstwa.

No5. od Agnieszki,  fragment „Fabula rasa”  Edward Stachura

  • Co znaczy chcieć?
  • Chcieć, że się tak wyrazi się, to najgorsza rzecz, jaką można chcieć. Chcieć, znaczy zawsze coś chcieć. Niekiedy prawie nic, ale to jest zawsze coś. Chcieć, znaczy zawsze coś chcieć mieć. Łaknąć. Pożądać. Żeby posiadać. Żeby być posiadaczem: ludzi, przedmiotów, ruchomości, nieruchomości, pieniędzy, talentu, sławy, podziwu od ludzi, podziwu do ludzi, pamięci, zapomnienia, wiedzy, myśli, uczuć, pragnień, nadziei, wierzeń, wrażeń, wyobrażeń i co tam jeszcze zostało w spisie inwentarza, który jest listą bez końca. Posiadając nakładasz sobie pęta, zakuwasz się w dyby, niewolisz się, stajesz się niewolnikiem tego, co posiadasz. Z posiadania nieuchronnie wynika lęk przed utratą tego, co posiada się. Wynika z tego, że to co posiadasz, to przede wszystkim lęk. Lęk to chaos, to ślepota, to ból, to nieszczęście. Chcieć zatem, znaczy zawsze w efekcie chcieć nieszczęścia. 

Oryginalny odcisk stopy autora bloga :)

minimalistyczny odcisk stopy autora bloga 🙂

7 odpowiedzi na „Minimalistyczne delicje

  1. jarsson pisze:

    „Zadanie etyczne: obudzić w człowieku potrzebę życiowej swobody, swobody od pracy; wykorzenić nałóg pracy i utylitaryzmu geszefciarskiego oraz pojęcia pracy jako obowiązku i celu życia; życie powinno być pojmowane jako zagadnienie szczęścia, praca zaś jako zła konieczność, od której ludzie powinni stopniowo wyswobadzać się.” – Edward Abramowski

  2. Michał pisze:

    Nie pamiętam kto „kiedyś były obozy koncentracyjne, teraz są ogrody koncentracyjne” z ludźmi, którzy wypruwają sobie żyły by kolejny dzień przeżyć w złudzeniu bogactwa

  3. Smoothie pisze:

    To ja dwie rzeczy dziś:)

    „Zaraz na początku Genesis jest napisane, że Bóg stworzył człowieka, aby mu powierzyć władzę na ptactwem, rybami i ssakami. Oczywiście, Genesis spisał człowiek, a nie koń. Nie ma żadnej pewności, że Bóg rzeczywiście dał ludziom władzę nad innymi stworzeniami. Raczej się wydaje, że człowiek sam wymyślił Boga, aby uczynić z władzy nad koniem czy krową, którą sobie uzurpował, świętą rzecz. Tak, prawo do zabicia jelenia czy krowy jest jedyną rzeczą, co do której ludzkość jest zgodna, nawet podczas najkrwawszych wojen.
    To prawo wydaje się nam oczywiste, ponieważ na szczycie hierarchii znajdujemy się my sami. Ale wystarczyłoby, aby do gry przystąpił ktoś trzeci, na przykład przybysz z innej planety, któremu Bóg powiedział: „Będziesz panował nad mieszkańcami całej reszty gwiazd”, aby cała oczywistość Genesis stała się problematyczna. Człowiek zaprzężony przez Marsjanina do wozu albo opiekany na rożnie przez mieszkańca Mlecznej Drogi być może przypomni sobie kotlet cielęcy, który zwykł krajać na własnym talerzu i przeprosi (za późno!) krowę.”

    – Milan Kundera, Nieznośna lekkość bytu

    I takie trochę inne, ale czasem mi się podoba styl Konwickiego. I to jest ten dzień:D

    „Lubicie dobrą nadzieję, lubicie radosną pewność następnej chwili, lubicie kojące przeczucie szczęśliwego zakończenia. Lubicie optymizm, lepszy wariant tej samej codzienności.
    Nie chcecie słyszeć swoich własnych wrzasków i postękiwań, nie chcecie widzieć złowieszczych znaków na niebie i na ziemi, nie chcecie marznąć w chłodzie wiecznego wiatru bezsensu, co wieje z nieskończonej próżni.
    No i bardzo dobrze. Optymizm to wanna z ciepłą wodą. Optymizm to szczęśliwe wypróżnienie się poranne. Optymizm to drzemka w wagonie kolejowym, który pędzi w nieznane.
    Optymizmu pragną również wasi bliźni, co uzyskali nad wami przewagę, co podporządkowali was swojej woli, co regulują wasze postępki, dążenia, aspiracje. Oni także lubią, gdy jesteście zadowoleni, weseli i pogodni, bo nie muszą was wtedy karać, to znaczy eliminować z powszechnego ruchu lub odsyłać w znienawidzoną nicość.
    Ja także jestem bogiem optymistycznym i zanim powrócę w przeciętność, zanim skryję się w fabuły waszych smętnych losów, zanim roztopię się na powrót w bełkocie nieustannego ruchu, zdradzę za pozwoleniem waszej zwierzchności sekret przyrządzania eliksiru zwanego optymizmem.
    To, co uważacie za duszę, jest tylko pewnym stanem napięć prądów bioelektrycznych. Rozumne uregulowanie napięć i natężeń tych prądów powoduje chwilowy błogostan, definiowany przez uczonych jako czysty optymizm.
    Nie oczekujcie od nikogo optymizmu. Produkujcie go sami. W każdej wolnej chwili ponawiajcie próby. Kiedy budzicie się ze snu, a za oknem w orgii barw dźwiga się świeże, wesołe i pracowite słońce, kiedy w środku dnia uświadamiacie sobie raptem, że jesteście, że trwacie, że żyjecie, kiedy przywalają ciężkim piachem trumnę przyjaciela, a was zaboli nieoczekiwanie kochana, dobra, chciwa życia wątroba, kiedy przyśnicie nagle w biurze lub w ogonku sklepowym górę pieniędzy, kiedy znowu zdrożeją lokomotywy kolejowe, a wam chwilowo przestaną wypadać włosy, kiedy ktoś zleci z wysokiego stanowiska, a wasze hemoroidy nie odezwą się tego dnia, kiedy zakwitną lasy akacjowe pachnące gorącym miodem, kiedy odrywają się od gałęzi czerwone liście i żeglują pod przydymionym niebem jak odlatujące ptaki, kiedy cichy śnieg zasypuje ziemię, lasy i zbłąkanych podróżnych, a w kominie świergocze radosny i skwapliwy ogień zimowy.”

    Długasek, ale jakoś nie umiem kasować „nieważnych” środków. Cytat z Kroniki wypadków miłosnych.

  4. This piece of writing presents clear idea designed for the new users of blogging, that really how to do blogging and site-building.

  5. Smoothie pisze:

    Józef Baran „Marysia z bufetu na Wielopolu”

    siądźże pan

    cożeś taki blady

    też pan tak biegasz biegasz wkoło

    bo chcesz mieć

    dużo dużo

    aż się doczekasz

    wrzodów lub zawału

    co na tym świecie można

    mieć na własność?

    idziesz na Wawel

    to Wawel na chwilę

    staje się twoim

    podobnież domy

    do których wchodzę

    a gdy z nich wychodzę

    już nie są moje

    nawet ten śliczny

    kościół Mariacki

    gdy się w nim modlę

    któż mi go odbierze

    widzisz pan jakam bogata

    co na tym świecie można

    mieć na własność

    co pan zamawiasz

    wątróbkę medalion

  6. Smoothie pisze:

    http://kulturaliberalna.pl/2014/07/08/ufajcie-ekonomistom/ myślę, że poglądy Pana Czecha bardzo się wpisują w bloga 🙂

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s