Dom na rwącej rzece

W wyścigu priorytetów życiowych praca zarobkowa jest dla większości z nas niekwestionowanym liderem. Zastanawialiście się kiedyś dlaczego traktujemy to tak śmiertelnie poważnie? Spróbujmy nabrać trochę dystansu, wystrzelić się na inną planetę i obejrzeć siebie samych przez teleskop.  Zobaczylibyśmy wtedy, że do życia, czyli przeżycia wystarczyłby nam 1% tego co mamy i za czym gonimy. Po co nam pozostałe 99%? Moim zdaniem powody są trzy:

  1. Chciwość
  2. Masowanie ego
  3. Szukanie bezpieczeństwa

Z tych trzech powodów ten trzeci wydaje się najbardziej pozytywny i uzasadniony. Dlatego spróbujemy się nad nim trochę pobestwić. Szukanie bezpieczeństwa polega na znalezieniu sobie stałego i solidnego miejsca w tym świecie. Stałym i solidnym miejscem może być związek z odpowiednią osobą, dobre wykształcenie czy duży majątek. Idealnym rozwiązaniem byłby wszystkie te trzy rzeczy na raz. Wszystkie trzy są dobre, przyjemne, pożyteczne. Ale uwaga! Nie dają nawet odrobiny bezpieczeństwa.

Bezpieczeństwo jest iluzją, koncepcją, nie istnieje naprawdę. Jest jak granica między państwami. Mogą istnieć płoty, zasieki, bramki ale sama granica jest tylko koncepcją, nie można jej dotknąć, powąchać, obejrzeć. Koncepcje tym się różnią od rzeczywistości, że są idealnym materiałem na kłótnie i spory. Nikt nie będzie się kłócił o wiatr, deszcz, czy skałę, ale są już tacy, którzy pokłócą się o to czy wiatr jest dzisiaj przyjemny . Skoro bezpieczeństwo jest tylko koncepcją to nie istnieje żaden realny wymiar, poziom w którym zostanie zrealizowane. Jeden człowiek nie będzie się czuł bezpiecznie finansowo z milionem złotych na lokacie, a drugi będzie perfekcyjnie w porządku bez grosza w kieszeni. Jedyny sposób na osiągnięcie bezpieczeństwa to zrozumienie, że życie to dzika i nieprzewidywalna rzeka, w której bezpieczeństwo nie istnieje.

Swoimi słowami nie chcę w jakikolwiek negować  naturalnych potrzeb i inspiracji, takich jak zbudowania domu czy założenie rodziny. Chciałbym jedynie podkreślić, że nie ma to nic wspólnego z bezpieczeństwem.  Jak nie czujesz się bezpiecznie tu i teraz, to nie poczujesz się bezpiecznie tam i wtedy. W miejsce tam i wtedy można wstawić jakikolwiek cel. Duży dom, nowy zawód, własna firma. Myśl „teraz jest źle, ale niedługo się odkuję i się zabezpieczę” jest iluzją. Nie można się zabezpieczyć w świecie, gdzie dosłownie w każdej chwili czyha na Ciebie milion strasznych niebezpieczeństw. Niezależnie od tego czy jesteś milionerem czy biedakiem, inteligentny czy głupi, w związku czy samotny. Co ciekawe odkrycie tego faktu wcale nie prowadzi do fatalizmu. Jest dokładnie na odwrót. Świadomość  iluzji bezpieczeństwa uwalnia człowieka i to daje mu wielką radość z każdej chwili.

Zrozumienie iluzji bezpieczeństwa pozwala również na ciekawe obserwacje. Ludzie, którzy pędzą jak gończe psy za poczuciem bezpieczeństwa mają naprawdę śmieszne i pokręcone teorie o tych, którzy odkryli tą iluzję. Podsumowaniem tych wszystkich teorii jest zdanie „bo jest im łatwo”. Powód dlaczego komuś jest łatwo zawsze się znajdzie.  Istnieje również wersja, bo mi jest trudniej. Człowiek na wysokim stanowisku, z ogromnymi oszczędnościami, ze zdrową rodziną ale zapracowany i zamęczony życiem może powiedzieć do kogoś kto stracił wszystko ale pozostaje radosny i szczęśliwy: „Tobie to jest łatwo, bo twoja prababcia nie mieszkała na Podlasiu!”. Nie przesadzam. Tak wyglądają argumenty. Niestety ciężko z nimi polemizować zwłaszcza kiedy prababcia rzeczywiście nie mieszkała na Podlasiu.

Wiele osób uważa, że iluzja jest dobra, że przynajmniej na jakiś czas sprawia, że życie jest znośniejsze. Ja zawsze  myślę o tym co bym zrobił gdyby bliską osobę dopadł oszust matrymonialny. Gdybym wiedział na 100%, że to oszust, który wkupuje się w łaski aby na końcu ograbić do cna. Przystojny jak Robert Redford i mądry jak Stephan Hawking. Bliska osoba stała się dzięki niemu najszczęśliwszym homo sapiens na świecie. Czy powiedziałbym , że to iluzja, że to oszustwo.  A może poczekać niech przynajmniej ma trochę od życia. Ja bym powiedział. I mówię: nie ważne za czym pędzisz i w którym momencie biegu jesteś, jeśli myślisz, że to co gonisz stworzy Ci piękny, poukładany i bezpieczny świat to jesteś w błędzie.

Advertisements

Informacje o arrec

przez wielu uważany za wariata, przez siebie samego za osobę dużo za ostrożną...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Antyporadnik, Konsumpcjonizm, Pasyjne i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Dom na rwącej rzece

  1. Pingback: Wszyscy bujamy w chmurach, czyli o sztucznej inteligencji, terrorystach i „co ludzie powiedzą”. | Pasja vs. Praca

  2. Pingback: 127 godzin | Pasja vs. Praca

  3. oroyama pisze:

    No to mam nad czym myśleć! 🙂

    Dla każdej kobiety bezpieczeństwo jest sprawą kluczową. Jego poczucie w dużej mierze determinuje jej wybory, w szczególności męża, miejsca pracy, domu, gromadzenia oszczędności na tzw. „czarną godzinę”. Tymczasem poczucie bezpieczeństwa w takim ludzkim ujęciu to – według Ciebie – iluzja. I ja się z tym zgadzam (!), i aż sama sobie się dziwię. 😉

    Tylko mi nie pasuje utrata tej iluzji. Dodam: jeszcze nie pasuje… Czemu? Bo tyle się namęczyłam, aby ją stworzyć! Tymczasem „paf!” – i nie ma jej. Jest moja sytuacja życiowa (taka sama jak przedtem, czyli przed lekturą Twojego tekstu), lecz już inne na nią spojrzenie – w prawdzie. To jest wyzwalająca prawda (” i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” – J 8, 32). Dziękuję Ci za nią. Dziękuję z radością, jaką to wyzwolenie daje.

  4. oroyama pisze:

    Kiedy jakiś rok czy dwa temu zaczęłam wyżej stawiać swoje pasje niż pracę, czułam coś na kształt wielkich wyrzutów sumienia, że lekceważę ważne rzeczy. Tylko że moja praca zaczęła mnie gubić – wymagać ode mnie coraz więcej czasu, uwagi, poświęcenia siebie, swego własnego JA.

    Najpierw byłam zmęczona i smutna, ale to nie pomagało, nie dawało wyjścia z sytuacji, a pracy jakby przybywało, a i sił do jej wykonania ubywało. Potem się złościłam i w końcu zaczęłam się buntować przeciwko stawianiu pracy na pierwszym miejscu i poświęcaniu jej ok. 80 procent mojego czasu, nie licząc snu. Miałam do siebie żal, że pozwoliłam jej się tam wygodnie usadowić i mnie wykańczać.

    W swoim buncie odkryłam jednak, że więcej dam z siebie innym, kiedy będę spełniona m. in. dzięki swoim pasjom i zaczęłam coraz bardziej na nich się skupiać, a co za tym idzie wyzwalać się spod władzy pracy i dzięki temu poczułam szczęśliwsza.

    Czym teraz jest dla mnie praca? Jest przede wszystkim okazją do spotykania się z ludźmi, do dawania im czegoś jak najlepszego od siebie i czerpania od nich. Przy okazji ona dostarcza środków do utrzymania się i – co najważniejsze – na rozwijanie tych pasji. Tak – na nowo – poukładawszy hierarchię wartości z nią i swoimi pasjami związanych, czuję się o wiele szczęśliwsza. Myślę, że to już po mnie widać. 🙂

    • WojtekZ pisze:

      Masz rację moja droga, praca nie może przesłonić nam całego naszego życia, Nie ma sensu poświęcać się bez reszty pracy, bo to nas zabija. Życie ma się tylko jedno i nikt go za nas nie przeżyje 🙂

  5. arrec pisze:

    oroyama, dzięki za takie komentarze! człowiek aż zaczyna myśleć, że jego klepanie w klawiaturę ma jakiś sens 🙂

  6. Pingback: Zapnij pasy. Zaraz dowiesz się czy masz szansę na szczęście! | Pasja vs. Praca

  7. Łukasz Czerwiński pisze:

    Pod wpływem Twojego artykułu przypomniałem sobie dość znane (i dość oklepane, więc już mi się znudziło :] ) zdanie o gonieniu szczęścia, które tak naprawdę ciągle jest obok nas, tylko tego nie zauważamy. Teraz zobaczyłem na nowo jego sens, dzięki 🙂

  8. Pingback: Ideał minimalisty: Ebenezer Scrooge czy Jack Sparrow? | Pasja vs. Praca

  9. stokrotka pisze:

    W poszukiwaniach czegoś co natchnie mnie do zycia, przez przypadek odkryłam tego bloga….Arrec trafiasz swoimi słowami w sedno sprawy!

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s