Mówca DE motywacyjny

Na Nowy Rok wrzucę najgłupszy tekst w historii mojego bloga. Z drugiej strony będzie to też najlepsze podsumowanie światopoglądu, który blog reprezentuje. Pasja vs Praca ma tzw fanpage na facebooku. Jako awatar jest tam moja ulubiona grafika. Na grafice są ręce z tabliczką „Jeśli coś robisz, to rób to na 100%”. To nie jest światopogląd bloga, to światopogląd współczesnego świata. Światopoglądem bloga jest żart z światopoglądu współczesnego świata. W tle grafiki są drugie ręce z mniejszą tabliczką, a na niej „no chyba, że oddajesz krew”. To „no chyba” to moje życzenia dla siebie i dla wszystkich na 2014. Więcej odpuszczania, więcej „no chyba”.

Nigdy nie napisałem o odpuszczaniu wprost (ten tekst był najbliższy). Nie potrafiłem przekazać tego, co czuję. To nie jest bunt wobec motywowania do działania. To nie jest bunt wobec mówców i książek motywacyjnych. Ciężko się buntować przeciwko czemuś, co bez wątpienia jest dobrem. Dobry mówca motywacyjny jest jak dobry kucharz. Wielu jest wygłodniałych i trzeba ich nakarmić. Jednak wielu jest też motywacją przejedzonych, albo nawet tak motywacyjnie otyłych, że ciężko im się poruszać. I to o tym problemie jest blog.

Żyjemy w czasach przeładowania. Nasze organizmy są przeładowane kaloriami i desperacko szukamy sposobów na odchudzanie. Nasze domy są przeładowane przedmiotami i desperacko szukamy sposobów na uporządkowanie tego bałaganu. A nasze głowy są przeładowane motywacją i …nic z tym nie robimy. Ba! Dorzucamy sobie coraz więcej. Dawki motywacje jakie bierzemy na klatę są o g r o m n e. Cały marketing, każda reklama to motywowanie nas do działania. System edukacji, począwszy od przedszkola a na szkoleniu weekendowym w pracy kończąc to motywowanie nas do działania. Motywacja, niczym nicość z filmu „Niekończąca się opowieść” pochłania wszystko dookoła. Obszary życia, które powinny być czystą zabawą i przyjemnością stają się profesjonalnym wyzwaniem. W sporcie amatorskim ludzie stosują większe reżimy niż 50 lat temu stosowano w sporcie profesjonalnym. Potrzeba osiągnięć jest tak rozdmuchana, że nasze mózgi zahipnotyzowane w motywacyjnym transie zachowują się jak zombie.

Porównanie do jedzenia pasuje doskonale. Nadmierna motywacja tak samo jak nadmierna kaloria wchodzi nam w dupę i nie chce wyleźć. Proszę się nad tym zastanowić. Dobrze wiemy, że nadmierne kilogramy ciała łatwo zdobyć, a trudno się ich pozbyć. Czy nie dzieje się tak samo z motywacją? Mogę zaryzykować twierdzenie, że nikt nie myśli w ten sposób. Ja tak myślę. Nie bez powodu mówi się o naszych czasach cywilizacja stresu. Stres jest tym samym dla motywacji, czym nadwaga dla odżywiania. Rozważania o genezie stresu są kluczem do rozwiązania zagadki motywacyjnego przejedzenia. Stresu, tak samo jak nadwagi nie można siłą woli wyciąć. Żeby stres lub nadwagę zwalczyć trzeba drastycznych zmian nawyków i sporo czasu. W jednym przypadku ten proces nazywa się odchudzaniem, a w drugim… nie ma nawet nazwy, roboczo możemy go nazwać „de-motywowaniem”.

Inna ciekawa paralela między odżywaniem a motywacją jest biegunowość postaw. Albo masz tego skrajnie za dużo, albo masz skrajnie za mało. Gdy świat zachodni walczy z nadwagą i wyrzuca miliony ton pożywienia na śmietnik w innym miejscu kuli ziemskiej rodzice patrzą jak ich dzieci umierają z głodu. W skrajnie umotywowanym do działania świecie, ludzie którzy nie mają ochoty „robić tego na 100%”, a tylko na 50%, a może nawet tylko na 15% nie mogą się odnaleźć. Nie mają szans się odnaleźć. Jedyne, co może im zaoferować świat to „weź się w garść, idź na kurs motywacyjny, poczytaj o Napoleonie czy o Jobsie i zacznij robić to na 100%”.

Nie ma potrzeby bić na alarm, krzyczeć „skończmy z tą motywacją” ponieważ ludzkość sama się wyreguluje. Znowu na przykładzie odżywiania. Nie ma dzisiaj szkoleń, artykułów w gazetach,  filmów na youtubie „jak jeść żeby być grubym”. Nie ma mówców motywujących do jedzenia. No może, niektóre babcie i niektóre przedszkolanki ciągle robią w tym biznesie. Jest, za to cała masa mówców de-motywujących do jedzenia, cała plejada dietetycznych reduktorów. Jest to totalna zmiana, w stosunku do tego jak to wymyśliła natura. Zamiast walczyć o wrzucanie kalorii do ciała, ludzie walczą o wyrzucenie kalorii z ciała. Jeśli mam rację, to taka sama zmiana nastąpi w obszarze motywacji. Zniknie zapotrzebowanie na mówców, książki, cytaty motywacyjne. Wielkim biznesem stanie się odchudzanie motywacji. Naprawdę myślę, że taka zmiana nastąpi. Moje pisanie niewiele tu sprawy przyspieszy, jest tylko drobną kroplą wody, która drąży skałę.

Jeszcze kilka słów o de-motywacji. De-motywacji nie trzeba wymyślać, to coś istnieje od zawsze, a dokładnie od momentu, w którym powstała motywacja. Do de-motywacyjnego worka można wrzucić sztukę, rozrywkę, sport. Nie twierdzę w tym tekście, że de-motywacji nie ma, twierdzę, że jest jej za mało, a motywacji za dużo. Znowu porównując do jedzenia. Sposoby na zgubienie brzuszka istniały od zawsze. Biegania czy seksu nie trzeba było wynaleźć w związku z epidemią nadwagi. Chodzi tu tylko i wyłącznie o bilans. Ważne jest również, że tak samo jak jedna przebieżka po parku w odchudzaniu, tak dobry film komediowy w de-motywowaniu nie pomoże, jeśli dawki pożywienia/motywacji jakie przyjmujemy są zbyt wielkie. A powtórzę są o g r o m n e. Na dodatek sami sobie non stop dorzucamy literaturę motywacyjna, cytaty motywacyjne, celebrowanie osób sukcesu. Przez, co nasza chęć aby coś osiągnąć jest monstrualna. Chora. I zapewne bardziej niebezpieczna dla zdrowia niż monstrualna otyłość.

Na koniec Kurt Vonnegut: “Jesteśmy na ziemi, żeby zbijać bąki i nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej”

unless

Reklamy

Informacje o arrec

przez wielu uważany za wariata, przez siebie samego za osobę dużo za ostrożną...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Antyporadnik i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Mówca DE motywacyjny

  1. Michał pisze:

    Chillout! potrafi powiedzieć wszystko 😉

  2. Franek pisze:

    I za to was kocham moje „Robaczki” 🙂
    Arek, całkiem dobry wpis – mógłby być nieco krótszy, ale naprawdę jest ok!
    Jotazof, jedna z przedniejszych pieśni rozrywkowych jakie słyszałem 🙂

  3. mikomiki pisze:

    Świetny tekst! Zgadzam się w 100%

  4. Mariusz pisze:

    Powiem Ci, że wcale nie sądzę, że ten tekst jest głupi, aczkolwiek z uwagi na Twój wstęp zastanawiałem się czy to napisać, czy nie zrobię z siebie w ten sposób błazna 😉 Potraktuj go jako komplement 🙂

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s