Cegły w ścianie – czyli o edukacji seksualnej

Mój brat ksiądz namawia do podpisywania „oświadczenia wychowawczego”, które ma ratować dzieci przed edukacją seksualną w szkołach. Sprawa dotyczy dużych miast, gdzie nowoczesne władze miast mają inny światopogląd niż władze centralne. Dla wielu ludzi ataki Kościoła na edukację seksualną wyglądają jak atak grupy oszustów naciągających emerytów metodą na wnuczka na próby edukacji emerytów o metodach oszustw. Oczywiście porównanie nie jest równoznaczne. Gdyby Jezus zszedł na ziemię to szybciej zbratał by się z oszustami niż z kapłanami. Oszuści byliby pokorni, świadomi, że robią nieładnie, kapłani, wprost przeciwnie, pewnie swojej świętości jak nikt inny. Za ostre słowa? Tak. Szczególnie jak na kogoś, kto wcale nie jest tak bardzo przekonany do edukacji seksualnej.

Wady edukacji seksualnej są takie same jak wady wszelkiej edukacji. „Hej, nauczyciele, zostawcie dzieci w spokoju, chcecie tylko kolejnej cegły w ścianie, nie! nie potrzebujemy edukacji!” – wielu z nas czuje podskórnie, że Pink Floyd śpiewa bardzo mądre rzeczy, mimo wszystko chcemy żeby nasze dzieci edukację otrzymały. Z edukacją jest problem, mamy tu rozdwojeni jaźni. Możemy sobie tłumaczyć, że tak naprawdę słowa Pink Floyd nie są przeciwko edukacji, ale przeciwko ślepej, jednowymiarowej edukacji, o tym, że należy mieć dystans do wszystkiego, co słyszymy. Edukacja tak, ale otwarta, daleka od fanatyzmu, pokazująca różne opcje, ceniąca indywidualność. Niestety nie jest to takie łatwe i bolesna prawda jest taka, że każda edukacja to próba wpychania umysłu w ciasne formy. Oczywiście biskupi nie protestują przeciwko edukacji seksualnej w rytm Pink Floyd. W formy, które są zgodne z ich światopoglądem uważają, że umysły dzieci trzeba wpychać

Wady edukacji to jednak nie tylko niszczenie indywidualizmu u dziecka. Edukacja szkolna to przekazanie dziecka pod kontrolę obcych osób. Państwo wymyśla program nauczania, ale i tak wszystko zależy od nauczyciela. Nauczyciel może prawdy nakazywane przez państwo przekazywać z sarkastycznym uśmiechem, przez co odwraca ich znaczenie. Każdy nauczyciel ma swoje prywatne poglądy i będzie (w mniej lub bardziej świadomy/podświadomy) sposób przekazywał je dzieciom. Ale to jeszcze nie największy problem. Każdy z nas spotkał w życiu kilkudziesięciu nauczycieli i zapewne co najmniej jeden z nich był zwyczajnym świrem. Najczęściej trafia się świr sadysta, ale są też gorsze przypadki. Na szczęście większość nauczycieli była w porządku, to co było u nich najlepsze, to to, że byli różni. Jeden taki, drugi taki, w ten sposób uczyli nas życia. Nauczyciel to bardzo ważny i odpowiedzialny zawód, którego wpływ na to jak wygląda świat jest ogromny. Niestety żyjemy w czasach, że im robisz coś bardziej kretyńskiego tym więcej zarabiasz, dlatego nauczyciele zarabiają mało. Ale nie wchodźmy w tematy strajkowe, wróćmy do edukacji.

Problem czarno-białego postrzegania świata dotyczy obu stron. Biskupi krzyczą „edukacja seksualna zło” i nie mają cienia przemyśleń, że mogą nie mieć racji. Ale druga strona robi to samo. Jestem w stanie dokładnie wyobrazić sobie jak typowy wykształcony, dobrze zarabiający 40-latek z wielkiego miasta, który uważa, że edukacja seksualna jest w 100% potrzebna krzyczy w euforii na koncercie Pink Floyd, że nie potrzebujemy żadnej edukacji. Duch rebelianta znika, gdy zaczyna się konfrontacja z Kościołem Katolickim. To bardzo specyficzny mechanizm i warto przyjrzeć się swojej głowie, swoim myślom, odkryć w jaki sposób wpadamy w zero-jedynkową pułapkę. Dajemy się zaciągnąć na boisko rywala, gdzie możliwe jest tylko „za” lub „przeciw”. Tymczasem sprawy są bardzo złożone, każdy wybór trudny, każda decyzja głupia. Wady i zalety różnych rozwiązań można wymieniać w nieskończoność, ale najlepiej podsumować w skrócie:

– Każda Edukacja jest jednocześnie bardzo dobra i bardzo zła, ma ogromne wad i ogromne zalet, ale jednak ODROBINĘ więcej zalet, dlatego chcemy żeby nasze dzieci edukację otrzymały
– Edukacja seksualna – dokładnie tak samo

Można dodać, że przez intymność „tych spraw” owa „odrobina” jest jeszcze mniejsza. Moim zdaniem front argumentów między uczyć w szkole, a zostawić do załatwienia rodzicom jest bardzo, bardzo, bardzo blisko środka. Mimo wszystko uważam, że waga minimalnie przechyla się na lepiej uczyć w szkole. Ryzyko, że zaniedbane edukacyjnie przez rodziców dzieci padną ofiarą nadużyć przeważa. Ale też trzeba mieć świadomość ogromnych wad. Gdyby pan od fizyki jest świrem to trochę mniejszy problem, gdy świrem jest pan od edukacji seksualnej. Edukacja tak, ale zawsze w wielką czujnością żeby nie była to produkcja cegieł.

Informacje o arrec

przez wielu uważany za wariata, przez siebie samego za osobę dużo za ostrożną...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Cegły w ścianie – czyli o edukacji seksualnej

  1. Emil Doy pisze:

    Racja 🙂 i to ze fani piosenki nie dostrzegają sprzeczności w popieraniu edukacji seksualnej i to że sprawy nie są 0 1. Sprawy mają nieraz tyle czynników zależnych że nie ogarniamy wyobraźnią.

  2. przychylny pisze:

    Nihil novi. Dawno, dawno temu, zanim powstał zespół Pink Floyd, ba, zanim narodzili się jego członkowie, w Roku Pańskim 1929 padły prorocze słowa spod pióra Piusa XI w encyklice „DIVINI ILLIUS MAGISTRI // O chrześcijańskim wychowaniu młodzieży”:
    „Dlatego też niesprawiedliwym i niedozwolonym jest wszelki monopol wychowawczy czy też szkolny, który fizycznie lub moralnie zmusza rodziny do posyłania dzieci do szkół państwowych, wbrew obowiązkom chrześcijańskiego sumienia, a także wbrew słusznym ich upodobaniom.”
    Więcej tutaj: https://ekai.pl/dokumenty/encyklika-divini-illius-magistri/?fbclid=IwAR1gJifrAlzYy-BOhc5BvL1fKtRG0cB05ur95yix3nA4gbT7OrfVowXUaps#spis

  3. przychylny pisze:

    Katolicyzm NIE jest sexy… | Lewactwo vs Konserwa:

  4. przychylny pisze:

    O wolności. Czym jest wolność człowieka, który zrzekł się tożsamości i nie chce wiedzieć, skąd przyszedł i dokąd zmierza. Ku refleksji i pokrzepieniu serc 🙂

  5. przychylny pisze:

    Ateistyczny/laicki rząd we Francji wprowadził karę śmierci. Nie trzeba nawet popełnić żadnej zbrodni. Wystarczy być chorym i mało wydajnym ekonomicznie. Vincent Lambert został poddany sądowej eutanazji w majestacie wielce oświeconego prawa XXI wieku. Świeć, Panie, nad jego duszą!+
    Obok aborcji, jest to już drugi rodzaj kary śmierci wprowadzony przez lewaków. Osiągnięcie oświeconej umysłowości ostatnich lat! W porównaniu z karą śmierci prawaków, nie trzeba być winnym (sic!). Jakiż to POSTĘP, jakaż NOWOCZESNOŚĆ?! „Żeby osobom według wszelkiego prawdopodobieństwa nieuleczalnie chorym wobec zupełnie krytycznej oceny stanu ich zdrowia można było zapewnić łaskawą śmierć”. Podpisano: Adolf Hitler.

  6. franeqblog pisze:

    MARAZM – on rządzi ludźmi w tym kraju.
    To on jest odpowiedzialny za tumanienie nas i naszych dzieci.
    Ks. Remigiusz i prosty chłop ze wsi – Marcin Bustowski, to nieliczni, którym się jeszcze chce.
    Chwała im za budzenie nas z letargu i otwieranie oczu na to, jak jesteśmy robieni w trąbę, jakie głupoty nam wciskają i jakim syfem jesteśmy karmieni – przy radosnym aplauzie sprzedajnych ekologów.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s