Najpierw w rozmowach mocna krytyka wege, a nagle taki list, i zrozum tu człowieka (przyjaciela)

nie wiem jak to się stało ale od ponad miesiąca nie jem potraw mięsnych, a właściwie jem potrawy niemięsne
niby to to samo ale jednak różnica jest w podejściu

od roku (lat?) zmniejszałem świadomie ilość jedzonego (ze smakiem najczęściej mięsa) aż w końcu zdałem sobie sprawę że już nie ma co ograniczać
dzieciom nadal przygotowuję tradycyjne jedzenie (choć z automatu jest tam mniej mięsa), żona się przystosowała (tzn. nie dziwi się że czegoś nie jem, albo coś sobie dokładam do talerza)
przeszło też całkiem śmiesznie pierwsze „ucztowanie” z rodzicami (tata był mocno sarkastyczny)
a tak generalnie to lepiej się czuję, wydaje mi się że zmienia mi się smak, wyostrza

właściwie to nie wiem po co Ci o tym piszę, ani to żadne postanowienie, ani nie jestem z tego dumny, tak po prostu

blue

Reklamy

Informacje o arrec

przez wielu uważany za wariata, przez siebie samego za osobę dużo za ostrożną...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Antyporadnik i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Najpierw w rozmowach mocna krytyka wege, a nagle taki list, i zrozum tu człowieka (przyjaciela)

  1. buzzgrow pisze:

    nie wiem, ale odnoszę wrażenie, że u osób przestających jeść mięso na początku wystepuje jakiś taki syndrom zniewieścienia, rozmemłania, zmiękczenia…jakby zaczynali czuć ból tego świata albo inna romantyczna cholera.

    • arrec pisze:

      Haha, jeśli uważasz, że to znaczy, że jest mniejsza szansa, że zdemolują przystanek albo pobiją przechodnia to zapewne masz rację 🙂

      Jeśli jednak chodzi o energię życiową, a nawet o testosteron to mylisz się mocno. Zresztą to, co opisujesz to jest WRAŻLIWOŚĆ. Ja mam teorię, że nawet najbardziej agresywny kibol jest w głębi duszy wrażliwym człowiekiem. Tylko nauczył się wrażliwość ukrywać, bo ktoś mu wbił w umysł, że to nie męskie. W pewnych sytuacjach, np na pogrzebie ukochanej babci, wrażliwość przerwie tamę i wypłynie w niekontrolowany sposób. Kierowanie emocjami jest jak latanie samolotem, uczymy się tego, nabieramy doświadczenia. Jeśli emocja jest skrywana, to nie wiemy jak ją kierować i gdy nagle dojdzie do głosu, to niczym na filmie jesteśmy w kokpicie pilota i nie mamy pojęcia, co robić.

      Moim zdaniem to bardzo niemęskie i tchórzliwe WRAŻLIWOŚĆ skrywać. Wegetarianie muszą wykazać się odwagą, ponieważ społecznie będą piętnowani. Może za tą pierwszą odwagą pojawiają się kolejne.

    • buzzgrow pisze:

      Możemy to nazwać wrażliwością. Wtedy moja wypowiedź zabrzmi tak: ….jakieś taki wzrost wrażliwości, co w skrajnych przypadkach rodzi wrażliwca, który nie da zjeść kanapki z miodem bo pszczoły się tyle wycierpiały.

      PS. ukrywanie wrażliwości uważam za chore i boję się ludzi fałszujących swoje JA. Czy niejedzenie mięsa podnosi wrażliwość? Pewnie tak, ale to tak jak wielokrotnie tutaj pisano, świadome odżywianie czyni człowieka bardziej czujnym, zainteresowanym,…wrażliwym.

    • W_88 pisze:

      Odwaga to jest przyznanie sie dziewczynom w pracy do niejedzenia slodyczy i bezwartosciowych rzeczy typu biale pieczywo. Uwierz mi -SAJGON.
      A jakbym sobie zajadala dziennie sucha bulke z nutellla ( uu moglabym byc wege) to nikt by nie zwrocil uwagi:D

    • mandjari pisze:

      święte słowa

  2. qbago pisze:

    drobne sprostowanie od autora listu, bo autor bloga o tym doskonale wie

    -nadal pozostaję krytykiem i kontestatorem ideologii wege, a zwłaszcza wojujących „królików”
    -nie mam nic przeciwko zabijaniu zwierząt w celach konsumpcyjnych, jem ryby
    -w czasie nawet zajadłej polemiki mówiłem, że być może kiedyś sam nie będę jadał mięcha
    -nie wiem i nie mam pewności, czy kiedyś nie będę ponownie zjadał ze smakiem zwierzęce mięśnie i wnętrzności

    p.s.- odnośnie pierwszego komentarza to raczej moja „wkurwliwość” wzrosła i głośniejszy jestem niż kiedyś, ale po pierwsze to opinia współlokatorów, a po drugie nie wiadomo od kiedy mierzyć

  3. Iza pisze:

    Nie rozumiem wegetarian. Jak można nie jeść mięsa?! Skąd czerpać białko! Wiem, wiem jest w warzywach strączkowych, ale gorzej przyswajalne. Ja uwielbiam jeść mięso. Wyśmienity kotlet z ziemniakami, sosem i surówką na obiad. Mniam.

    Tak myślałam do niedawna. Teraz mam trochę inne podejście. Miesiąc temu przeszłam na dietę dr. Ewy Dąbrowskiej. Jadłam same warzywa i owoce przez 2 tyg. Coś się we mnie zmieniło. Jak mam zjeść mięso to coś mnie powstrzymuje. Jakby organizm starał się mi powiedzieć, że tego nie potrzebuję.

    Parafrazując autora: Nie wiem, dlaczego piszę to do was. Tak po prostu 🙂

  4. mikomiki pisze:

    Ja z moim wegetarianizmem idę przez życie już od kilkunastu lat. Różne przybiera on formy – od radykalnej po bardzo liberalną. I pomimo, że „prawdziwym” wegetarianinem bym się nie nazwał, coś o wegetarianizmie na pewno wiem: a mianowicie, że jest doskonałym sposobem, żeby zbliżyć się do świadomości, kim tak naprawdę jesteśmy – bo nie jest według mnie bujdą powiedzenie, że jesteśmy tym co jemy… Ja na przykład jestem ostatnio selerem naciowym. No i ziemniakiem. To zawsze 🙂

    http://biegajsercem.blogspot.com/2014/02/wege-biegacze.html

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s