Przeciętny wege burger i bardzo dobra książka

Byłem niedawno w niemieckim McDonaldzie. Trasa, podróż grupą. Wchodzę do baru bez entuzjazmu. Skazany na tłuste frytki. I nagle uśmiech. Najwięcej miejsca na witrynach z menu zajmuje „jakiś nowy wypasiony wege burger”. Pięknie!


Podczas jedzenia entuzjazm zgasł. Takiego wege burgera jeszcze nie jadłem. Nie to, że zły. Przeciętny. Mój umysł na hasło wege burger jest przygotowany na orgię rozkoszy. Zawsze. Bez pudła! Świeże składniki, oryginalna kompozycja,  kosmicznie dobry smak. Tu pierwszy raz była przeciętność, zjeść aby się najeść.

Dwa tygodnie temu, podczas festiwalu biegowego w Krynicy kupiłem książkę „Szczęśliwi biegają ultra” Magdy i Krzyśka Dołęgowskich. Jest w niej rozdział o jedzeniu biegaczy ultra. Magda jest wegetarianką. To niezwykle wytrzymała i szybka kobieta. Jest rekordzistką trasy słynnego Biegu Rzeźnika. Dowiedziałem się z książki, że mięsa nie je też Gediminas Grinius, Litwin mieszkający w Polsce, tak mocno zaangażowany w polski świat biegów, że właściwie Polak. Gediminas wygląda jak gladiotor, a wytrzymałość ma jak najlepszy silnik diesla. W tym roku wygrał Transgrancanarię, bardzo ciężki i prestiżowy bieg na 125km. W ostatni weekend wygrał Ultra Trail Mount Fuji w Japonii. Bieg na 169 kilometrów dookoła góry Fuji. Można by powiedzieć, ze to największe polskie sukcesy ultra, gdyby nie były to jednak sukcesy litewskie. Gediminas jest jaroszem, je ryby. Mięsa nie je też Marcin Świerc, absolutny cesarz biegów ultra w Polsce. Dwa tygodnie temu w Krynicy znowu został mistrzem Polski. Jak lekko biega 100km można zobaczyć tutaj.

Magda mogłaby się skupić w książce na sukcesach wegetariańskich biegaczy, na tym ile sama zyskuje dzięki wege diecie, dodać trochę badań o raku, cukrzycy czy chorobach serca i wykpić całkowicie sens mordowania niewinnych zwierząt. Ale nie. Magda odwraca kota ogonem, czy raczej krowę. Rzuca przykłady odchylonia w drugą stronę. Biegaczy, którzy wygrywają jedząc tylko słoninę, niezniszczalnych herosów świata ultra, co między trzema wielkimi kotletami dziobną jednego ziemniaczka.  Jest tak dyskretna i ostrożna w stawianiu wniosków, że czytając książkę miałem na języku „Kobieto! po której stronie jesteś!”

Ale Magda ma rację. Z gąszcza danych o mocnych biegaczach wyłania się tylko jeden wniosek „Nie ma reguł co jeść”. Jest za to reguła, jak jeść. Bardzo ogólna: „Rób coś! Cokolwiek!”. Jedzenie jest ważne. Rób coś z tym. Eksperymentuj. Zmieniaj. Obserwuj reakcje organizmu. Myśl!

Tu wracamy do McDonalda, do parówki ze stacji benzynowej. Ja gdy jestem na stacji benzynowej i jestem głodny to mam problem. Nigdy nie wiem, co zrobię. Czasem mądrze kupię jabłko pokrojone w plastry, a czasem głupio czipsy. Jednak zawsze muszę myśleć. I to jest największy plus mojej diety. Robię coś. Myślę.

To niedobrze, że fast food wprowadza wege ofertę. Rozleniwia. Zwalnia z myślenia. Wielki znak przy samej drodze, wygodny parking – dla mnie to były symbole frustracji i pustego brzucha. Musiałem szukać dalej. Zajrzeć w kilka zakątków. Nagroda za wysiłek zawsze była ogromna. Coś niewiarygodnie pysznego i zdrowego.  Niemieccy wege lenie mają teraz ciężej. Lenistwo ma zawsze w Niemczech pod górkę 😉

Na koniec polecę książkę Magdy i Krzyśka. O jedzeniu jest krótki rozdział, całość jest o bieganiu bardzo długich dystansów po górach i dolinach. Jest wiele takich książek po angielsku. To pierwsza po polsku. Napisana przez ludzi, których wiedza jest ogromna. Kamery mają wszędzie: są biegaczami, organizatorami biegów, dziennikarzami, dystrybutorami sprzętu do biegów ultra. Książka dobra zarówna dla tych, którzy chcą zrozumieć to ultra dziwactwo, jak i dla tych, co siedzą po uszy w środowisku. Dobra, ciekawa, radosna lektura. Motywuje do biegania, przede wszystkim do szczęśliwego biegania.

sbu

Reklamy

Informacje o arrec

przez wielu uważany za wariata, przez siebie samego za osobę dużo za ostrożną...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Przeciętny wege burger i bardzo dobra książka

  1. egoistka pisze:

    Z ciekawosci sprawdzilam sklad. Jest bogaty dlatego przecietny:)

    Inhaltsstoffe:
    Gemüsepatty: 30 % Kartoffeln, Karotten, Paprika, Pflanzenöl, Mais,
    Zwiebeln, Lauch, Chili, modifizierte Stärke, Erbsenfaser,
    Salz, Gewürze (mit Sellerie), Emulgator: E471 (Mono- und
    Diglyceride von Speisefettsäuren), Eigelbpulver, Stabilisator:
    E461(Methylcellulose), Reismehl, Stärke, hydrolisiertes
    Sojaprotein, natürliche Aromen (mit Weizen und Sellerie),
    Hefeextrakte, Kräuter (mit Sellerie), Traubenzucker,
    Pflanzenfett. Kann Spuren von Milchprodukten enthalten.

    Sandwichsauce: Wasser, pflanzliches Öl, Glucose-Fructose-Sirup,
    Branntweinessig, modifizierte Maisstärke, Eigelb, Salz,
    Zucker, Verdickungsmittel: Xanthan (E415), Gewürze (mit
    Senfsaat), Konservierungsstoff: Kaliumsorbat (E202)

    Käse: Cheddar (68 %), Wasser, Magermilchpulver, Butter,
    Schmelzsalz: E331 (Natriumcitrat), E339
    (Trinatriumphosphat), Milchprotein, Salz, Farbstoff:
    Paprikaextrakt, E160a (Beta-Carotin).

    Brötchen:
    FSB:
    Weizenmehl, Wasser, Invertzuckersirup, pflanzliches Öl,
    Salz, Hefe, Sojamehl, Emulgator: E471 (Mono- und
    Diglyceride von Speisefettsäuren), E472e
    (Diacetylweinsäureester von Mono- und Diglyceriden von
    Speisefettsäuren), Mehlbehandlungsmittel: E300
    (Ascorbinsäure).
    Lieken:
    Weizenmehl, Wasser, Zucker, Hefe, Pflanzenöl, Salz,
    Sojamehl, Emulgator: E481 (Natriumstearoyl-2-lactylat).

    Ketchup: Tomatenmark (73 %), Glukose-Fruktose-Sirup,
    Branntweinessig, Salz, Gewürzextrakt.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s