Obok-Olimpiada, czyli gdzie ma rację, a gdzie się myli pan Korwin-Mikke

Janusz Korwin-Mikke powiedział, że paraolimpiada jest jak turniej szachowy dla niepełnosprawnych umysłowo. Wywołało to głośny szum oburzenia. Mam biegunowo inny światopogląd od pana Janusza, ale to zdanie jest według mnie prawdziwe. Jak przyłożyć do tego chłodną logikę, to naprawdę tak jest. Pan Janusz Korwin-Mikke powiedział również, że telewizja powinna pokazywać tylko i wyłącznie super-sprawnych-cyborgów, a nie inwalidów. I to jest już według mnie prawdziwa głupota. Na to powinno być skierowane ostrze oburzenia. Fakt, że inwalida jest inwalidą nie jest przecież bluźnierczy. Ludzie zareagowali jednak odwrotnie. Oburzyło ich to, że inwalida jest inwalidą, a nie zanegowali faktu, że telewizja powinna pokazywać jedynie najlepszych.

Społeczeństwo pragnie perfekcjonizmu. Funkcjonuje dogmat, że tylko ktoś niezwykły może być pokazywany i oklaskiwany. Taka filozofia powoduje, że ludzie nie chcą oglądać pojedynku średniaka z innym średniakiem. Pan Janusz również całym sercem wyznaje ten dogmat. Dyskusja między nim a społeczeństwem dotyczyła tego, czy paraolimpijczycy to prawdziwi mistrzowie, czy to prawdziwi najlepsi. Społeczny dogmat nobilitacji sukcesu wpadł tu w pułapkę. Praktycznie oznacza on dokładnie tą samą ideologię, o której mówi pan Janusz, ale teoretycznie wstyd się do tego przyznać. Kuriozalnym wybrnięciem z sytuacji było udawanie, że paraolimpijczycy to nie są ludzie ułomni.

Amerykański pisarz, Kurt Vonnegut wymyślił opowiadanie o wynalazcy, który tworzył roboty sportowe. Wszyscy wyśmiewali pomysł wynalazcy. Na co komu roboty trafiające bezbłędnie z każdej pozycji do kosza w koszykówce, czy do dołka w golfie. Niemniej roboty zrobiły oszałamiającą karierę, a wynalazca stał się miliarderem, ponieważ jego roboty podpisały wiele lukratywnych kontraktów reklamowych. Opowiadanie było napisane wiele lat temu, a od tej pory jest tylko gorzej. Sport zawodowy nie ma już nic wspólnego z życiem normalnego człowieka. To fabryki robotów. Ludzi to jednak kręci.

Nie wiem czy moje przesłanie jest jasne. Dlatego podsumuję. Nie tylko uważam, że paraolimpiada to piękny i szlachetny pomysł, ale uważam, że piękniejszy i szlachetniejszy od zwykłej olimpiady. Widzimy tam prawdziwym sportowców i prawdziwych ludzi. Ludzi, którzy są słabi, ułomni, ale którzy potrafią z tą ułomnością wygrać. I potrafią się przy tym dobrze bawić. W świecie, w którym pan z „Sianokosów Małych”, przestaje kibicować „Gwardii Sianokosy Małe” a zaczyna „Realowi Madryt”, w świecie, w którym przykładem sportowca nie jest wujek, który był najlepszym oszczepnikiem w regionie, a celebryta-cyborg-piłkarz, paraolimpiada to taki mały powrót do normalności. To dowód na to, że sport jest po to aby miło spędzać czas, a nie po to żeby sprzedawać dezodoranty czy telefony komórkowe. I jeszcze dodam, że to my sami decydujemy o tym, czym jest sport. Mamy tu wybór. Naprawdę można wyłączyć telewizor kiedy są tam cyborgi, a włączyć kiedy są inwalidzi. A najlepiej w ogóle wyłączyć telewizor i pokibicować np tym, co biegną w biegu ulicznym. Zadziwić się tym jak wielu z nich ledwo biegnie, tym, że każdy biegnie inaczej i każdy jakoś tak krzywo. Zadziwić się tym jak wiele radości im to daje. I pomyśleć, że samemu też można tak spróbować. Można też się wkurzać na to, że bieg korkuje miasto i człowiek „kochający sport” może nie zdążyć na mecz w telewizorze.

PS. W aktualnym numerze miesięcznika „Bieganie” (wrzesień 2012) jest relacja pewnego ułomnego amatora z wygranego maratonu. Maraton nie był za prestiżowy, a ten amator to ja 🙂

Reklamy

Informacje o arrec

przez wielu uważany za wariata, przez siebie samego za osobę dużo za ostrożną...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Pasyjne i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

23 odpowiedzi na „Obok-Olimpiada, czyli gdzie ma rację, a gdzie się myli pan Korwin-Mikke

  1. Krolisek pisze:

    Pięknie to napisałeś.

  2. a. pisze:

    Drogi Arku
    -rozpoczynam tak bezpośrednio, bo choć zaglądam tutaj dopiero od Twojego wywiadu dla „Trójki”, to mam wrażenie duchowej i intelektualnej bliskości z Szacownym Autorem -trafiłeś w sedno. Oprócz jednego – nie ma po co włączać telewizora, żeby zobaczyć inwalidów, bo ich tam nie pokazują. W ramach misji naszej telewizji publicznej paraolimpiada się NIE zmieściła.
    Jednak idąc Twoim tokiem myślenia – może to i lepiej… Bo tam, gdzie telewizja transmitowała paraolimpiadę, a przed ekranami zasiadało coraz więcej osób (jest to skrzętnie liczone, i w tym roku tak było), wzbudziła ona na pewno zainteresowanie reklamodawców, a więc sport niepełnosprawnych może liczyć na zastrzyk gotówki, a tam gdzie będzie on większy nawet z kuternogi zrobią cyborga… Już teraz nie każdego stać na protezy Pistoriusa, prawda?
    Chcę przez to powiedzieć, że z tym autentyzmem sportu niepełnosprawnych, to tochę idealizujesz. Ale i tak chciałabym mieć szansę to pooglądać. Albo w ogóle jakikolwiek sport, gdzie liczy się wysiłek i determinacja zawodnika, a nie jego fryzura i kontrakt reklamowy nadawcy.
    W niedzielę widziałam taki sport w Chorzowie: bieg 24-godzinny. Oglądaliśmy ostatnie dwie, przy okazji spaceru z dziećmi. Wzruszające i budujące. Również to, że każdy kibic dopinguje wszystkich biegnących (idących, wlokących się, truchtających…).
    A właśnie co do spaceru z dziećmi – jedno z pytań, które nasuwa mi się co i rusz przy czytaniu Twoich postów – jak ma się cała ta wolność i minimalizm do posiadania dzieci? Tak zagajam, ciekawam co ludzie myślą.
    W ogóle jest na tym blogu tyle tematów, do których chciałabym dorzucić swoje trzy grosze, że albo zacznę się dopisywać do wszystkich starych postów, albo będę musiała założyć blog „a propos bloga Arka”.
    pozdrawiam
    a.

    • egoistka pisze:

      Tez jestem ciekawa co ludzie mysla. Wydaje mi sie, ze minimalisci bardzo cenia swoja prywatnosc, jesli chodzi o rodzine. W odroznieniu od celebrytow:) Sadze rowniez na przykladzie wlasnego doswiadczenia, ze tylko minimalista z minimalistka moga sie dogadac. Moj maz minimalista nie uznaje np.obraczki czy bizuterii i ok, bo ja tez nie zwracalam nigdy na to uwagi czy swiatowo sie nosze. Jesli jednak ludzie sie roznia pod tym wzgledem to milosc dlugo nie potrwa.

    • a. pisze:

      O! To ja już chyba jestem minimalistką! Do tego stopnia nie zwracałam uwagi, że zgubiłam… Teraz znów mam, więc nie noszę, żeby nie zgubić :).
      A wracając do dzieci: z tego co rozumiem (a jestem tu nowicjuszką, choc nie neofitką), to minimalista dąży do uwolnienia się od wszystkiego, co go zmusza do nadmiernego dbania o zabezpieczenie sobie materialnej strony bytu. Dzieci zmuszają…

    • arrec pisze:

      Leo Babauta, czyli najbardziej znany na świecie minimalistka ma szóstkę dzieci. Czasami pisze na swoim blogu o tym jak się ma minimalizm do posiadania dzieci. Podsumować to można tak „dawać (minimalistyczny) przykład, ale do niczego nie zmuszać”

      Chowam się za plecami Leo, ponieważ moja sytuacja rodzinna jest mistrzowsko pokomplikowana. Nie piszę o tej sytuacji na blogu, zostawiam sobie coś na książkę. Najważniejszy fakt jest taki, że nie mieszkam z dziećmi. Mieszkam sam. Dlatego też nie daję sobie mandatu na opowiadanie w temacie „minimalizm a dzieci”. Gdybym dał sobie taki mandat to bym napisał, że dzieci są bardziej przystosowane do minimalizmu niż dorośli. Moi synowie gdy nocują u mnie nigdy nie wpadli na pomysł alby powiedzieć „Tato, a może jednak kup sobie telewizor” albo, że „mieszkanie jest za ciasne”. Minimalizm to przeniesienie ciężaru z materii na energie, czyli jest dla tych, którzy się w życiu nie nudzą, na tych, co mają za dużo energii, za dużo pomysłów do realizacji. A takie są właśnie dzieci (może nie wszystkie, ale moje na pewno). Różne ograniczenia wynikające z minimalizmu są dla dzieci świetną przygodą, okazją do kolejnej zabawy.

      Oddzielny temat to jednak odporność na manipulacje marketingowe. Marketing polega na tym aby nam wmówić, że dany produkt da nam szczęście, sprawi, że poczujemy się lepiej. Wszyscy dajemy się wrobić w te oszustwa, ale dzieci są w tym najbardziej naiwne. Moim zdaniem trzeba mieć tego świadomość. A ta świadomość sprawi, że będziemy mieć wyczucie środka między byciem za ostrym i spełnianiem wszystkich zachcianek. No ale nie mam mandatu i miałem się nie wymądrzać 🙂 Może dodam jeszcze, że mi nie zależy na tym aby moje dzieci zostały minimalistami. Wiem, że minimalizm jest dobry dla mnie, a czy będzie dobry dla nich to sami wybiorą.

  3. Artek pisze:

    „[…] a nie zanegowali faktu, że telewizja powinna pokazywać jedynie najlepszych.”
    A nie „jedynie pełnosprawnych”? Najlepszych z niepełnosprawnych wszakże nie pokazywali..

  4. homo-legens pisze:

    Zgadzam się z tezą, że paraolimpiada to piękna i szlachetna idea. Co więcej, obecnie jestem skłonny przyznać, że to właśnie na Igrzyskach Paraolimpijskich dostrzegam więcej „ducha sportu” i inspiracji, niż na IO. Niestety, Polacy prawdopodobnie by nawet nie wiedzieli, że trwa paraolimpiada, gdyby nie Korwin – Mikke. Pozwolę sobie tutaj na odrobinę prywaty, ale zapraszam na mojego bloga, do dwóch postów pt. „Kraina gorących głów”, gdzie w pewnym uproszczeniu pokazałem stosunek mediów i internautów do Igrzysk Paraolimpijskich. Nie pisałem trzeciego, nawiązującego do Korwina – Mikkego, gdyż uważam, że ten człowiek (zgodnie zresztą ze jego tezą, że należy pokazywać w mediach tylko pięknych, zdrowych zwycięzców) nie zasługuje na jakąkolwiek obecność w mediach, jako polityk bez żadnych konkretnych osiągnięć. Zauważmy, że w ostatnich dniach, podczas dyskusji o JKM, to wciąż on i jego wypowiedź są w centrum uwagi, a nie IP czy międzynarodowy turniej AmpFutbolu. Apeluję o ograniczenie tematu JKM, a podbicie zwyczajnej radości z tak rewelacyjnej reprezentacji! 🙂

    Na koniec, dzięki za bardzo dobry post, pokazujący prawdziwy sens sportu.

  5. Marcin S. pisze:

    „(…)Minimalizm to przeniesienie ciężaru z materii na energie, czyli jest dla tych, którzy się w życiu nie nudzą, dla tych, co mają za dużo energii, za dużo pomysłów do realizacji(…)” – z tym stwierdzeniem trafiłeś Arek w moją obecną sytuację, gdzie pomysł goni pomysł, a że wszystkie są niestandardowe i nie po drodze ludziom z mojego otoczenia to co chwile dostaje od kogoś wykład, że zamiast tracic czas i pieniądze na ich realizacje: „wziąłbyś się lepiej za coś pożytecznego”

  6. Marcin S. pisze:

    Arek a biegniesz w Warszawie maraton? Jeśli nie to wpadnij pokibicować na Narodowy, albo gdzieś na trasę..

    • arrec pisze:

      Marcin, pokibicowałbym, ale dzisiaj dostałem takiego dziwnego maila: Lieber Teilnehmer! Wir möchten Sie heute freundlich an Ihre Anmeldebestätigung für den 39. BMW BERLIN-MARATHON erinnern.

      czyli będę trzymał kciuki korespondencyjnie. Ale Ty też trzymaj za mnie, za dwójkę z przodu 🙂

    • Marcin S. pisze:

      Będę próbował, choć oba startują o tej samej godzinie, a że również chcę się rozprawić z kolejną okrągłą barierą, więc możesz liczyć bardziej Towarzyszu niedoli na wzajemne wsparcie i myśli – bo ręce pewnie będą zajęte trzymaniem czasu i odżywek.
      To co nie trzymasz się już tej swojej złotej zasady a la Bubka, jak to miało być: PB poprawiany co dwie minuty – tak?

  7. Marcin S. pisze:

    Polecam jeszcze w sobotę zobaczyć maraton rolkarzy – robią dużo szumu i są ogromne emocje… Może za rok w okrągłą rocznice jeszcze tam raz wrócę po życiówkę – bo gdzie je robić jak nie na najbardziej płaskiej trasie na świecie, no i Ten milion kibiców na trasie..

  8. waldek pisze:

    Nie cierpię Korwina, jednak według mnie jest w jego wypowiedzi jakaś racja (To dowodzi że w każdej postawie można znaleźć coś sensownego). Sam miałem podobne myśli, ja przyrównywałem takie igrzyska np. do konkursu pianistycznego i wyobraziłem sobie inwalidę bez rąk, który coś tam brzdąka, przecież to absurd. Nie mówię o działalności amatorskiej to sprawa indywidualna, ale jak ktoś bierze udział w zawodach, to sens ma to na równych prawach. Nie ma oddzielnej koszykówki dla niskich, średnich i wysokich – może przykre ale trudno się mówi. Druga rzecz – uważam że takie igrzyska (może się mylę) spełniają rolę wystaw osobliwości z XIX w. (w których wystawiano bliżnięta syjamskie, człowieka- słonia itp.) i nikt tego nie powie ale to już sprawa hipokryzji.
    To są takie paradoksy poprawności politycznej

    • homo-legens pisze:

      Niestety, nie do końca się zgodzę.
      1. A jeżeli pianista bez rąk grałby rewelacyjnie? To oczywiście sprowadzenie Twojego argumentu ad absurdum, ale logicznie (tak jak i większość wywodu Korwina) poprawne. Jak dla mnie taki pianista ma pełne prawo brać udział w konkursie, czyż nie? Odmawiając mu prawa udziału, to byłoby odmówienie nie ze względu na jego umiejętności, ale na brak rąk. Dla mnie trochę nie w porządku.
      2. Równości idealnej dającej wyniki w rzeczy takiej jak sport nie będzie nigdy, to chyba oczywiste, czy mówimy o pełnosprawnych, czy nie. Wzrost, waga, genetyka, rasa, predyspozycje psychiczne i cywilizacyjne możliwości… Nie do przeskoczenia. Oczywiście potrzebne są racjonalizacje (dodajmy, że obecne mają wady i pewnie nigdy nie będzie idealnej), kategorie, bo sport po prostu straciłby swój walor rozrywkowy – postaw naprzeciwko boksera wagi ciężkiej i wagi koguciej. Boks jest jeden! Niech walczą! Bezsens. Idąc Twoim tokiem rozumowania oficjalnie powinien się odbywać jeden wszechturniej, na którym będą zuniwersalizowani zawodnicy. Dla mnie również bezsens. Za to sensu nabiera cała ta sytuacja, jeżeli odwołamy się do idei sportu w ogóle – szybciej, dalej, wyżej. Skoro równości nie ma i nie będzie, to może by tak kultywować samą ideę pracy nad sobą, bicia rekordów, uczciwej rywalizacji i gry fair play? Tak postrzegany sport niepełnosprawnych nie różni się NICZYM od sportu pełnosprawnych.
      3. Nie nazwałbym tego wystawą osobliwości i nie byłaby to dla mnie kwestia poprawności politycznej. Ja oglądając występy paraolimpijczyków uświadomiłem sobie, że mogę się znaleźć w tej sytuacji, każdy z moich bliskich, wszyscy z nas. Czy wtedy chciałbyś być traktowany jak osobliwość? Nie sądzę. Paraolimpijczycy też nie chcą, uważam, że bardzo dobrze, że ludzkość dostrzega ich życie i funkcjonowanie, bo znika stereotyp inwalidy-nieudacznika, niepełnosprawnego, który żyje całkowicie niesamodzielnie i jest „problemem”, którego Korwin nie chce widzieć, bo nieładne i można się zarazić (taką tezę postawił). Rodzi się w końcu świadomość, że niepełnosprawność nie zamyka do niczego drogi.

    • Kasia pisze:

      Każdy ma prawo spełniać się w życiu w taki sposób na jaki ma ochotę. Jeśli niepełnosprawni chcą uprawiać sport i rywalizować to dlaczego im tego zabraniać? Lubimy decydować o życiu innych jak nam się coś nie podoba. Umiejętności nie mają tu żadnego znaczenia, jeśli kogoś to razi to niech po prostu nie ogląda.

  9. waldek pisze:

    Do homo-legens:
    Co do tego pianisty, jak najbardziej się zgodzę że jeśli grałby rewelacyjnie to niech gra, ale ocena jego gry jest w kategorii ogólnej, bo inaczej to nie ma sensu muzyka (pozostaje wtedy tylko osobliwość). Czyli najpierw gość jest muzykiem, a to że jest niepełnosprawny nie powinno mieć żadnego znaczenia (to tylko jego problem jak sobie radzi, jak sobie nie daje rady to się za to nie powinien zabierać). Wręcz powinno być to dla niego obraźliwe, że jego gra jest oceniana według specjalnej taryfy dla inwalidów. Były zresztą przypadki wybitnych inwalidów w muzyce i to chyba nie tak rzadko (Gorzej by było gdyby zaczął się wspierać techniką np. grał by za pomocą jakiegoś komputera, no ale nie będę rozwijał kolejnego wątku).
    Po prostu prawda jest taka że nie wszyscy się do wszystkiego nadają i udawanie że jest odwrotnie jest chore. Miałbym szacunek dla np. pisarza na wózku, ale za to co napisał a nie dlatego ze jeździ na wózku. Niepełnosprawni chcą być traktowani jako całkowicie normalni, ale jednak oceniani mają być w specjalnych kategoriach, że niby trzeba im to nieszczęście jakoś wyrównać.
    Niepełnosprawność jest ograniczeniem, zamyka jakieś tam drogi – taka jest prawda. Wyrównywanie czegoś na siłę, jest trochę śmieszne a trochę nieobliczalne.
    Trzymam się swojego stanowiska, ale większość argumentów masz bardzo rozsądnych, temat jest ciężki. Może się mylę, chciałem tylko powiedzieć nic nie jest takie oczywiste.
    Do Kasia:
    Niech ten niepełnosprawny robi sobie co chce, byle tylko nie miał nadmiernych pretensji ze mu ktoś coś uniemożliwia (oczywiście tu kwestia wyczucia gdzie się kończą uzasadnione pretensje). Jeśli startuje w zawodach ( ich sens polega na porównaniu predyspozycji i umiejętności) to ok, ale niech nikt nie każe mi się tym się zachwycać – a niestety taki jest stworzony wokół tematu klimat.
    Swoją drogą to nie interesowałem się ani normalną, ani para olimpiadą.
    Jak kogoś uraziłem to przepraszam. Ale to się czasu poświęca na to pisanie – widocznie nie mam predyspozycji w tym kierunku. hehe

    • Piotr pisze:

      Chyba nikt nie karze Ci się zachwycać peło i niepełno 🙂 sprawnymi . Osobiście cieszę się jak komuś coś się udaje , na przykład zdobywa złoty medal choć chyba to Diogenes mówił – Jak możesz się cieszyć ze zwycięstwa nad słabszymi (do zawodnika który zwyciężył na Olimpiadzie).
      Ps. Biegam, nie trenuję za dużo ale biegam . Startuję w Maratonie W-skim i który będę ??? Jakie to ma znaczenie czy 4000 czy 2000 czny ale cieszę się że biegnę , nie pobije rekordu , nie ścigam się ale cieszę się że Maraton, że spotkam się ze znajomymi i kilka osób najbliższych też się będzie cieszyć bez względu w jakim czasie przybiegnę i cieszyć ich będzie że będę zadowolony że startuję 🙂 Samo zadowolenie:)
      Można powiedzieć że ci spoza pierwszej 10 to sprawni inaczej i ja też.

  10. Kasia pisze:

    „Niepełnosprawni chcą być traktowani jako całkowicie normalni, ale jednak oceniani mają być w specjalnych kategoriach, że niby trzeba im to nieszczęście jakoś wyrównać.”
    Nie wiem dokładnie co masz na myśli, ale wyrównywanie szans jest czymś zupełnie normalnym, szczególnie jeśli mówimy o sporcie. Z tego też względu niepełnosprawni nie rywalizują z pełnosprawnymi, bo z biologicznego punktu widzenia są na straconej pozycji. Ale mogą osiągnąć szczyt swoich możliwości w swoim gronie (czyli wśród niepełnosprawnych). Z tego samego powodu kobiety nie rywalizują z mężczyznami, a dzieci z dorosłymi. Idąc twoim tokiem myślenia sport kobiet i dzieci powinien być zabroniony bo nie osiągną oni takich możliwości jak dorosły mężczyzna.

    Poza tym często umiejętności sportowe innych oceniają ludzie, którzy ze sportem nie mają nic wspólnego i nadzwyczajnie w świecie się na tym nie znają. To nie jest tak, że w telewizji pokazują najlepszych. Często jest zupełnie odwrotnie, zwłaszcza jeśli mówimy o sportach w których oprócz siły i wytrzymałości liczy się technika. W sporcie amatorskim jest wielu ludzi, którzy mają znacznie wyższe umiejętności niż niejeden „sportowiec celebryta”, ale nie pokazuje się ich tak często w telewizji bo nie mają „osobowości medialnej”, nie są showmanami, a więc są nudni dla większości społeczeństwa. Oczywiście nie chcę tu generalizować, bo było by to dużą niesprawiedliwością ale mimo wszystko gadanie pana Korwina, że niby nie powinni pokazywać sportu niepełnosprawnych bo Ci ludzie są gorsi pod względem umiejętności jest zupełnie bez sensu. Ludzie Ci włożyli wiele wysiłku, żeby „być tu gdzie są” i jak na to, że są niepełnosprawni pokazują duże umiejętności. Podczas gdy niektórzy celebryci nie osiągają nawet w połowie tego co by mogli, nie można ich nazwać sportowym wzorem do naśladowania a robią to głównie dla kasy.

  11. waldek pisze:

    Do Kasi:
    Widzę że i tak nie zostanę zrozumiany, ale muszę odpowiedzieć. Nie podobają mi się te banalne stwierdzenia których u Ciebie sporo. To że są naiwne to pół biedy (jak to idealizm), ale to jest po prostu nieprawda. Dla przykładu – niepełnosprawni są oczywiście gorsi pod względem umiejętności, przynajmniej w większości dyscyplin sportu, to jest fakt.
    To że ktoś włożył wiele wysiłku, nie jest samo w sobie żadną zaletą. Bardzo mnie denerwuje takie wartościowanie że jak ktoś miał trudniej to jest niby lepszy, a może sobie sam utrudnił bo trzeba było robić coś innego, a nie to do czego się nie nadaje (oczywiście odpowiesz że się nadaje bo tyle wysiłku włożył i to taka pasja). Wychodzi wtedy na to że jak komuś coś łatwo przyszło to jest źle. To chyba nie ma być licytacja w zamęczaniu się i porównywanie ilości cierpień. I tu jest problem – jakby liczyła się dla tych ludzi sama pasja, miała dla nich wartość praca sama w sobie – to super i nie było by tematu. Natomiast ja czuję cały czas pretensje do uznania, sukcesów, popularności (że w telewizji nie było) i oczywiście kasy (bo czemu nie). Oni chcą być zawodowcami w wyczynie, a inni to pochwalają bo wydaje się to takie szlachetne (tymczasem jest to jednak dziwne zjawisko, oraz kombinacja litości, wzruszenia, poprawności politycznej i tego typu emocji) i powstaje problem jak to ocenić. Jakby weszła w grę duża kasa to będzie patologia większa niż gdzie indziej, bo będą skomplikowane reguły.
    Z podobnego sposobu rozumowania biorą się później takie wnioski że niepełnosprawny jest jakiś szlachetniejszy, lepszy moralnie itp., a właśnie że nie, chociaż ma oczywiście gorszą sytuację.
    Inna sprawa ze i sport współczesny i telewizja to też dziwaczne światy i to wszystko właściwie do jednego worka można wrzucić.
    Tak więc: ja uważam porównanie Korwina że „paraolimpiada ma taki sens jak szachy dla upośledzonych umysłowo” za bardzo celne. (jakby ktoś odczytał to porównanie jako dyskryminację albo obrażanie to już jest dramat do kwadratu) Poza tym, że Korwin plecie okropne bzdury – to mu się udało.
    Za „wyrównywaniem szans” też w zasadzie nie jestem, ale to inny temat.
    No to tyle, może przesadzam trochę ale mnie ta wszechobecna „szlachetność” razi, przedstawiam takie zdanie bo jest ono dyskryminowane, a czuję że mam sporo racji

  12. waldek pisze:

    Zainteresowałem się trochę tą paraolimpiadą pooglądałem sobie zdjęcia i się nawróciłem :).
    Nie wziąłem wcześniej pod uwagę że ci sportowcy mają sporą radość z takich zawodów, a w sumie to szkodliwe dla nikogo jakoś wielce chyba nie jest – wiec sens jednak ma.

  13. Minimalizm pisze:

    to co robi janusz (bez herbu) mikke to przesada, bluźnierstwo, cios poniżej pasa dla wielu ludzi, nastawionych wolnościowo, którzy poszli za jego inicjatywami

    korwin się skończył, stop tej błazenadzie!

    • adi pisze:

      Bzdury gadasz… Osobiste zdanie Pana Janusza co do pokazywania paraolimpiady, jest tylko jego osobistym zdaniem, i nie tyczy się w najmniejszym stopniu jego programu politycznego. Jako polityk nie jest ani za, ani przeciw – pozostawia to w gestii stacji telewizyjnych.
      Co zaś do samych niepełnosprawnych, Korwin-Mikke zrobił dla nich najprawdopodobniej więcej niż wszyscy powyżsi komentatorzy razem wzięci. Założył fundacje na ich rzecz, sportową fundację!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s