Przekraczając Granice – Biegiem wzdłuż Nysy i Odry

Kilka lat temu na festiwalu biegowym w Krynicy Górskiej, po długiej serii radosnych powitań przyjaciel zapytał mnie „Arek skąd znasz tych wszystkich ludzi?!”. Rajdy Przygodowe – odpowiedziałem. Może mam też szczęście do ciekawych znajomości, może łatwość w nawiązywaniu (przygodowych) kontaktów, a może trudność w mówieniu „nie” na zwariowane propozycje. Radomiła Maślaka poznałem przez serwis rowerowy. Obaj byliśmy klientami. Pomimo, że nasz kontakt ograniczał się do wymiany kilku zdań w serwisie czy przed zawodami Mazovia MTB, to od razu czułem, że możemy razem wyprawić się na koniec świata. Później obaj odeszliśmy od mtb na rzecz szosy i biegów, nie robiliśmy nic razem, ale omawialiśmy swoje projekty i byliśmy dla siebie wzajemną inspiracją. W końcu padł wspólny pomysł: „Arek, chcesz przebiec ze mną 500km?”, „500km?! No jasne!”.

Zgodziłem się momentalnie nie znając szczegółów. Okazało się, że będzie nas biegło czterech, mamy to zrobić w 10 dni, czyli około 50km dziennie, oraz, że bieg będzie akcją charytatywną. Będziemy zbierać pieniądze na rehabilitację chłopaka, który na progu dorosłości złamał kręgosłup. Na pierwszym spotkaniu, w kawiarni w centrum Warszawy mogłem pojawić się tylko na chwilę, poznałem członków ekipy i musiałem lecieć. Drugie spotkanie to sesja zdjęciowa po Półmaratonie Warszawskim. Jako jedyny z ekipy nie biegłem, pojawił się tylko dla zdjęcia. Miałem jednak okazję trochę pokibicować, co zawsze jest fantastycznym doświadczeniem.

Trzecie spotkanie miało się odbyć w trakcie biegu „Dziesiątka Babicka”. Trzon zespołu pochodzi ze Starych Babic i jest związany z drużyną „Stare Babice Biegają”. Niestety nie mogłem się pojawiać, ponieważ tego samego dnia, godzinę wcześniej odbywał się inny bieg na 10km. Cykl Grand Prix Warszawy na Ursynowie, gdzie mój klub „Vege Runners” walczy o najlepszy team w Warszawie, a ja walczę pierwsze miejsce w kategorii wiekowej. Jeśli chcę wygrać kategorię muszę mieć 6 biegów cyklu, czyli nie mogłem biegu odpuścić.  Mój włóczykijski styl życia oraz dezorganizacja spowodowały, że na obwodnicy Warszawy zdałem sobie sprawę, że są małe szanse być na Ursynowie na czas. Babice bliżej i bieg godzinę później. Telefon do Radka „czy załatwi pakiet”, nie odbiera. Los chciał żeby śmigać na Ursynów. Oddzwania, załatwi. Los jednak kazał skręcić na Babice. Dobry wybór!  O naszym projekcie „Bałtyk 500” było tu bardzo głośno. Przemawialiśmy na scenie, udzielaliśmy wywiadów, pozowaliśmy do zdjęć z wójtem i starostą. Poznałem rodziców Michała, dla którego zbieramy się środki. Fantastycznie życzliwi i optymistyczni ludzie. Odbywało się też zbieranie do puszek, udało się zebrać ponad 4 tysiące. 10 Babicka to lokalny, ale bardzo dobrze zorganizowany bieg. Około tysiąca uczestników, przyjazna i radosna atmosfera, nasz projekt świetnie się w wkomponował w pogodny nastrój imprezy. Po biegu odbyło się spotkanie naszego zespołu. Były też dodatkowe dwie osoby, które będą biec na zakładkę oraz osoby, które będą supportem biegaczy. Wszyscy przemili i bardzo zaangażowani. Cudowna ekipa.

Mój udział w projekcie jak na razie sprowadza się do dokładnego zaplanowania etapów. Radek wyznaczył ramowy układ, biegniemy wzdłuż Nysy i Odry, od trójstyku Polska-Niemcy-Czechy, do trójstyku Polska-Niemcy-Bałtyk. Po dokładnym wyznaczeniu ścieżek wyszło 503km. Na końcu tekstu będą linki do każdego etapu. Zapraszam do dołączenia na etap, na 10km, na 5km, czy nawet na 1km. Doświadczenie z Krwawej Pętli mówi, że odwiedziny są zawsze bardzo miłym przerywnikiem, dają dużo siły i motywacji. Po drugie zapraszam do komentarzy na temat trasy. Może ktoś zna dobrze tereny i podpowie, że wybraliśmy scieżkę przez bagna, a tuż obok jest inna,  lepsza, czy coś w tym rodzaju 🙂

Zapraszam też do przyłączenia się akcji. Najprostsza forma do polubienie fanpage na fb. Jest TU. Można też wpłacać już na konta na rehabilitację Michała poprzez siepomaga. Wszystkie zebrane środki finansowe są przeznaczone na rehabilitację. Koszty związane z biegiem pokrywamy sami, ewentualnie możliwa jest pomoc rzeczowa. Mamy już od sponsorów udostępnionego vana jako auto supportujące, mamy napoje, batony i żale, a kilka gmin, przez które biegniemy zaoferowało nocleg. Liczymy na pozyskanie kolejnych partnerów. Całość koordynuje Fundacja Votum, która swoim profesjonalizmem  i zdecydowaniem w działaniu kojarzy mi się z Wolfem z Pulp Fiction. Na szczęście cel działań jest zgoła odmienny niż u Wolfa.

Nasz cel to uzbieranie 100 tys na rehabilitację Michała. Przed Michałem największa próba i najtrudniejsze przekraczanie granic. Nasz team będzie wielokrotnie przekraczał granice między państwami po mostach na Nysie i Odrze, wszyscy przekroczymy też granice własnych możliwości. Nikt z nas nie jest wielkim ultrasem, każdy będzie musiał wykroczyć daleko poza to, co zrobił dotychczas. Nie boję się biegów ultra, wiem, że mogę przebiec 100km, ale dobrze wiem jaką cenę płaci mój organizm. Na drugi dzień ledwo podnoszę nogę na schodek. Nie wiem jak zareaguje mój organizm trzeciego, czwartego czy ósmego dnia. Będzie walka. Mam nadzieję, że dobiegniemy do Świnoujścia w komplecie.

Etapy:

Artykuły o akcji:

Drużyna razem z Mamą Michała opowiada o projekcie podczas Dziesiątki Babickiej:

 

 

Reklamy

Informacje o arrec

przez wielu uważany za wariata, przez siebie samego za osobę dużo za ostrożną...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Pasyjne i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s