A jednak nie antypolski, a jednak nie męski szowinista

A bałem się, że jestem jednym i drugim. Nie tak w ogólności. W kwestii literatury. Może to te narodowe lektury szkolne i nawet nie to, że były złe ale to, że były wymuszane. Może to coś innego. Ale książki polskich autorów kojarzyły mi się z nudą, powagą, patosem, sztywnością, ciasnotą, napięciem i nadęciem. Oczywiście były wyjątki. Dużo było nawet tych wyjątków. Ale nigdy nie odczułem czegoś takiego, że polska książka zamieniała moją czaszkę w dzwon, a mózg w serce tego dzwonu. Zdarzyło się tak parę razy z książkami chociażby czeskich autorów. Z polskimi nigdy.

Co jeszcze gorsze, to samo dotyczy pisarek, czy też kobiet pisarzy. Może to moja ułomność, może mój umysł nie wychwytuje pewnych subtelności. Ale jakoś na dawałem się porwać falom. W pierwszej dziesiątce, jedenastce czy nawet trzydziestce moich ulubionych książek próżno szukać jakiejś autorki. Tak samo zresztą jak Polaków. No może nasz Ryszard podróżnik by załapał na końcówkę tabeli.

Przyznacie, że wygląda to bardzo źle? Może jest nawet tak, że nie to tylko literatura ale jednak ogólność. Może mój gust literacki jest tylko kryształem gustu całościowego. Jakiś wypaczonych, wstydliwych i zarazem głęboko skrywanych poglądów. Może moja podświadomość w ostatniej chwili przesuwa rękę z doskonałej książki polskiej pisarki na książkę japońskiego pisarza z jakiś bardzo ważnych (dla siebie) powodów.

No dobrze dłużej tego nie ciągnę. Już i tak odkryłem się w tytule posta. W ciągu ostatniego tygodnia najpierw dostałem potężnym lewym sierpowym, a potem zostałem całkowicie znokautowany prawym prostym. Ten lewy sierpowy to „Traktat o łuskaniu fasoli” Wiesława Myśliwskiego. Arcydzieło. Dla kogoś kto lubi rozważania o życiu pozycja obowiązkowa. Ale bliska mi osoba, która nie lubi zbytnio filozofowania przeczytała 400 stron w dwa dni. Jak to możliwe, że ta trudna książka, pisana w formie monologu, mnożąca zagadki i wątki bez rozwiązań, stawiająca wiele bardzo trudnych i ważnych pytań, ale nie dająca żadnych odpowiedzi robi takie wrażenie? Warto sprawdzić!

No to teraz o tym nokaucie. Wisław to Polak ale jeszcze nie kobieta. Teraz będzie i jedno i drugie. Wyzwolenie z niewoli literacko-męskiego-szowinizmu. Olga Tokarczuk. Książka „Bieguni”. Wiem, że to nie odkrycie. Należy zadać raczej pytanie: Jak to możliwe, że to dopiero teraz pierwsza książka Tokarczuk? Może podałem powód dwa akapity wyżej. Ale nie jest to ważne. Ważne, że to jest ta książka! Naprawdę ta! Poniżej jeden fragment. To jest po prostu to!

…mimo wszelkich niebezpieczeństw – zawsze lepsze będzie to, co jest w ruchu, niż to, co w spoczynku; że szlachetniejsza będzie zmiana niż stałość; że znieruchmiałe musi ulec rozpadowi, degeneracji i obrócić się w perzynę, ruchome zaś – będzie trwało nawet wiecznie.

Reklamy

Informacje o arrec

przez wielu uważany za wariata, przez siebie samego za osobę dużo za ostrożną...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kulturalne i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „A jednak nie antypolski, a jednak nie męski szowinista

  1. Monika pisze:

    Hej Arku,
    😀 książki to moja pasja. Czytam kliniczne ilości ;-).

    Co do polskich autorów? Dlaczego nie, Ryszard Kapuściński jest świetny, reportaż człowieka drogi – podoba mi się. Lubię też Stanisława Jerzego Leca a szczególnie jego ” Mysli nieuczesane”. Ciekawy blog prowadzi Porcelanka http://porcelanka.wordpress.com/ – pięknie tam, polecam. Namówiłeś mnie na ” Traktat… „, ” Biegunów” – odpuściłam po kilku rozdziałach – nie moje klimaty.

    Czytam, odkładam, znajduję nową książkę … tak pędzę po literach, tekstach, słowach … duzo zostaje … w sercu, głowie … i dalej w drogę 😉 Szukam ksiązki zycia i mam nadzieję, że nie znajdę 😉 i te poszukiwania nigdy sie nie skończą.

    pozdrawiam serdecznie
    Monika

  2. Michał pisze:

    Cześć Arek,
    Cześć Monika,

    Może trochę off-topic. ale dla mnie książka, którą bym ocenił jako niesamowitą z niesamowitych to
    # Trylogia kosmiczna (The Cosmic Trilogy, wydanie polskie w jednym tomie wydawnictwo Media Rodzina rok 2009)

    * Z milczącej planety (Out of the Silent Planet, 1938, wyd. polskie 1989)
    * Perelandra albo Podróż na Wenus (1943, wyd. polskie 1971)
    * Ta ohydna siła (That Hideous Strength, 1945, wyd. polskie Wydawnictwo M rok 1993)

    Pierwszy tom – można zamknąć słowami „o co tu właściwie chodzi??”. Całe szczęście ciekawość odnalezienia odpowiedzi prowadzi do ostatnich stron, gdzie opada szczęka i czym prędzej bierzemy się za tom drugi. Tam szczęka wbija się bardzo mocno w podłogę. Bardzo!!!

    Napisałem właśnie zdanie opisujące sedno, ale nie będę psuł zabawy z rozpakowywania prezentu.;))

    Tom trzeci to wisienka na torcie, opisanie jak działają duże organizacje. Wchodzisz do środowiska wysokiego kierownictwa – lektura obowiązkowa ;PPP.

    Pozdrawiam,
    Michał

  3. Monika pisze:

    Michał,

    Chodzi o autora Lewis, C.S. ? Musiałam poszukać bo rok 1938-1945 wprawił mnie w lekkie osłupienie ;-). Dzieki dołączyłam do listy książek do przeczytania. Z opisu w internecie skojarzyło mi sie trochę z ” Nowy wspaniały swiat” Huxleya.

    pozdrawiam
    Monika

  4. milimetr88 pisze:

    Tak, tak, Lewis. Czytałem „Perelandrę”, jest naprawdę świetna 🙂 Dwie pozostałe części czekają na swoją kolej.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s