Niszczę pracę wykonywaną przez Polaków

Propagandowe wychwalanie pracy jest identyczne w kapitalizmie i komunizmie. Ogólnie są to systemy podobne. Wąska grupa uprzywilejowanych i szerokie masy walczących o przetrwanie. Może tylko tak potrafi zorganizować się ludzkość. To będzie kolejny tekst o pracy i kapłanach kultu pracy. Na tapetę tekst Macieja Samcika, dziennikarza ekonomicznego „Gazety Wyborczej”.

Pan Maciej napisał wczoraj tekst, który ma skłonić Polaków do cięższej pracy. Tytuł: „Przez tę decyzję władz już nigdy nie będziecie zarabiali jak Niemcy. Rząd to ukrywa, a ja… liczę”. Diagnoza: jesteśmy biedni z dwóch powodów 1. za mało pracujemy 2. produkujmy jabłka zamiast Iphonów. Drugą sprawą Pan Maciej się nie zajmuje. Cały tekst poświęca pracy. Dlaczego Polakom nie chce się pracować i jak bogaci byśmy byli gdyby Polakom się chciało. Pracuje 43% Polaków. O 6% mniej niż Niemców, o 9% mniej niż Norwegów i o 10% mniej niż Szwajcarów. Pan Maciej wylicza, co by było gdyby w Polsce pracowało 49% ludzi, tyle co w Niemczech. Otóż uwaga: PKB byłoby wyższe o 100 miliardów euro. Przez, co wyższe byłyby również pensje i wszystko inne. Słuchanie ekonomistów po utracie wiary w ekonomiczną propagandę przypomina słuchania kazania przez ateistę. Albo słuchanie hinduskiego kazania przez chrześcijanina. Śiwa obciął głowę chłopcu ponieważ był zazdrosny, ale jednak się pomylił więc przyczepił mu głowę słonia. Tak powstał Ganeśa, patron uczonych. I wszystko jest już jasne.

Z kapłanami mitologii ekonomicznej nie jest łatwo polemizować. Matrix jest często używanym przykładem, ale tu znowu pasuje idealnie. Trzeba wyjść z Matriksa żeby zrozumieć, że to bujdy. Najpierw jednak zostańmy w Matriksie, chwyćmy kalkulator i przeliczmy dane podane przez Pana Macieja. W tabelce jest też Francja, gdzie pracuje o 3% ludzi mniej niż w Polsce, Hiszpania, gdzie pracuje 6% ludzi mniej niż w Polsce oraz Grecja, gdzie pracuje tylko 31%, czyli o 12% mniej niż w Polsce. Wnioski, które ma Pan Samcik z porównania Polski do Niemiec, będą odwrotne przy porównaniu Polski do Grecji. Grecy pracują o wiele mniej, a mają znacznie wyższe PKB per capita. Wychodzi, że sekretem bogactwa jest mniejsza ilość pracy. Można policzyć ile miliardów euro byśmy zyskali gdyby mniej ludzi pracowało. Porównajmy też Niemcy i Francję. Tu pracuje 49% populacji, a tu tylko 40%. Nie wiem czy dane uwzględniają, że Francuz ma krótszy tydzień pracy i ogólnie inne podejście do obowiązków niż Niemiec, pewnie nie. Ważne, na podobne PKB per capita pracuje znacznie mniejszy udział populacji. Oznacza to, że Francuzi są znacznie efektywniejsi niż Niemcy. Można to wyliczyć. Pracujący Francuz wytwarza 103 tys euro rocznie, a Niemiec 92 tys euro. Może Niemcy są nieefektywni z przepracowania?

Powyższy akapit to małe pstryczki w nos propagandy. To jak przekomarzanie się fanatykiem religijnym. Można chwilę dla zabawy, ale ogólnie nie warto. Fanatyk na wszystko znajdzie się odpowiedź. Teraz spróbujmy wyjść z Matriksa. Po pierwsze i najważniejsze: większość pracy wykonanej przez Polaków, Niemców, Francuzów i Greków nie ma sensu. Jest to zabawa dla samej zabawy. Produkujemy o wiele za dużo. Podam konkretne argumenty:

1. Celowo produkujemy rzeczy psujące się, żeby móc szybko produkować kolejne.
2. Ogromna część produkcji (PKB), to wcale nie jest produkcja, bardzo polecam tekst „Fenomen gówno wartych prac”. Marketing, consulting, to tylko wierzchołek góry lodowej. Jakby produkcją było gaszenie pożarów, to tylko garstka ludzi byłaby strażakami, większość zajmowała by się zwalczaniem innych strażaków, którzy próbują ugasić ten sam pożar. Paranoiczna konkurencja jest jak wieczna wojna, która świetnie angażuje mieszkańców naszej planety.
3. Ogromna część produkcji idzie po prostu na śmietnik.

Podkreślę jeszcze raz, większość produkcji nie ma sensu. Klasyczny mit o Syzyfie. Miliony ludzi budują budowle z klocków lego, rozwalają i budują od nowa. Można powiedzieć, no dobrze, ale skoro taki jest świat i skoro za to nam płacą, to budujmy, rozwalajmy i budujmy znowu. I róbmy to lepiej od Niemców. I tu jest prawdziwe jądro problemu. Gdyby można było budować i rozwalać lepiej od Niemców to pan Maciej miałby rację. Ale nie można. W bezsensownej pracy nie ma obiektywnych kryteriów. Ani kto więcej zbuduje, ani kto ładniej zbuduje, ani kto ładniej zniszczy – po prostu nie ma. Gdyby gra miała czytelne reguły, tak jak piłka nożna to można by walczyć. Myślę, że Polacy byliby dobrzy, bo ogólnie są waleczni i zawzięci.

Mimo wszystko jest to gra. Gra o subiektywnych regułach. Gra fabularna. Role playing game. Jest król Kapitał. Rządzi małą planetą. Jego władza opiera się religii zwanej „Ekonomią”. Religia sprawdzała się w czasach niedoboru. Postęp technologiczny przyniósł czasy nadmiaru. Religia stała się kuriozalna, śmieszna, a przede wszystkim śmiertelnie niebezpieczna dla środowiska naturalnego. Władza króla jest zagrożona. Dlatego wzmacnia propagandę. Wychwalanie zasad ekonomii i atakowanie pomysłów na zmianę. Wspiera mieszkańców planety, tam gdzie wiara w ekonomię jest silna, a niszczy tam, gdzie wiara w ekonomię podupada. Gra nazywa się „wejdź w dupę kapitałowi, tak aby wspierał twój region”. I to wcale nie jest śmieszne. Pan Maciej wykonuje najważniejszą pracę dla Polski jaką można wykonać. Oddaje pokłony królowi. Wyznaje wiarę. To ważniejsze dla bogactwa narodu niż kilka milionów ludzi pracujących po osiem godzin dziennie. Ja robię coś odwrotnego. Przez takich jak ja, król może się na nas wkurzyć. Tu dodam: królu, mną nie przejmuj, ja się tylko zastanawiam, głośno myślę, pewnie nikogo nie przekonam, nawet siebie samego.

Jeszcze akapit polityczny. Analiza działań PO i PIS. PO grała w klasyczny, zachodni wariant „wejdź w dupę kapitałowi”. Z pełną świadomością, że Polska leży daleko od centrum królestwa. Król Kapitał to duch i nie wiadomo, czy siedzibę ma w Londynie, Nowym Jorku, Berlin czy Tokio. Ale na pewno nie w Warszawie. Wadą rozwiązania PO było to, że nie ważne jak nisko się kłanialiśmy i tak byliśmy w drugim szeregu. Bóg dał nam taki wzrost i taką urodę jaką dał. Pewnych rzeczy się nie przeskoczy. PIS postanowił grać po swojemu. Wariant autorski popularny jest na wschodzie. We własnym stylu w „wejdź w dupę kapitałowi” gra Rosja, we własnym stylu grają Chiny. Dla Polski to ryzykowny ruch. Nie jesteśmy mocarstwem, nie mamy karty przetargowej. Jest scena buntu w filmie „Stowarzyszenie umarłych poetów”, uczniowie po kolei wchodzą na ławki. Polska weszła na ławkę i nikt za nią nie podążył. Wyszło śmiesznie.

Wierzę w bunty i lubię bunty. Sam fakt buntu daje u mnie 5 punktów na 10. Tyle ma u mnie PIS. Za formę buntu nie dostaną już ani promila punktu. PIS wymyślił to tak: nie będziemy posłuszni mafii, ale będziemy gorsi od mafii. Dobry przykład to podejście do środowiska naturalnego. Mafia oficjalnie będzie nas krytykować, ale po cichu będzie robić z nami zyskowne interesy. Wygląda na to, że strategia nie zaskoczy. Będziemy zignorowani i ośmieszeni. Nie jesteśmy odpowiednio daleko od zachodu na takie szemrane państewko.   Jednak nawet gdyby strategia zaskoczyła, też nie byłoby sukcesu. Powstałoby dziwne, samotne państwo, pierdzący gburek  z ostatniej ławki. Jedno, co mogłoby się podobać niektórym, to niezależność. Biedny, ale na swoim. Patriotyzm.

Być może będziemy czekali jeszcze wiele lat na mądry bunt na króla Kapitała, ale zmiana na pewno nastąpi. Nic nie trwa wiecznie. Postęp technologiczny nie zwalnia. Z każdym rokiem potrzeba mniej ludzkiej pracy do wytwarzania produktów. Udawanie, że praca to klucz do bogactwa będzie coraz bardziej niedorzeczne. Może być nawet tak, że król Kapitał przetrwa ujawnienie prawdy o pracy, tak jak Kościół przetrwał Darwina.

Reklamy

Informacje o arrec

przez wielu uważany za wariata, przez siebie samego za osobę dużo za ostrożną...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Antyporadnik, Informacje fałszywe, Konsumpcjonizm i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Niszczę pracę wykonywaną przez Polaków

  1. franeqblog pisze:

    Czy rzeczywiście „Król Kapitał” to duch? Może jest to władca kolektywny, o ile prawdą jest, że:
    „City of London Corporation alias Corona Temple – stanowi najstarszą, ponad 800-letnią korporację na świecie. Od normalnych korporacji wyróżnia się tym, że posiada własną flagę, podobną do krzyża, własny herb z krzyżem, własną siłę zbrojną, własny 12-osobowy zarząd, własny parlament i aktualnie dysponuje 97% całego kapitału zgromadzonego na świecie, oraz 96% wszystkich ubezpieczeń”.
    Według mnie nie ma też podziału na „wariant wschodni i zachodni” o ile prawdą jest, że:
    „Federacja Rosyjska to po prostu prywatna korporacja zarejestrowana w Izbie Handlowej City of London w 1991 roku. Numer rejestracyjny tej Korporacji to DUNS@ numer 531 298 725.
    Dyrektorem Korporacji jest Dimitrij Miedwiediew Anatoljewicz. Prawdziwe nazwisko Miedwiediewa brzmi Menachem Mendel Aaranovitch”.

    • arrec pisze:

      Moim zdaniem teorie spiskowe osłabiają ostrość widzenia i wspierają trwanie we śnie. Są dwa powody żeby się obudzić i oba sprowadzają się do higieny życia. 1. Nadmierna produkcja niszczy środowisko naturalne. 2. Kult pracy powoduje, że ścigamy się z maszynami, ze sobą, z wszystkim, przez co technologia zamiast dać nam więcej oddechu, robi coś odwrotnego, daje więcej stresu.

      Kto za to odpowiada? Tajemne organizacje, o których piszesz? Nie sądzę. To bardziej kult voodoo. Zbiorowe wprowadzenie się w trans. Król duch nie istnieje, to ludzie, go wywołują, a potem w niego wierzą. Niczym na seansie spirytystycznym sami trącają stół, a myślą, że to duch. I nie ma różnicy czy mowa o robotniku, czy o miliarderze. Żaden miliarder tym nie steruje. Zapewne wielu ma wątpliwości albo potrzebę buntu (często są to fortuny pokoleniowe). Na ratunek przychodzą szamani ekonomii, pokazują tabelki, robią dym, trącają stołem i jeśli są skuteczni (a są) przekonają miliardera, że tworzy miejsca pracy, ratuje świat, jak będzie grzeczny to będzie czczony, dostanie pomnik, albo nazwę ulicy, a jak się zbuntuje to będzie łotrem. To jest zbiorowe trwanie we śnie.

      I być może szamani ratują ludzkość. To zawsze było tak, że bogaci uzyskują dobra na podstawie układów, a biedni przez pracę. Który filozof w starożytnej Grecji wpadłby na to, że uporządkowany ruch ładunków elektrycznych uruchomi maszyny, które będą w stanie bez udziału rąk ludzkich produkować wszystko, co potrzebne do życia? Jak biedni zdobędą środki do życia? A jeszcze ważniejsze pytanie, jakie zajęcie sobie znajdą, gdy nie będą zmuszeni do niewolniczej pracy? A jeszcze ważniejsze pytanie, jaki sens życia czy sposób na określenie własnej wartości sobie znajdą jak nie będą zmuszeni do niewolniczej pracy? Wybudzenie ze snu może być bardzo bolesne.

  2. Gdyby ciężką pracą dochodziło się do bogactwa, to wszystkie kobiety w Azji i Afryce, byłby miliarderkami. Tyle w temacie. Trudno wierzyć w mit ciężkiej pracy, kiedy „oczywistą oczywistością” jest fakt, że choćbym nie wiem jak bardzo sobie wypruwał flaki w pracy i tak nigdy, ale to przenigdy nie dogonie gościa, który dostał w spadku kilka nieruchomości w moim Wrocławiu po swoich rodzicach. I już na dzień dobry ma mocno z górki. To tylko taki przykład z życia wzięty, chociaż bardzo ładnie się skaluje na relację: bogate kraje kontra biedne kraje.

  3. franeqblog pisze:

    No, dobra ale płacić podatek królowi czy nie?
    Bo jak nie płacić, to rzucam robotę i żyję z zasiłku z ośrodka pomocy społecznej ale wtedy „ktoś” na mnie się „zrzuca”.
    Chyba, że przyjmiemy opcję autora artykułu „Żniwiarze strachu”, twierdzącego, że:
    ” jeśli to ONI TWORZĄ pieniądze z niczego, po prostu je drukują, kontrolują rynki i są właścicielami banków? Po co im twoje podatki, jeśli te pachołki mają drukarki do wytwarzania pieniędzy. Przemyśl to uczciwie przed sobą samym – mają w ręku cały świat, są jego właścicielami. Oni w ogóle nie potrzebują twoich pieniędzy (podatków), a już najmniej z powodów, jakie wtłaczają nam do głowy …”
    No, sam nie wiem co o tym myśleć.

    • arrec pisze:

      Ja też nie wiem, co o tym myśleć, moje uwagi, proszę traktować z ostrożnością.

      Drukowanie pieniędzy jest wbrew zasadom ekonomii, wbrew tej całej religii. Dlatego też jest powszechnie krytykowane i zwalczane. Ogólnie cała publiczna dyskusja, co jest dobre, a co złe toczy się wewnątrz matriksowej specyfiki, nie ma głosów z poza Matriksa, a jak się gdzieś pojawią to brzmią jak bełkot (patrz mój tekst). Jeśli jednak uda się mentalnie wyjść poza Matrix, to wszystko, co matriksowe jest bełkotliwe i bez znaczenia. Nie ma znaczenia, czy państwa drukują pieniądze, nie ma znaczenia, czy płacisz podatki, nie ma znaczenia czy w Polsce pracuje 43% populacji, 53%, czy 31%. To są wewnątrzreligijne sprawy. To jak debata czy Msza będzie po łacinie, czy w językach ojczystych.

      Z tym, że, no właśnie, to ma ogromne znaczenie dla osób praktykujących religię. Jak już jesteś w systemie to są to fundamentalne sprawy. Długi uratowały kapitalizm, bo gdyby można było uskubać ludzi tylko do zera to już dawno by to padło. Pomysł, że można skubać wartości, których ludzie nawet nie mają, skubać na zaś, otwiera furtkę do nieskończoności. Z tym, że jest jeszcze problem, że długi są oprocentowane. Z czasem ludziom braknie kasy na obsługę długu. Kapitał musiał się z pogodzić z faktem, że na samych długach się już nie zarobi, procenty zjeżdżają do zera i z czasem osiągną zero. Zarobi się na innych sprawach, więc długi i tak będą rosły. Nie będę spłacane, ale podstawowo zasada religii, czyli bogacenie się będzie działa. Zera w wirtualnych majątkach będą przybywały. Pozostaje jednak problem już zaciągniętych długów, Kowalski zbankrutuje, ale bankructwo państwa byłoby niebezpieczne. Gdyby nie było dodruku pieniędzy państwa by już dawno zbankrutowały, tak są zadłużone wobec kapitału. Także, to wbrew religii, ale kapitał przymyka oko na dodruk pieniędzy. A przy okazji na tym zarabia. Jak na wszystkim. Tak jak na tym, że teraz to piszę 🙂

  4. przychylny pisze:

    Arku, to już było. Kojarzysz to zawołanie?: „DO DIABŁA Z WSZYSTKIMI KRÓLAMI! NIECH ŻYJE KRÓL LUDD !!!”
    Twoja propaganda to mało oryginalna symbioza neoluddyzmu i ekoterroryzmu (w Polsce promowana przez neobolszewicką Partię RAZEM). W Stanach ten ruch ma nawet swoją nazwę: ANARCHOPRYMITYWIZM. Czy trzeba coś dodawać? Trafna nazwa sama się broni :-).

    A propos modus operandi: ja rozumiem, że odwołując się do grzeszności ludzkiej natury (a dokładnie do skłonności do lenistwa, czy też zawiści/zazdrości) nie jesteś w żaden sposób oryginalny (jest to szymelek postępowania każdego marksisty/bolszewika), ale czy dostrzegasz jednocześnie, że w ten sposób zachowujesz się dokładnie tak samo, jak darwiniści społeczni (apelujący do ludzkiej skłonności do chciwości i dominacji nad innymi), których tak namiętnie i ochoczo potępiasz? Uświadamiając sobie ten fakt, łatwiej Ci będzie przyjąć krytykę ze strony innych w ich własnym roszczeniu do otwierania Cię na prawdę.

    Przy okazji przypomnę święty cytat z Pisma:
    „Leniwiec przyrównany będzie do obłoconego kamienia,
    a każdy zagwiżdże nad jego hańbą.
    Leniwiec przyrównany będzie do krowiego nawozu,
    każdy, kto go podniesie, otrząśnie rękę.”
    ~ Mądrość Syracha, 22, 1.

    No i oczywiście ten cytat:
    „Kto nie chce pracować, niech też nie je!”
    ~ 2. List do Tesaloniczan, 3, 10.

    BTW: Czy nie zastanawiało Was (i Ciebie Arku), dlaczego w historii idei nieroby zawsze byli najgorliwszymi orędownikami uciśnionych robotników (vide Marks, Lenin, et consortes)? Czy to jakaś forma sublimacji ich własnych wyrzutów sumienia spowodowanych uświadomionym lenistwem i zaniedbaniami życiowymi?

  5. franeqblog pisze:

    Garść cytatów z „Gazety Prawnej” – artykuł: „Czas skończyć z mitem, że budżet państwa jest nasz. Im skuteczniejsza KAS, tym gorzej dla nas” – dla czystej rozrywki 🙂
    „nowoczesnej definicji patriotyzmu. Głosi ona, że miłość i szacunek do ojczyzny wyraża się wyłącznie w sprzątaniu psich kup z chodnika, byciu miłym dla sąsiada oraz – przede wszystkim – w płaceniu podatków”.
    „o ile w czasach zamierzchłych poborcy podatkowi byli w towarzystwie persona non grata, o tyle teraz powinni być hołubieni. Służą nie tylko cesarzowi i jego zachciankom, lecz przecież dobru wspólnemu”
    „Takie podejście niesie ze sobą kilka problemów. Po pierwsze, jest nierealistyczne. Nawet w Szwecji, która tak często podawana jest za przykład kraju, gdzie płacenie podatków należy do dobrego obyczaju, nie udało się skłonić wszystkich do uczciwości.
    Szwecja traciła na nieuczciwych podatnikach średnio ok. 1,7 proc. PKB rocznie, czyli proporcjonalnie niewiele mniej niż Polska (2,2 proc.). Po drugie, utopijna jest wiara, że urzędnikom bezkrwawo uda się oddzielić ziarna od plew, że bez uszczerbku dla uczciwych podatników wyłuskają i napiętnują nieuczciwych. Wystarczy szybkie spojrzenie na wokandy sądów administracyjnych – ileż postępowań toczy się w sprawach podatników bezzasadnie ukaranych przez fiskusa.
    Wyobraźmy sobie rząd, który pobiera nowe podatki przede wszystkim po to, by spłacać nimi zaciągnięte przez poprzedników nadmierne długi. Otóż taki rząd nie istnieje. A teza, że im więcej zapłaconych podatków, tym mniej problemów budżetowych państwa, jest słuszna tylko pozornie. Zaciąganie długów na poczet inwestycji, a nawet pokrycia bieżących zobowiązań, to modus operandi współczesnego państwa, od którego nikt nie zamierza odchodzić. Dług nie jest dla polityków przykrą koniecznością, ale wspaniałym wynalazkiem, pozwalającym przesuwać odpowiedzialność za głupie decyzje na kolejne ekipy aż do momentu tąpnięcia (jak w Grecji).
    Jeśli więc ktoś uczciwy wobec państwa psioczy na oszustów podatkowych, że to przez nich rosną daniny nakładane na zwykłych obywateli, musi być świadomy, że źle diagnozuje problem. Podatki rosłyby nawet wtedy, gdyby wszyscy byli aniołami. Decyduje o tym filozofia gospodarcza, którą kierują się rządy, a nie dynamika wpływów w bilansie finansowym państwa.
    itd …

  6. przychylny pisze:

    Skrajność, fanatyzm i świętość:

  7. Emil pisze:

    Nie praca prowadzi do bogactwa to co?

  8. przychylny pisze:

    O tym, że nie można nie wierzyć. O tym, czym jest wiara w nicość. O sile modlitwy! Polecam serdecznie obejrzeć całość (7 minut to z pewnością niewiele, gdy chodzi o wieczność)!

  9. franeqblog pisze:

    „W rzeczywistości, wysokie podatki są potrzebne do tego, by utrzymać w ryzach społeczeństwo. Gdyby kraje rozwinięte obrały kurs na obniżanie podatków, o żadnym bezwarunkowym dochodzie nie byłoby mowy. Przy niskich kosztach pracy oraz znikomej biurokracji, wiele osób mogłoby utrzymywać się wyłącznie z pracy dorywczej. W ten sposób funkcjonuje system m.in. w Hiszpanii, gdzie wielu obywateli pracuje przez kilka miesięcy w roku, co wystarcza im, by się utrzymać.

    Jedną z głównych wad dodatków socjalnych, a dochodu gwarantowanego zwłaszcza, jest fakt, że dostajemy je od rządu. Politycy zyskują w takiej sytuacji ogromną przewagę. Niedawno w Australii pojawił się duży opór wobec toksycznych szczepionek. Rząd, pod wpływem lobbystów, zagroził odebraniem świadczeń socjalnych. To dobry przykład, jak dodatki socjalne uderzają w podstawowe prawa np. do wyboru metody leczenia” – cytat z prisonplanet

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s