Dlaczego jesteśmy tacy okrutni i głupi?

Człowiek lubi oceniać. To nawet nie kwestia lubienia, tylko działania mózgu. Pozycjonowania. Gdzie jestem, w którym miejscu stoję. Większość uważa, że naziści to zbrodniarze. To pozwala ustalić swoją pozycję powyżej takiego człowieka. Ciężko jest wyzbyć się takiego myślenia. Ciężko jest myśleć, że nazizm to zbrodnia, naziści to jednak zwykli ludzie, nie źli, tylko głupi. Ludzie, którzy dokonali błędnej oceny moralnej. Wiedziałem, że to się zacznie u mnie.  Wiedziałem to już 4 miesiące temu, gdy postanowiłem raz na zawsze skończyć z moim nazizmem, z moim prywatnym udziałem w holocauście. Postanowiłem i zrobiłem to. Udało się. Jestem szczęśliwszy, zdrowszy i lżejszy. Ale z jednym mam ogromny problem. Mam coraz większą ochotę krzyczeć zbrodniarze. 

No dobra Arek, po co ci to? Masz sobie bloga, na którym lubisz pisać i którego parę osób czyta, po co robić smród i zamęt? Daj spokój, co zmienisz… A jednak. Nie potrafię się uspokoić.  Co czuli naziści gdy zabijali dzieci i kobiety? To samo, co ty kiedy jesz kotlet. Nic. Coś wyłączyło ich (i twoją) wrażliwość. Uwierzyli w kłamstwo. Mój brat jest księdzem, Jezuitą. Bardzo znanym Jezuitą. Pewnie wielu uważa go niemal za świętego. Wiecie jaka jest moja opinia? Bierze udział w potwornej zbrodni. Na serio. Wszystko, co dobrego robi to i tak nic przy tym do jakiego zła się przyczynia. Tak, tak naprawdę zrobię tu smród i zamęt. Ale mam to w nosie. Zbrodnia i tyle. Okrucieństwo, okrucieństwo i jeszcze raz okrucieństwo. Naprawdę. Wiem, że nie jest on złym człowiekiem – wprost przeciwnie to mądry i niezwykle dobry człowiek. Ale w tym jednym jest głupi. Jeszcze czegoś nie odkrył, jeszcze czegoś nie wie.  Jeszcze wierzy, w coś co jest kłamstwem.  I co najważniejsze: PRZERAŻAJĄCO OKRUTNYM KŁAMSTWEM. Kłamstwem, że człowiek musi jeść mięso.

Miliardy istot rocznie są torturowane i zabijane przez to jedno kłamstwo. Jest taka scena w Gwiezdnych Wojnach: Kenobi łapie się za serce, ponieważ poczuł cierpienie milionów istot, gdy Gwiazda Śmierci zniszczyła Alderaan. Dlaczego my nie łapiemy się za serce z powodu okrutnej śmierci miliardów istot? Bo te istoty są bez znaczenia? Bo są nam podległe? Bo są od nas głupsze? Pewnie nie. Pewnie macie wiele szacunku dla tych istot. Powód jest taki: wierzycie w kłamstwo. Uwierzyliście, że tak to musi być. I nie czujecie nic. To jest takie same kłamstwo jak to, że ziemia jest płaska. Niczym się to nie różni. Ale powtarzanie tego w kółko to jak zalepienie waszego mózgu woskiem.  Jesteście głusi, tępi, martwi. Istnieje tylko kłamstwo i nie liczą się żadne fakty.

Jak mówić do takiej głuchej, tępej i martwej osoby? Czy można do niej przemówić? Ja jestem najlepszym (najgorszym) przykładem. Bo wszystko do mnie o tym krzyczało. A ja? Jak kukła bez własnej woli nie potrafiłem przestać wierzyć w kłamstwo. Na Boga! ile to trwało, zanim to do mnie doszło! Co za tępota i głupota się tam zagnieździła. Powiem tyle: naprawdę was rozumiem. Naprawdę wiem, dlaczego jecie mięso i dlaczego myślicie, że trzeba jeść mięso.

Pisałem ostatnio, że wegetarianie są nachalni, bo już się bałem, że będę nachalny. I teraz jestem. Ale zrozumcie, że dla wegetarian, to co robicie nie różni się niczym od kanibalizmu. Siedzą z wami przy jednym stole i patrzą jak wsuwacie swoją ciocię w buraczkach. Na argument, że nie musicie tego robić (a nawet bardzo szkodzi to waszemu zdrowiu) mówicie bez zastanowienia: człowiek musi jeść człowieka bo potem brak mu witamin (siły, wigoru – wstaw tu sobie dowolną bzdurę). Coś wam powiem: weganie i wegetarianie są wyjątkowo spokojni. Aż dziw, że nie wrzeszczą w kółko: kurwa mać!

Ktoś tu dotrwał? Pewnie wielu myśli, że to czas zwijać się z tego bloga – dobry pomysł, bo pewnie z czasem będzie gorzej. Na koniec jeszcze garść pocisków aby zmniejszyć waszą wiarę kłamstwo:

  1. Wegetarianie żyją dłużej
  2. Wegetarianizm to najlepszy sposób na uniknięcie największych zmor cywilizacyjnych: choroby serca, nowotwory (choć nie wszystkie), cukrzyca, otyłość
  3. Zwierzęta zabijane w rzeźniach to NIEWOLNICY i jak wszyscy niewolnicy w historii NIE SĄ traktowane z miłością, tylko z POTWORNYM BESTIALSTWEM
  4. Miliony ludzi nie jedzą mięsa i czują się świetnie!!!!
  5. Sportowcy nie jedzą mięsa i zostają mistrzami świata!
  6. Zwierzęta jedzą rośliny i naprawdę nie mają możliwości tworzenia nieistniejącej materii, dlatego są tylko filtrem żywności.  Wszystko, co nam potrzebne jest w roślinach!
  7. Argument „ludzie zawsze tak robili” jest wyjątkowo debilny – ludzie robili mnóstwo rzeczy, których już nie robią. Na tym polega rozwój.
  8. Warzywa przeznaczane na pasze dla zabijanych zwierząt mogłyby wyżywić całą ludzkość, plus jeszcze parę dodatkowych ludzkości – hodowla zwierząt na mięso nie żadnego uzasadnienia w efektywności, robimy to tylko dla sadystycznej satysfakcji „posiadania władzy”.
  9. Nie jesteśmy mięsożernymi drapieżnikami. Nie mamy cech takich drapieżników. Tygrys ma specjalny układ pokarmowy dla diety mięsnej, dlatego (uwaga!) nie będzie miał zatkanych żył przez zły cholesterol.  Podobnie jak szympansy jesteśmy wszystkożerni. Co oznacza, że jesteśmy roślinożerni (co jest dla nas najzdrowsze) ale przy braku dobrego jedzenia, możemy awaryjnie zjeść padlinę czy nawet kupę jakiegoś ssaka.

Podsumowując. Nie ma żadnej możliwości, że TY JESTEŚ JAKIMŚ WYJĄTKIEM i dla ciebie muszą być dokonywane te bestialskie mordy. Ale uwaga. Istnieje możliwość, że TAK BARDZO WIERZYSZ W KŁAMSTWO, że musisz jeść mięso. Serio. Być może nawet zaczniesz chorować jak przestaniesz. Taka jest siła mózgu. Dlatego nie myśl o tym, czy jeść mięso czy nie. Myśl o tym dlaczego wierzysz w KŁAMSTWO. Macie dosyć tej wegetariańskiej indoktrynacji? Albert Einstein uważał, że nie ma nic ważniejszego dla nas ludzi, niż to, co właśnie robię, indoktrynuję na wegetarianizm. Posłuchajcie:

Albert Einstein: Nic nie przyniesie większej korzyści ludzkiemu zdrowiu oraz nie zwiększy szans na przetrwanie życia na Ziemi w tak dużym stopniu jak ewolucja w kierunku diety wegetariańskiej.

Ok. Zrobię jeszcze ruch w drugą stronę. Znam dwa argumenty za dietą mięsną:

Pierwszy: To ten filtr żywności wymieniony w pkt 6. Mięso to taka pasza „wiele w jednym” . Albo innymi słowy: łatwiej zapewnić sobie wszystkie składniki odżywcze jedząc mięso. Jest to bardziej kompleksowy towar. Przy diecie roślinnej trzeba więcej urozmaicać. Potrzebna jest zatem większa uważność, więcej myślenia o jedzeniu. A w czasach „fast foodu”, i „fast wszystkiego” nie ma na to czasu. To mocny argument. Ale dla mnie równy z takim: łatwiej zabić i okraść sąsiada niż samemu zdobyć środki do życia, więc dlaczego nie zrobić tak jak jest łatwiej?

Drugi: Smak. Smak to kwestia przyzwyczajenie. Smakuje nam to, co jedliśmy do tej pory. Nie łatwo jest to zmienić. Trzeba czasu. I trzeba sobie ten czas dać. Moim zdaniem świadomość czyni tu jednak cuda. Pomyśl: jakby wsadzono cię zaraz po urodzeniu w ciasną klatkę, potem karmiono nędznym pokarmem, nie pozwolono na ruch, miłość, przyjaźń, wrażenia, poznawanie świata, jakby zabrano ci wszystkie radości życia i jeszcze faszerowano lekami i antybiotykami żeby pomimo takiej niedoli utrzymać cię przy życiu to kawałki twojego ciała nie mogłoby smakować dobrze.

Kadr z filmu Samsara. Polecam ten fragment: http://www.dailymotion.com/video/xwpjr5_holocaust-on-a-conveyor-belt-assembly-line-of-death_news#.USTpY1rxSAo

Kadr z filmu Samsara.

Reklamy

Informacje o arrec

przez wielu uważany za wariata, przez siebie samego za osobę dużo za ostrożną...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Informacje fałszywe i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

101 odpowiedzi na „Dlaczego jesteśmy tacy okrutni i głupi?

  1. Janek pisze:

    „Zwierzęta to takie batony energetyczne” – z całym tym akapitem niestety nie masz racji. Najwyżej o aminokwasach można tak powiedzieć ale nie o kompleksowym źródle energii oraz witamin. Ale nieważne. Odważny i ostry wpis ale oprócz fali krytyki Twojego bloga to raczej nic nie zmieni. Wrażliwi ludzie prędzej czy później sami dojdą do podobnych wniosków.

    • arrec pisze:

      Racja. Baton energetyczny w sensie wymiksowania wielu składników, a nie w sensie dobrego pożywienia na przykład na bieg. Prawdziwe batony energetyczne nie mają w sobie mięsa. Zmienię to.

    • arrec pisze:

      I brak racji, że to nic nie zmieni. Może są tacy, co potrafią sami. Takie głąby jak ja muszą dostać mnóstwo razy w głowę aby się obudzić.

    • Wars Jotazof pisze:

      Na dojście do wniosków bym nie liczył, przynajmniej nie u większości bo jak nam tu wszystkim wiadomo większość nie ma czasu i chęci na zastanawianie się – co za tym idzie dochodzenie do wniosków.
      Poza tym porównywanie rzezi ludzi do rzezi zwierząt i stawianie tych faktów na równi zakrawa o głupotę.
      Trzecia sprawa to wpis jest po prostu dorabianiem ideologii. Tak jak np. pani Albino Owlet tu (http://alebigos.blogspot.com/2012/07/chodz-opowiem-ci-bajeczke-o-tym-ze-masz.html) czy tu (http://alebigos.blogspot.com/2012/10/masz-babo-placek.html) dorabia ideologię do szkodliwości produktów zbożowych.

    • Janek pisze:

      „Poza tym porównywanie rzezi ludzi do rzezi zwierząt i stawianie tych faktów na równi zakrawa o głupotę.”

      Właśnie tu jest sedno sprawy. Dla Ciebie to głupota. Dla wegan głupotą jest, że człowiek uznał, że ma wyłączność na prawo do życia oraz może decydować o życiu lub śmierci innych stworzeń na tej ziemi. Bez porozumienia w tej sprawie żadne dalsze dyskusje nie mają sensu.

    • Wars Jotazof pisze:

      Nie wiem czy kolego słyszałeś o czymś takim jak prawa natury i łańcuch pokarmowy.
      Jeżeli podważasz prawa natury to czemu wybiórczo i jeżeli stawiasz człowieka na równi ze zwierzętami to czemu nie tłumaczysz tygrysom, że lepiej zrobią jak skorzystają z dobrodziejstw ludzkości i przestaną zabijać (bo w końcu nie mają do tego prawa)?

    • Janek pisze:

      Dlaczego i w jaki sposób dzikie, drapieżne stworzenie jakim jest tygrys miałoby skorzystać z dobrodziejstw ludzkości. Z tych dobrodziejstw korzystam ja – człowiek. Nie jestem tygrysem. Moje ciało nie jest przystosowane do polowania. Ale skoro Ty jesteś to jak zgłodniejesz zawsze możesz pobiegać sobie nago po sawannie i jak prawdziwy drapieżnik na szczycie łańcucha pokarmowego zapolować pazurami na jakieś mięsko.Zjeść na miejscu, na surowo, bez noża i widelca. Jak Twój ulubiony tygrys z którym się chyba utożsamiasz. Dzikie zwierzęta/drapieżniki zajmują się tym do czego je natura stworzyła i kierują się instynktem a nie „prawem” ustalonym przez ludzi dla ludzi.

    • arrec pisze:

      Wars Jotazof, założymy, ze osobnik A jest wrażliwy na cierpienie zwierząt, a osobnik B nie jest wrażliwy. Teraz osobnik A chce porównać cierpienie, dajmy na to świnki, do jakiegoś cierpienie, na które osobnik B jest wrażliwy. Co może wybrać?

      Tak pomyślałem, że może dla niektórych porównywanie „do ludzi” też nie działa, bo nie ma u nich aż takiej wrażliwości. Być może dla niektórych tylko to ma szansę przebić się do świadomości: zwierzę odczuwa ból z ropiejących ran od otarć o ciasną klatkę tak samo jak TY byś odczuwał, gdybyś w takiej klatce siedział i całymi dniami się o nią ocierał.

    • Wars Jotazof pisze:

      Ok, argumentacja porównania dotarła. Zwracam honor.
      Co do dalszej części to uważam, że jest dużo rzeczy dotyczących właśnie cierpienia i niesprawiedliwości wśród ludzi i to tym w pierwszej kolejności powinniśmy się zająć.
      Ale to już inna kwestia – hierarchii wartości.

  2. Tofalaria pisze:

    Na marginesie – wegetarianizm to nie tylko eliminacja, ale sporo kombinowania i myślenia. Początkowo trudne, potem odruchowe. Zdrowie – tak, jeśli do tego zrezygnuje się z fast-foodu, wysoko przetworzonej żywności, nadmiaru cukru itp… No ale to w sumie oczywiste, tak tylko piszę, coby niektórym może w dyskusji nie umknęło. 🙂

  3. alja pisze:

    Zaskoczył mnie ten wpis, szczególnie po poprzednim o podobnej tematyce. Czasem trzeba krzyknąć. Sama jestem weganką i rozumiem. Czasem po prostu dziwi, że jest się blisko z ludźmi o odmiennych poglądach, ale i tak siedzi się przy jednym stole. Tylko nie wiem czy to rzeczywiście kłamstwo, czy to kwestia poglądów, świadomości, wiary czy czegoś jeszcze innego.

    • arrec pisze:

      To „kłamstwo” można zastąpić słowem „koncepcja”. Zdaję sobie w pełni sprawę, że są ludzie, którzy gdy zjedzą obiad z mięsem to czują się silni i witalni, a po obiedzie bez mięsa są głodni i zmęczeni. Tak działa wiara w koncepcję. I nie ma tu furtki, nie ma magicznego sposobu dotarcia do takiej osoby. Taka osoba, po prostu wie, co czuje. Wie jaki ma wybór: „satysfakcja” albo „głód”. Można mówić wprost: wierzysz w koncepcję, która jest kłamstwem, jesteś głupi i okrutny. I tak jak pisze Janek, poza wkurzeniem takiej osoby, nic to nie zmieni – jest jednak cień szansy, że za którymś razem (za setnym czy milionowym) w murze koncepcji zrobi się szczelina.

  4. Mops Didek pisze:

    Dobry wpis! Brawo! Nie zgadzam się tylko z drugi argumentem za jedzeniem mięsa- żaden mięsożerca nie je mięsa dla jego smaku. Wręcz odwrotnie, zabijają go jak się da: soląc i przyprawiając obficie. Każdy, kto uważa się za lubiącego mięso powinien jeść je na surowo, bez zabijania jego smaku przyprawami. Jakoś owoce i warzywa nie obrzydzają nas na surowo 🙂

    • kuba pisze:

      Jeśli miałbym płakać za czymś stając się wegetarianinem, to za tatarem i stekiem z polędwicy, który z przypraw ma pieprz. Nie przesądzając niczego nie lubię jak ktoś mnie ocenia nie wiedząc o mnie nic („żaden mięsożerca”). pozdrawiam!

  5. Kuba pisze:

    Trudno powiedzieć, że masz rację albo że jej nie masz, bo… wszystko jest kwestią oceny. To trochę tak jak ze związkami partnerskimi. Wpadła mi dzisiaj do skrzynki ulotka – wyślij protest do Donalda Tuska, że nie wolno legalizować związków homoseksualnych – no i ktoś naprawdę musi być mocno zafiksowany, żeby taką propagandę robić – w mojej ocenie – a huk Ci (nadawco ulotki) do tego, że będą legalne – nikt Ci nie każe zostawać homoseksualistą, ale komuś, kto chce żyłoby się lepiej. Proste. W mojej ocenie tacy ludzie są po prostu głupi, ale w ocenie ich samych pewnie ja jestem głupi. A wegetarianizm? Jasne, zabijanie jest złe. Jak się ogląda Samsarę i te sceny z chińskich fabryk/przetwórni/manufaktur, to wygląda to okrutnie, ale wewnętrznie nie mam z tym problemu – jak patrzę na kotleta, to nie widzę krowy, tylko kotleta. Jak patrzę na marchewkę, to widzę marchewkę, a nie jej obumarłe korzenie. Może to i krótkowzroczne, może głupie, mógłbym być wegetarianinem, nie mówię nie, ale lubię mięso, lubię od czasu do czasu wpaść do McD na cziza i wątpię żebym kiedykolwiek wewnętrznie się temu sprzeciwił. Jestem bliższy sprzeciwu masowości, tego, że pewnie mnóstwo mięsa się marnuje i wtedy wychodzi na to, że tak naprawdę zabito zwierzę po nic, ale tak niestety jest, że ktoś zobaczył w tym biznes i potrafił nie myśleć o skali mordu, którego dokonuje, albo umywa ręce, bo przecież nie dokonuje go osobiście tylko małymi rączkami tysięcy chińczyków. Ktoś inny zobaczył biznes w wycinaniu lasów tropikalnych, ktoś jeszcze inny w pozyskiwaniu energii z węgla, a ktoś jeszcze inny w czymś jeszcze innym… Przeciwko wielu rzeczom można się sprzeciwiać, ale niestety dopóki nie sprzeciwia się ktoś, kto ma władzę i nie pociągnie innych, to niewiele to znaczy. Bo nawet w demokratycznym kraju głos ludu znaczy coś dopóki nie przyjdzie kolejny hitler i nie powie: „ej wy – wegetarianie – do gazu”. Taki punkt widzenia wszystkożercy 😉

  6. egoistka pisze:

    Skoro tygrys jest drapieznikiem i w nim wszystko sprzyja wchlanianiu miesa zaczynajac od zebow przez wszystkie etapy trawienia, to jak jest u czlowieka?
    Sadze, ze tygrys jest zdrowy tez z powodu nie mieszania pokarmu, je jeden rodzaj -samo mieso i wode (?), a czlowiek miesza wszystko co wlozy do koszyka w hipermarkecie, bialka, weglowodany i tluszcz, i kazdego dnia raczej nikt nie panuje nad optymalnymi dla siebie proporcjami tych 3 wymienionych wyzej, bo zagubil te intuicje. Wegetarianizm ta intuicje powoli przywraca, podobnie jak po odstawieniu papierosow pojawia sie lepszy smak i wech, tak samo wolnosc od miesa otwiera na nowe doznania, ale wiecej nie napisze, bo to zbyt intymne:)

    • anetacuse pisze:

      Z książki „The 4-Hour Body” autorstwa Timothy’ego Ferrissa:

      „Some vegans, lost in ideological warfare, also lose sight of cumulative effects: getting 20% of the population to take a few steps in the right direction will have an infinitely greater positive impact on the world than having 2% of the population following a 100% plant-based diet. To both uninformed meat-eaters and vegetarians – stop ad hominem attacks and focus on the big picture.”

      Moje tłumaczenie:
      Niektórzy weganie, zagubieni w ideologicznej wojnie, także tracą wizję efektu kumulacyjnego: nakłonienie 20% populacji aby podjęła kroki we właściwym kierunku będzie miało nieskończenie większy pozytywny wpływ na planetę niż 2% populacji na 100% diecie roślinnej. Do niedoinformowanych mięsożerców jak i wegetarian – zaprzestańcie ataków osobistych i skupcie się na szerszej wizji.

      Polaryzowanie innych miewa odwrotne skutki. Świecenie przykładem, częstowanie posiłkami bezmięsnymi, oferowanie alternatyw sprowadzające się do edukacji innych, że mięso nie musi być jedzone 3 razy dziennie, ani nawet raz dziennie – to może przynieść lepsze rezultaty. Nawet redukcja w spożywaniu mięsa przez mięsożerców obniży popyt na mięso, co może zaowocować mniejszą ilością zabijanych zwierząt. Konsumenci kierują rynkiem.

    • anetacuse pisze:

      Ups, to nie miało być jako odpowiedź do Egoistki, ale jako kometrzarz to głównego wątku. Arek, da się ten kometnarz przesunąć gdzie trzeba? Z góry dziękuję!

    • arrec pisze:

      Nie umiem przesunąć. Można edytować treść, ale nie wiem jak przesuwać. Niech tu już zostanie 🙂

      A odnośnie treści to się z zgadzam z panem Ferriss. A nawet więcej, staram się tak mówić: jeśli wierzysz, że musisz jeść mięso to koniecznie musisz jeść mięso. Inny wybór byłby kuriozalny. To ta wiara wymaga analizy, a nie fakt, czy jesz czy nie jesz, czy nawet ile jesz. A dlaczego ta wiara wymaga analizy? Gdybyś wierzył w to, że non stop należy trzymać się Ziemi bo inaczej odleci się w kosmos, to osoby, które tak nie robią i nie tylko żyją, ale są zdrowsze powinny podsunąć ci powody żeby analizę rozpocząć. Może dalej będziesz trzymać się Ziemi, ale zaczniesz raz na jakiś czas puszczać, aż w końcu zaczniesz chodzić wyprostowany.

  7. Tomek pisze:

    Ok, być może mnie przekonałeś, pytanie jak przejść z diety mięsnej na wegetariańską?

    To całkowita zmiana nawyku jedzenia, a jak każdy nawyk jest trudny do zmiany. Od czego zacząć, co z jadłospisem przystosowanym do naszego rynku (wszystkie amerykańskie poradniki odpadają bo u nas często nie ma takich składników, ponadto jak zmieniać to totalnie i kupować żywność maksymalnie lokalną). Gdzie znajdę taki poradnik krok-po-kroku (z rozpiską jadłospisu powiedzmy na trzy miesiące, no dobra niech będzie na jeden miesiąc).

    Łatwo krzyczeć ale tu widzę jest podobnie jak namawianie na porzucenie Windowsa na rzecz Linuksa, trzeba wiele wysiłku włożyć w tą zmianę, nie każdy jest na to gotowy, a brak przystępnych materiałów dodatkowo utrudnia sprawę.

    Rzućcie jakimiś linkami 🙂

    Tomek

    • egoistka pisze:

      Moze stworzymy taki krotki poradnik krok- po- kroku do wegetarianizmu na tym blogu, co na to Arrec? To naprawde moze byc fajne 🙂

    • Ania pisze:

      Kto dotrwa do końca bez żadnych przemyśleń?

    • arrec pisze:

      Tomek, to nie musi być zmiana jak z Windowsa na Linuksa. To można robić bardzo powoli. U mnie trwało to: 3 lata (!!!). Przez 3 lata nie chciałem jeść mięsa, a jadłem. Czułem, że jest tu błąd, że to wynika z głupiej wiary w kłamstwo, jednak nie potrafiłem przestać. Byłem taki wegetarianin z piosenki Kazika „12 groszy”. Z tym, że to chyba nic dziwnego. Scott Jurek napisał, że już sam siebie nazywał wegetarianinem, a jeszcze jadł kilka razy w tygodniu w McDonaldzie. Nie doceniamy tego jak bardzo nasza podświadomość w coś wierzy i jak ciężko jest to zmienić. Jednak, co ważne: jadłem coraz mniej i mniej i mniej. I w końcu stało się: nie jem i nie zjem. I nie jest to dla mnie wyzwanie, ani poświęcenie. Jestem osobą, która nie umie się poświęcać, osobą, którą jak sobie coś sztucznie to postanowi, to zaraz to złamie. Musiałem to poczuć, a nie odgórnie ustalać „nie będę jadł mięsa”. Także moja rada jest taka: nie szukaj poradników krok-po-kroku. Nie rób z tego celu, zadania czy męczącej procedury. Zostaw to. Właściwie to nic nie rób. Obserwuj jak samo zacznie się dziać. Myślę, wręcz, że u mnie to trwało aż tak długo, bo za bardzo chciałem. Dużo lepszą robotę niż taka presja robi np. obserwacja jak inni ludzie jedzą, na co umierają, jakich wyborów dokonujemy w sklepie, w restauracji, na obiedzie u cioci. Dobra sprawa to jakiś newsletter z organizacji obrony praw zwierząt. Świadomość, co się dzieje. Kto jest zaangażowany i dlaczego. Z tym, że to rady ode mnie i dla mnie – a każdy z nas jest specyficzny 🙂

    • arrec pisze:

      Egoistko, dobry pomysł 🙂 Pierwszy, drugi i trzeci punkt wezmę z mojej odpowiedzi do Tomka.

      Jak zostać wegetarianinem by „PasjaVsPraca”:

      1. Zostaw to. Właściwie to nic nie rób. Obserwuj jak samo zacznie się dziać.
      2. Obserwuj: jak inni ludzie jedzą, na co umierają, jakich wyborów dokonujemy w sklepie, w restauracji, na obiedzie u cioci.
      3. Obserwuj: o co walczą organizacje obrony praw zwierząt, dlaczego walczą, kto ich wspiera, kto ich wyśmiewa
      4. ???

    • egoistka pisze:

      4. Ugotuj cos 1 raz w zyciu samodzielnie np.zupe Ö

    • Joanna pisze:

      Tu znajdziesz informacje krok po kroku jak być wege przez 30 dni:
      http://www.zostanwege.pl/zostan-wege-na-30-dni/

      Korzystam od tygodnia 🙂

  8. bufor pisze:

    Witam, nie jestem wegetarianinem, co może przyczynić się być może do spłycenia dyskusji…
    Jestem jednak osobą wierzącą w rozum i postęp- niestety nie ma na razie badań z BEZSPORNYMI wynikami badań o;
    1.dłuższym życiu wegetarian
    2. lepszym jakościowo życiu wegetarian
    3. wegetarianie są lepszymi ludzmi
    Jesli takowe by były z przyjemnością bym został wegetarianinem…..Prosze o informacje.

    • zagubiony omułek pisze:

      1. china study
      2. o to musisz pytać konkretne jednostki. moje życie jest jakościowo lepsze dzięki temu.
      3. nigdy nie będzie takich badań bo nie da się zdefiniować co to znaczy „być lepszym człowiekiem”. i lepszym od kogo? ja się czuję dobrze z tym, że ograniczyłam swój udział w eksploatacji innych istot. mieści się to w moim światopoglądzie, który zakłada, że żeby być lepszym człowiekiem (ale nie lepszym od innych w sensie wywyższania się) należy unikać krzywdzenia każdego, kto może zostać skrzywdzony.

    • ataksobie pisze:

      na nową biblię („china study”) to bym się nie powoływała, bo to strzał w stopę 🙂

    • WSX pisze:

      Przeprowadzono wiele badań na milionowych populacjach, z których wynika, że wegetarianie mniej chorują i skutkiem lepszego zdrowia żyją średnio ok. 4 lata dłużej. Wystarczy poszukać po internecie. Tu jest jeden z linków:
      http://ajcn.nutrition.org/content/78/3/526S.long

    • buzzgrow pisze:

      Wyniki badań zależą od próby. W populacji wegetarian jest wyższy odsetek osób odżywiających się racjonalnie i świadomie. Unikają niezdrowych pokarów, sztusznych, wysoko przetworzonych przekąsek, alkoholu, itp. Zwyczajnie dużo więcej pracują nad swoim menu – po to żeby dostarczyć właściwą porcję składników odż.
      Wszystko to powoduje, że w próbie wege jest więcej zdrowszych
      Matematyka i statystyka – na to już wielu dało się nabrać. jestem statystykiem z wykształcenia, na co dzień ustawiam dane, żeby strona zamawiająca myła zadowolona. Innymi słowy: Porażkę mozna przekuć w sukces 😉

  9. eulalia87 pisze:

    ponieważ jestesmy ludźmi?

  10. j.m.kaminski pisze:

    Tak bierzemy udział w potwornym holokauście. Zabijamy lub pozwalamy na zabijanie dzieci poczętych. Gdy tylko przestaniemy to jako ludzkość akceptować, i gdy dzieci przestaną ginąć, z przyjemnością przechodzę na wegetarianizm i zacznę go propagować. Wcześniej, sorry, to temat zastępczy.

  11. Franek pisze:

    Tak właściwie to co chciałeś tym wpisem pokazać?
    To, że kłamstwem jest teza: „człowiek musi jeść mięso”, czy też, że prawdziwą jest teza: „człowiek nie może (nie powinien) jeść mięsa”?

    • arrec pisze:

      Franek, czekałem na to 🙂 No dobrze: żyjemy w chrześcijańskim państwie, tak? Bóg powiedział: nie zabijaj (oczywiście chodzi tylko o nie zabijanie ludzi). Wiele osób jednak zabiło (ludzi) i nie tylko ich nie krytykujemy ale stawiamy im pomniki, tak? Księża i biskupi nie mają nic przeciwko, chwalą polskiego żołnierza, który zabił niemieckiego żołnierza, i to pomimo tego, że Bóg prosił aby tak nie robić, tak? Nikt tu nie widzi sprzeczności. Chyba, że Monthy Python w „Sensie Życia”. Nie bawisz się w dylematy można/nie można/nie powinno się, gdy ktoś zgwałci i zabije dziecko, prawda? dlaczego przy temacie cierpienia zwierząt się w to bawisz?

    • kuba pisze:

      arek, upraszczasz.
      jednak jest istotne DLACZEGO zabijasz. to nie relatywizm. a religia nie ma tu nic do tego. nie do końca rozumiem pytanie Franka, tzn, co ma z niego wynikać, ale jakoś dałeś się podpuścić mam wrażenie :):)
      arek, tak trochę nie wprost – nie krytykuj geparda za to że zjada sobie antylopę. ani modliszki za śmierć samca. śmierć (zabijanie) jednak jest naturalnym elementem natury. ludzkiej też.
      tylko nie trzeba jej nadużywać.
      a czasem trafi się śmierć z powodu sałatki z tuńczyka :):):)

  12. kuba pisze:

    wklejam swój komentarz z fejsa bo tam cisza.
    ale jajka kupuję od tych z wolnego wybiegu 🙂
    No dobra, to na poważnie. Wg mnie żadne kłamstwo nie istnieje. Jest wśród nas zbyt wielu wegetarian i wegan, żeby ktoś inteligentny wierzył, że człowiek MUSI jeść mięso, inaczej zginie. Człowiek MOŻE jeść mięso. Czy to robi jest tylko i wyłącznie jego wyborem. A o tym, czy świadomym, to wiesz najlepiej, sporo o tym pisałeś. Więc podejdźmy do sprawy od strony pozytywnej, pokazując prawdę, a nie negatywnej – stawiając się w opozycji do jakiś nieokreślonych ICH, którzy próbują nam zalepić mózgi kłamstwem. Wg mnie nie droga „nie będę jadł mięsa w ogóle” jest zbyt radykalna (choć dzięki radykalistom w ogóle się nad tym pewnie zastanawiam – dzięki im za to!). Bo wówczas nie mógłbym też tknąć ryby (w czym ona gorsza od świnki??), jajek (to aż przerażające, aborcja i jedzenie zarodków w jednym!), konsekwentnie żadnego ciasta czy chleba, gdzie są jajka, itd… Problemem nie jest żadne wyimaginowane kłamstwo, tylko zwykła ludzka ZACHŁANNOŚĆ (i zjadaczy, i – przede wszystkim? – producentów). Więc chodzi o budowanie świadomości, a nie o konfrontację. Tylko w ten sposób – choć o wiele później niż byś chciał – uda się osiągnąć cel: żeby już nie można było nigdzie zrobić takich zdjęć jak załączyłeś do postu. I w tym kontekście mój wcześniejszy wpis o jajkach uważam per saldo za jak najbardziej poważny. Pozdrawiam!

    • kuba pisze:

      wkleiłem bez czytania poprzednich Waszych komentarzy, żeby wyrazić na sucho własne przemyślenia po przeczytaniu samego wpisu arka.

    • arrec pisze:

      Kuba, popytaj ludzi. Zapytaj 10 osób i sprawdź ile powie, że koniecznie trzeba jeść mięso. Potem im powiedz, że są tacy, co nie jedzą, a usłyszysz: „do czasu” „zaczną chorować” „wrócą do mięsa”.

      Ja sobie zadaje takie pytanie, jak bym zareagował na taki napastliwy tekst 3 lata temu? bym się wkurzył na palanta autora; 1 rok temu? bym odpisał jak Ty. Teraz chce mi się działać, zrobić coś. Przyspieszyć ewolucje, o której mówił Einstein. Bo idzie to strasznie wolno. A w kwestii ryb Joaquin Phoenix dla PETA: http://www.youtube.com/watch?v=MG7pJD_Y-XM

    • kuba pisze:

      sposób w jaki to robisz (działasz) pobudza mózg do myślenia (co jest super!), ale nie jest sposobem na zło, które chcesz zwalczyć (bądź jest, ale pośrednim). od popołudnia dyskutuję o tym z siostrą. uczepiłem się tych jajek. i zaproponowałem coś takiego:
      paczka w sklepie z wołowiną, a na niej numerki: 3 – skalpel, 2 – prąd, 1 – uśpiona, 0 – w zamian za nią, 2 inne krowy wypuszczono na wolność.
      działałoby?
      trzeba walczyć o coś takiego. to da realne efekty.
      jak widzę na jajku „chów klatkowy” to serio – z zawstydzeniem odkładam na półkę.
      i to przed obejrzeniem Ziemian i debaty o wycofaniu mięsa z menu.
      mogę mówić tylko we własnym imieniu – takie działania zmieniają mnie bardziej niż najciekawsze dyskusje. może to źle o mnie świadczy. ale wiem, że raz na jakiś czas nie odmówię sobie steka. a na jajku zawsze sprawdzę numer.
      żeby nie wyjść na leniwca co to tylko krytykuje. uważam ze dyskusja jaką wywołujesz jest jak najbardziej w porządku. i dobrze że to robisz. tylko w tym i innych tego typu postach, czy też w tych filmach, jest dużo „propagandy”. a mało altenatyw. bo oskarżanie i obwinianie tych co jedzą mięso to słaby sposób. podejście 0-1 (mięsożerny – weganin) to. dla mnie to nie jest alternatywa.
      trzeba po prostu robić jak najwięcej, żeby dać ludziom wybór.
      jednak jesteśmy ziemianami z inteligencją.
      wierzmy też w ludzi. nie tylko w innych ziemian.

  13. bufor pisze:

    hello, ale nadal NIKT nie zacytował , Żadnych badań o wyższości wegetarianizmu / weganizmu na sferę ciała i ducha człowieka- wszystko to są subiektywne odczucia, ja próbuje znależć jakieś badania nazwijmy to ,naukowe, czy ktoś coś ma ? Nie jestem w żaden sposób Za lub Przeciw.
    Jeśli to będzie tylko faza odczuć lub przekonań, to ,niestety nic mnie to nie obchodzi.

    • Tofalaria pisze:

      Badania populacyjne robiono, na przykład na licznych grupach adwentystów w Stanach. Nie podlinkuję Ci nic w tej chwili, bo nie bardzo mam czas teraz szukać, a informację tę mam z publikacji papierowych wydawanych przez wyd. Źródła Życia. Dotyczyły one zachorowań na raka, ale nie tylko. Jeśli chodzi o tego rodzaju badania, to i tak nigdy nie da się oddzielić i selektywnie zbadać czynników, które wpływają na tak złożony organizm jak człowieka (żyjący w bardzo złożonym środowisku). Mimo to badania te świadczyły na korzyść wegetarian. Dlaczego? Wydaje mi się, że jeśli ktoś decyduje się podjąć pewne próby uzdrowienia swojego życia, to często dotyczy to nie tylko aspektu żywieniowego. Zaczyna zwracać uwagę na uprawianie sportu, styl pracy, być może rezygnuje z nadmiaru chemicznych kosmetyków, być może zaczyna interesować się duchowym rozwojem itp. Wegetarianizm może być tylko czubkiem góry lodowej, cały styl życia może zmienić się na lepszy. I cóż, można się z tego chyba tylko cieszyć. 😉

    • arrec pisze:

      bufor, w strefie ciała to nawet polski Instytut Żywności i Żywienia (czy jak to się zwie) ogłosił ostatnio wyniki badań nad dietę wege dla dzieci, i wyższło, że zero przeciwwskazań i taki plus, że nie ma otyłości, tu masz coś z Oksfordu i to artykuł z gazety, której nie lubię: http://www.rp.pl/artykul/9138,976347-Dieta-wegetarianska-chroni-serce.html

      W strefie ducha, czy też wartości, to dobrze obaj wiemy, że nie ma twardych argumentów. Ciekawi mnie czy potrafisz podać dowolny przykład według, którego ktoś jest lepszy od drugiego? Kojarzysz Josefa Fritzla? Austriaka, który wiele lat więził i gwałcił swoją córkę? Jesteś lepszym człowiekiem od niego? A jeśli tak to dlaczego? Nie, nie chce żebyś odpowiadał, bo to głupie pytanie. To nie ludzie są lepsi i gorsi, tylko pewne zachowania wywołują lub nie wywołują cierpienie. Czy zwierzęta czują ból, strach, emocje? Czują – tyle wiemy na pewno.

  14. belfer pisze:

    Jestem belfrem. Kiedyś któryś z moich uczniów stwierdził że ludzie mają prawo zabijać zwierzęta bo są inteligentniejsi. OK. Wyobraźmy sobie, że przylatują do nas kosmici jak w Wojnie Światów Wellsa i zaczynają nas hodować i wszystko jest ok bo są inteligentniejsi. Zamilkł.

  15. Franek pisze:

    Stój Arrec! Stój! Prr! 🙂 (Jak już uda Ci się trochę ochłonąć, to zauważ, że: )
    1. nie bawię się,
    2. martwię się o Ciebie,
    3. jeśli powyższym tekstem chciałeś dać upust wzburzonym emocjom, zbulwersowaniu, współczuciu dla zwierząt, to ok, ale jeśli pozwoliłeś opętać się jakiejś ideologii (socjalizm, patriotyzm, wegetarianizm, nazizm), to naprawdę się o Ciebie martwię.

    • PiotrK pisze:

      Franek , myślę podobnie . Zaraz powstaną barykady i trup się będzie ścielił gęsto…..ojoj

  16. Janek pisze:

    Kwestia jajek to nie tylko to czy kura siedzi w klatce czy chodzi na otwartym terenie. Zainteresujcie się co się robi z kogutami.

    Jest jeszcze sprawa mleka i zasadności trzymania i zapładniania krów taką ilość razy w ciągu ich życia tylko po to aby to mleko mogła dawać.

    Jeśli piszemy, że jedzenie mięsa jest złe to osoby, które je jedzą czują się dość bezpośrednio atakowane. A dokładniej tak, jakbyśmy chcieli zabrać im ich ulubione potrawy. To zawsze będzie budzić sprzeciw i agresję. Taki sprzeciw, że prowadzi do kompletnie dennych argumentów, że póki będą mordowane dzieci to będę jadł mięso.

    Albo teksty w stylu „rozważę weganizm jak pokażecie badania, że to czy tamto”. Pokażcie lepiej badania, które pokazują, że jedzenie mięsa to optymalna, zdrowa dieta pozwalająca na długie życie w zdrowiu. Weganizm nie powoduje, że z automatu człowiek stanie się zdrowy tak samo jak jedzenie mięsa zdrowia nie zapewni. Nie szukajcie dowodów i wyników badań na blogach. Od tego jest fachowa literatura ale po nią sięga tylko ktoś zainteresowany tematem a nie osoba, która komentuje aby komentować.

    Pozdrawiam 🙂

  17. buzzgrow pisze:

    Uwaga będzie długo. soooorrryyy.

    Jak nie jadłem mięsa, byłem pewien, że postepuje wspaniale. Mięsożerów oceniałem niepochlebnie. Podświadomie jednak czułem, że coś jest nie tak, że cos tracę, że moje myśli zaczynają być coraz bardziej emocjonalne, oceniające. Nie podobało mi się to. Stawiałem siebie obok ludzi, a ja chcę być z nimi.

    Bardzo emocjonalny wpis. Dokładnie pamiętam podobne stany kiedy nie jadłem mięsa (przez 4 lata 2004-2008). Też próbowałem podobnie tendencyjnymi wypowidziami indoktrynować znajomych. Teraz jak o tym myślę, to bardzo dziecinne mi się to wydaje -„Moja racja jest prawdziwsza, bo skoro nie jem mięsa to nie zabijam. A jak jeszcze 100 światłych osób, z Einstainem, na czele tak sądzi to JA już nie mogę się mylić”.
    Zgadzam się z jednym z komentarzy – tu nie ma żadnego kłamstwa. Jemy mięso. Czerpiemy z tradycji naszcyh przodków, (choć nie twierdzę, że żyli doskonale) a nie np. z tradycji Indyjskich (skąd pochodzi najwyższy odsetek wege). Jemy bo w naszym klimacie całoroczne dogactwo warzywne jest cieniuteńkie. Jemy bo nie chcemy się odcinać od wybornych mięsnych potraw tego wspaniałego świata. Jemy bo każda ideologia ślepo popierana, staje się niebezpieczna. A wegetarianie, a szczególnie weganie sami siebie nazywają sekciarzami.

    Arku-rowerzysto, czy potrafisz wyobrazić sobie sytuację, że z jakiegoś powodu twoje kolana zaczynają „wymiękać”. Przeciążyłeś się, jakiś uraz,…idziesz do najlepszych ortopedów, chirurgów i neurochirurgów jeszcze. 98 z nich twierdzi, że jak nie zaczniesz jeść mięsa to rehabilitacja będzie trwała 10 razu dłużej i jest b.duże prawdopodobieństwo, że kontuzja będzie częściej nawracać. Podają argumenty (nie odpowiadaj, że nie ma takich urazów przy, których dieta jest istotna, bo to nieprawda)
    Czy ci 98 raczą Ciebie KŁAMSTWEM? czy chcą ci pomóc?

    OK, to może trochę konkretniej:
    Ad 1. BZDURA. Najdłużej żyją wszystko jedzący, aktywni, silni genetycznie i nie objadający się.
    Ad 2. BZDURA. Tych przypadłości możemy uniknąć jedząc świadomie i żyjąc „higienicznie”
    Ad 3. PRAWDA. Przemysłowa hodowla zwierząt jest ochydna. Staram (starajmy) się jeść mięso pochodzące z okolicznych wsi. od gospodarzy. To nie łatwe. Dla mnie łatwiejsze bo przeważnie jem drób, szczęśliwych kur, (przedwcześnie kończącyh swój żywot – tak, wiem, że jestem współmordercą. DLA MIĘSA ZABIJAM.
    Ad 4. HAHA. PRAWDA. Miliony niejedzęcych się czuje świtnie, a setki milionów jedzących się czuje jeszcze lepiej (ach te kotleciki, szysz-kebabiki, schabiki i boczusie….)
    Ad 5. PRAWDA. Patrz wyżej. Żaden agrument. pozostałe 99% mistrzów świata je mięso.
    Ad 6. PRAWDA zmieszana z BZDURĄ. Zwierzęta wszystko i mięsożerne, jedzą mięso. rślinożerne rośliny. Ludzie, najbardziej przebiegła i inteligenta forma wszytkożerna, ma wybór.
    Ad 7. WADLIWE wnioskowanie. Po prostu nie wyłamujemy się, jeśli widzimy, że wszystko jest dobrze. Moi wszystkożerni dziadkowie cieszyli się życiem, i umierali wzglednie zdrowi. Choroby pojawiały się w wyniku zasiedzenia. Braku ruchu.
    Ad 8. PRAWDA, ale człowiek z umiejętnością polowania, nie będzie się zadowalał pęczakim z burakami na co 2gi obied (moje ulubione zestawienie, potrzebny jeszcze tylko sosik mięsny 🙂
    Ad 9. PRAWDA, jesteśmy zwykłymi wszystkojadkami. To daje nam duże szanse na przetrwanie.

    PS. jakieś takie rozdwojenie wyczuwam w twoim tekście – „jestem najlepszym (najgorszym)”

    The End

    • arrec pisze:

      Witaj Buzzgrow – będę dalej przesadnie emocjonalny, temat wywołuje moje emocje i już..
      Wg róznych szacunków mięsa nie je od 5% do 10% ludzkości. Pytanie: czy jakby te relacje wynosiły 50%/50% to byłoby lepiej czy gorzej? Dlaczego nie chcesz żeby więcej ludzi nie jadło mięsa (przecież to wprost mniej ohydnego cierpienia zwierząt), o co chodzi? czy wtedy czuł byś się głupio, że nie dałeś rady? Nie pytam retorycznie, tylko serio, bo nie rozumiem twojej motywacji przekonywania do mięsa.

      Dodam tu jeszcze, że Twój komentarz jest prawdziwy i szczery i to mi się podoba. Szczery w sensie szukasz prawdy, chcesz zrozumieć, a nie przekrzyczeć. Ja próbowałem tak pisać swój tekst, nie do końca mi się to jednak udaje (za dużo emocji). Główny sens mojego tekstu jest taki, że opinia „człowiek musi jest mięso” to kłamstwo. Jednak mocno temat uproszczam. Na tej samej zasadzie mógłbym napisać, że „człowiek musi gwałcić” to kłamstwo. Skłonność do gwałtów występuje w nas wszystkich, i w Papiezu i w Dalajlamie. Ludzkość przeszła jednak etap, kiedy było to społecznie akceptowalne i teraz wiemy doskonale, ze można tą skłonność opanować – a nawet nie jest trudne. Myślę, że podobnie jest z mięsem. Skłonność do mięsa ma wymiar psychologiczny. Nasz gatunek zmagał się z naturą, próbował ją ujarzmić. Spożywanie zwierząt ma wymiar symboliczny. W niektórych kulturach ciągle ta symbolika jest obecna. A my wszyscy, gdzieś w swoich mózgach mamy zakodowane, że zjadając zwierzę kontrolujemy przyrodę, jesteśmy przez to silniejsi i mądrzejsi. To „kłamstwo” to tak naprawdę program wgrany w nasz mózg. Tacy jesteśmy. Czyli zgadzam się z tym, co piszesz. Przez ten program w mózgu wielu dobrych ludzi, pomimo świadomości, co się wyprawia z krówką w hodowli przemysłowej, za bardzo kocha stek, żeby sobie go odmówić. To wszystko jest proste i logiczne. Gdyby nie ewolucja. Gdyby nie pojawiali się ludzie, którzy z tej skłonności wyrastają. I to nie na 4 lata, ale na całe życie. Zauważ proszę, że tak musiało być w pewnym momencie z gwałtami. Na jakimś jaskiniowym etapie pomysł, żeby krytykować coś, co było tak naturalne jak sikanie był kuriozalny. Niektórzy przestali to robić, a potem, gdy odkryli, że jakie to ohydne zaczęli powstrzymywać innych. Pewnie był tam też taki, co przestał to robić na 4 lata, a potem uznał, że do dupy takie życie bez tej dobrej zabawy i wrócił do starych nawyków. Może też głównym powodem były chore kolana 🙂

      Są już ludzie, którzy TEGO nie robią (w zdrowiu i przez dziesiątki lat) . Wszyscy wiemy, że TO ohydne. Może jeszcze setki lat ludzkość z TEGO nie wyrośnie, ale dlaczego nie zgodzić się w czymś tak prostym: WARTO Z TEGO WYROSNĄĆ – niezależnie, czy komuś się to udaje, czy nie.

    • buzzgrow pisze:

      Wiesz dlaczego tak się bronie? otóż z 2 powodów:
      1. mam silne dowody, żeby sądzić, że wprowadzenie nieodpowiedniej dieta w okresie wysokiej formy zdrowotnej doprowadziło do skutecznej degradacji mojego zdrowia.
      Starożytne medycyny chińskie i indyjskie podzieliły ludzi ze względu na ich, powiedzmy, konstytucje. I tak w uproszczeniu jeden zajada się tłustym, słodkim, i je dużo i jest chudy jak patyk. inny zje 2 pączki i już waży 1/2 kilo więcej.
      Mi trafiło się być w tej pierwszej grupie. Systematyczna utrata wagi, kłopoty ze skórą, niedobory witam, problemy z kręgosłupem. Tak nagle w okresie w którym przestałem jeść mięso. Znajomi przestali mnie poznawać.
      Starałem się dużo jeść, dbałem o tłuszcze, bjałka, witaminy, i inne sraty-taty…nic. Chodziłem raz po raz do lekarza (wielokrotnie i do różnych). Ci swoje: „jak to? nie je pan mięsa?” niech pan zacznie i zapisze się na sport.”
      No to ja na to: „nie zacznę bo niejedzenie mięsa jest zdrowe. to mięso jest niezdrowe”. No i dalej wege. Po owych 4 latach kiedy prof. neurochirurgii, który miał mnie operować (żarty się skończyli), powiedzał: „co pan taki chudy?” ja: „no nie moge przytyć” on: „mięsa pan nie je? czy za plecy wyrzuca jak rodzina nie patrzy?” (i z całym spokojem swej osoby, bez nachalności wytłumaczył) niech pan zacznie, bo dużo łatwiej i szybciej odnowi i wzmocni pan zużyte struktury chrzęstno – kostno – stawowe jedząc mięso, a szczegolnie żelatyny/galarety”.

      2. Ideologie potrafią być niebezpieczne. Wegetarianie słabo tolerują rzeczywistość mięsną. Zdaje się, że genialny w swym terrorze Adolf Hitler ogłosił siebie wegetarianinem? Żyj i daj żyć innym. czyż to nie Wasze słowa? to dlaczego szczekacie na wszystkojadków?

      Przyznaję, sikam gdzie popadnie bo jest mi tak wygodniej. Czasem myślę o powtocie do bez-mięsa, ale póki co mam rodzinę i autentycznie boję się o zdrowie.

      Ludzie są inni i mają inne potrzeby.

    • egoistka pisze:

      Adolfa Hitlera byl liberalnym wegetarianinem, jadl malo miesa, lecz jednak jadl. Jego menu skladalo sie po prostu czesciej z potraw roslinnych i macznych, lubil knedle, krupniki, kisiele, np.ostatnim daniem w bunkrze bylo spagetti z warzywami. Podobno podczas obiadow obrzydzal kompanom to co wybrali na talerz opowiadajac o rzezniach i brudnej robocie odbywajacej sie w nich, co czyni go jeszcze bardziej zalosnym.

    • Tofalaria pisze:

      „Mięsożerów oceniałem niepochlebnie. Podświadomie jednak czułem, że coś jest nie tak, że cos tracę, że moje myśli zaczynają być coraz bardziej emocjonalne, oceniające. Nie podobało mi się to. Stawiałem siebie obok ludzi, a ja chcę być z nimi.” Chciałabym odnieść się tylko do tego fragmentu. Wydaje mi się, że to jak oceniasz innych i czy czujesz się od nich oddzielony nie ma żadnego związku z wegetarianizmem. Czy aby być „z ludźmi” musimy być tacy sami jak oni? Taki myślenie jest charakterystyczne dla osób niedojrzałych emocjonalnie, na przykład dla dzieci. Każda inność jest piętnowana. Tymczasem dorosły człowiek robi swoje – wierzy w co chce, je co chce, spędza czas jak chce i z kim chce, ubiera się jak chce itd. Nie porównuje się ciągle z innymi, szanuje innych i ich wybory. Inna rzecz, że „ludzie” nie akceptują inności, pewnie trudno być niepełnosprawnym, czarnoskórym, Żydem albo gejem. Mimo wszystko chyba wegetarianinem łatwiej. Z mojego doświadczenia wynika, że nie jest to problem. No ale etap „walki” przerabiałam jakieś 18 lat temu, może to dlatego. 🙂

    • buzzgrow pisze:

      Wszystko pieknie, ale czy główny temat i postawa w tym wątku nie są właśnie związane z tym co wegetarianin czuje do innych? do mięsożerców? Uważa ich za zakłamanych morderców.
      Absolutną prawdą jest, żę człowiek jest bardziej szczęśliwy gdy nie ocenia innych oraz gdzy sam pozostaje obojętny na poglądy innych na swój temat. Czy ludzie to potrafią? Wg wspomnianego na tym blogu Bertranda Russella to jeden z kroków do szczęścia, lecz niewielu go stawia.

    • Tofalaria pisze:

      Ok, mogę się wypowiedzieć tylko w swoim imieniu. Pomimo długich lat „inności” nie czuję do mięsożerców nienawiści, złości, raczej czasami – smutek i żal. Oczywiście nie jest dla mnie przyjemną sytuacją, gdy ktoś tuż koło mnie np. w pociągu wyciąga kanapkę z kiełbasą, jednak staram się wtedy unikać przykrych doznań – np. opuszczam przedział. Czy mięsożercy są zakłamani? Wiem, że wielu z nich nie zniosłoby własnoręcznego zabicia zwierzęcia, tak jak robili to nasi przodkowie.
      Walka o swoje idee niestety w większości przypadków przynosi rozczarowania. Może dlatego bardzo szybko przestałam „walczyć o wegetarianizm” w sposób aktywny i agresywny. Lepszym rozwiązaniem jest metoda tylnych drzwi i drobnych posunięć – np. poczęstowanie kogoś wybornym pasztetem z fasoli lub kotletem z pieczarek. 🙂 Może taka osoba spróbuje zrobić to w domu. Małe kroki – małe zmiany świata na lepsze.
      I jeszcze małą refleksja na temat tego, czy wegetarianizm jest „trudny społecznie”. Proponuję porozmawiać z kimś na diecie bezglutenowej albo tzw. „optymalnej” (tłuszczowej). Mam znajomych na tych dietach. Mają duży problem ze zjedzeniem czegoś „na mieście” albo u cioci na imieninach. Wegetarianizm (zwłaszcza akceptujący nabiał) w porównaniu z ich łamigłówkami żywieniowymi to naprawdę pestka.

    • buzzgrow pisze:

      albo hummus 🙂 nazywam się specem od tego genialnego dania.
      Optymalni to drugi temat. też sekta 😀 mniej liczna – bardziej nachalna.

      a o zabijaniu zwierząt wiele, wiele myślałem, obserwowałem. Rybe, kurę, ptaka tak. Świnię lub krowę. Tylko od święta. Raz w roku.

      Kanapka z kiełbasą lub jajkiem mało komu pachnie fiołkami 😉

    • kuba pisze:

      „Lepszym rozwiązaniem jest metoda tylnych drzwi i drobnych posunięć – np. poczęstowanie kogoś wybornym pasztetem z fasoli lub kotletem z pieczarek.” Wreszcie!! O tym właśnie starałem się napisać. 🙂 Alternatywa! Bo przecież łatwiej uczynić to, że 80% ograniczy mięso w swoim menu o 50%, mając do wyboru niemięsne rarytasy, niż to, że 50% w ogóle mięsa tykać nie będzie. A przy okazji nie ma „świętej wojny”.

  18. buzzgrow pisze:

    Jeszcze szybke pytanko do wszystkich:

    Jak przeżyć zimę w Polsce bazując tylko na produktach wegetariański, wyprodukowanych w promieniu 1000km od miejsca zamieszkania?
    Zakładam, że przemysłowa hodowla krów na mleko nie stanowi problemu dla wegetarian.

    proszę o propozycję POWER-DANIA – takiego co jedząc regularnie pozostaniemy w dobrym zdrowiu.

    • Tofalaria pisze:

      Takie danie mam właśnie w garnku. Kasza jaglana z miksem duszonych warzyw: cebula, marchew, pietruszka, pieczarka, no i niestety jeden składnik z dalszej odległości: soczewica (+ przyprawy, być może również z oddali). Do tego do pogryzania surowy buraczek pokrojony w plasterki – nie mogę mu się oprzeć. 🙂 Generalnie kaszy jaglanej i krakowskiej schodzą u nas w domu zimą hurtowe ilości, a pan z warzywniaka chyba podejrzewa, że karmimy tym kury. 😀
      Jestem za tym, by jeść lokalne produkty jako większość wagowo-objętościową, ale nie całkowicie ortodoksyjnie.

    • buzzgrow pisze:

      uhmm. Proso rządzi. Soczywica…powiedzmy, że dałaś zwykły groch albo fasolę.
      Fajnie, fajnie. Same rarytasy wydarte ziemi, przez co wartościowe.
      Obiadek dla mnie zdaje się być dietetyczny. pracownik fizyczny musiał by sporo napchać.

    • Tofalaria pisze:

      Mogę polemizować, zdarzało mi się pracować fizycznie. Zdarzają mi się też bardzo energożerne wyjazdy, zawody, treningi. To nie jest raczej problem. A zresztą – większości ludzi żyjących w mieście i siedzących na tyłkach (tak jak my w tej chwili przed komputerami) przydaje się właśnie zmniejszenie kaloryczności tego, co jedzą, a nie zwiększenie. 🙂

  19. arrec pisze:

    Rachunek sumienia autora:

    Dyskusje w tym temacie wywołują u mnie burze myśli i emocji. Skrajnych. Od takich, gdzie czuję się jak napalony nastolatek, co „aż” 4 miesiące coś robi i od razu rzuca się w wir wojny, którą sam rozpoczyna. Do takich, że jeśli jest w tym, coś momencie dobrego do zrobienia przez człowieka to jest to walka, o koniec sadystycznego znęcania się nad zwierzętami – więc do cholery, zrób coś Arek.

    W to wszystko doskonale wpisują się głosy starszych i mądrzejszych wegetarian, którzy przeżyli swój idealistyczny etap, teraz patrzą z dystansem na takie działania i doradzają spokój. Zadaje sobie teraz takie oto pytanie: dlaczego ja zostałem wegetarianinem? Dlaczego zrobiłem ten krok? Czy dzięki szaleńcom ogarniętych szałem zbawienia świata, niepoprawnym idealistom, którzy nie przestają płonąć i walczyć, czy dzięki spokojnym ludziom, którzy tylko i wyłącznie przykładem pokazali mi, że można żyć szczęśliwie, miło, zdrowo, przyjemnie bez powodowania cierpienia zwierząt?

    Odpowiedź: Myślę, że u mnie to i to było ważne. Więc być może to dobrze, że młody stażem wegetarianin szaleje z emocji, a starszy pokazuje wersje spokojną. Ale można też postawić tezę, że gdyby nie płonący szaleńcy, którzy zrażają do siebie, już o wiele mniej zwierząt byłoby torturowanych i zabijanych przez człowieka. Nie wiem tego. Myślę. Czytam wasze komentarze. I płonę.

    • Tofalaria pisze:

      Życzę Ci wytrwałości. Niekoniecznie w walce, ale w ideach. 😉

    • buzzgrow pisze:

      Popieram. Rób swoje i idź do przodu. Jak długo czujesz się dobrze, i żyjesz w zgodzie ze sobą, ze zwierzętami i z ludźmi, porządek wszechświata jest w najlepszym porządku 🙂

    • buzzgrow pisze:

      Cześć Arek, Nie wiem jak inaczej można się z tobą skontaktować, więc daję tutaj. usuniesz moje wpisy proszę? Nie uważam, żeby one cokolwiek wnosiły do tej dyskusji.

      Za dużo słów, za mało treści. temat jest ważny, a ja nie czuję żebym miał coś ważnego do przekazania.

    • arrec pisze:

      Musiałbym wtedy usunąć wiele innych wpisów, żeby to wszystko miało sens. Poza tym nie zgadzam się z Tobą, byłeś inicjatorem wielu ciekawych wątków tej dyskusji. Temat jest ważny i każdy zaangażowany rozmówca jest na wagę złota. Mi pozostaje tylko serdecznie dziękować, że jesteś tutaj!

      I dodam, że to ja jestem tutaj do usunięcia, np. ten oskarżycielski tytuł mojego wpisu, oj można było inaczej…

    • buzzgrow pisze:

      Oj. no fakt, trochę by to nie tego wyglądało. No cóż, odpowiedzialność za słowo musi jakaś być. Nie ma tak łatwo zrobić kupke i uciec (czy tam nasikać pod scianą w jaskini znajomego)

      @egoistka, ego…? raczej nie. nie jestem przekonany do tego co napisałem w piątek więc tym bardziej nikogo nie chcę przekonywać. To nie ja. Moja najbliższa rodzina to wegetarianie. Nie chce forsować swojej prawdy. Wciągnąłem się w prowokację. Prowokację forsującą pewną prawdę.

    • egoistka pisze:

      Czytalam Twoje wpisy z zapartym tchem, czyzby ego podszeptalo Ci ten pomysl? 🙂

  20. Franek pisze:

    No to jeszcze ja … (hasłowo)
    1. Fermowe warunki utrzymania zwierząt są ohydne i zachowania niektórych ubojowców brutalne – to trzeba nagłaśniać i z tym walczyć.
    2. Do zmiany nawyków żywieniowych bardziej polecam metodę alternatywy/”tylnych drzwi”.

  21. Majka pisze:

    Najgorsze w tym wszystkim jest ten fakt ,że większość ludzi wierzy ,że musi jeść mięso bo bez niego umrą,że mięso które notabene to zwyczajne zwłoki jest lekiem na wszystko. Najgorsze,że jak pójdzie sie do lekarza to 98% powie jedz mięso.Wiem na swoim przykładzie,2 lata temu przeszłam na wegetarianizm od pół roku jestem weganką. Kiedy poszłam do lekarki po zastrzyki na wit b12 ponieważ mam problemy z wchłanianiem jej to gdy dowiedziała się ,że nie jem mięsa nie chciała mi ich przepisać. Stwierdziła,żebym jadła mięso. Próbowała swoje głupie poglądy we mnie wmusić,ale się jej nie udało.Mięsa nie zjadłam i nie zjem. I mimo niskiego poziomu wit b12 mam porządne wyniki i nie zanosi się na anemie. I nie da się z lekarzami porozmawiać.Nawet moja babcia o mięsie zanudza ;). I to zdziwienie ludzi,że nie jesz mięsa,że jak tak można żyć,.Oni nie rozumieją i nie zrozumieją nigdy.Nie przekona ich nawet fakt tego,że jedzą zwyczajnie zwłoki,że takie same zwłoki,odwiedzają na cmentarzach. I tyle na ten temat.

    • kuba pisze:

      Oceniając kogoś poglądy jako głupie i wmawianie ludziom że jedzą zwłoki z cmentarza pokazują wiele na temat Twojej (nie)tolerancji i (em/a)patii. I na pewno nikogo do niczego nie przekonają. Jeśli o to Ci chodzi. I znowu Ci ONI. Ale trzymam kciuki za Twoje zdrowie.

    • arrec pisze:

      Majka, zrozumieją. Może za sto lat, może za tysiąc lat i zrozumieją. Ktoś, kto mówił o prawach niewolników, dajmy na to, tysiąc lat temu też mógł czuć zniechęcenie jak słyszał „Ale po co niewolnikom prawa?!”. Niewolnictwo w różnych formach się jeszcze zdarza, jednak ludzkość dojrzała do tego aby traktować niewolnictwo jako okrutną patologię.

      Ja ostatnio pomieszkuję w małym miasteczku, mój wegetarianizmem tu to egzotyka: „ale po co się tak męczyć?” „nie szkoda zdrowia?” „wariactwo, przecież musisz jeść mięso!” – z jednej strony mógłbym czuć zniechęcenie, że to wszystko jest jeszcze tak daleko, nie ma nawet małej myśli o tym, że ból psychiczny i fizyczny zwierzęcia mieszkającego w ciasnej klatce jest tak naprawdę zupełnie do niczego nie potrzebny… jednak nie czuję zniechęcania, czuje, że trzeba o tym mówić, bo to działa, bo ludzie otwierają oczy ze zdumienie, bo zaczynają się dyskusje, bo ludzie robią sałatki, gdy wiedzą, że przyjdę, bo ludzie wcale w środku nie są dumni, że jedzą mięso, bo ludzie zaczynają myśleć – właśnie leci u mnie Faithless: Inaction is a weapon of mass destruction 🙂

  22. PiotrK pisze:

    „Życie zostało ci dane, abyś czynił dobro, ponieważ to (ono) jest celem istnienia, lecz głupcy czynią odwrotnie i wykorzystują dobro , aby podtrzymywać swoje życie” Kocker Rebe

    To do wszystkich walczących ku zastanowieniu.

    • Franek pisze:

      Ale niby przez kogo życie zostało mi dane?
      Masz na myśli połączenie plemnika z komórką jajową czy w ogóle pojawienie się „życia” na tej planecie?

    • PiotrK pisze:

      Pełen szacunek dla Twego pytania

  23. egoistka pisze:

    Nurtuje mnie jeszcze jedna kwestia, a mianowcie jak sie ma wegetarianizm do upraw GMO itd.

    • Tofalaria pisze:

      A co to ma do rzeczy? Weganin, wegetarianin, mięsożerca, optymalny i reszta – każdy z nich chce jeść jak najlepiej, by uniknąć chorób, zwłaszcza tych związanych ściśle z żywieniem. Każdy układa sobie swoją dietę według prawd, w które wierzy. Problem GMO dotyczy ich wszystkich. Wracając do pytania – podejście wegetarianina do GMO będzie odzwierciedleniem jego wiedzy na ten temat, która może być głębsza lub płytsza, oparta na badaniach naukowych lub wyssana z palca. Nota bene – spośród moich znajomych najgłośniej krzyczy przeciwko GMO pewien kolega, którego ochrzciliśmy „pastorem diety optymalnej”.

    • egoistka pisze:

      Yyyy… pomyslalam sobie, ze jakby na swiecie byli tylko sami wegetarianie to nie byloby innego wyjscia niz uprawy GMO, poniewaz normalnie ziemia by nie wyrobila produkowac, a przeciez jest juz przeludnienie. No ale w sumie na pasze dla zwierzat tez uprawiaja rosliny.

    • Tofalaria pisze:

      Byłoby dokładnie odwrotnie. Wystarczyłby o wiele mniejszy areał.

  24. Kasia pisze:

    Czy człowiek jest w stanie żyć bez mięsa, zachowując dobre zdrowie? I tak i nie. Wszystko zależy od genetyki i tego jak skomponowane jest wegetariańskie menu.

    Arku, twój wpis jest pełen emocji, chcesz wzbudzić w wszystkożercach poczucie winy za to, że pośrednio przyczyniają się do zabijania niewinnych zwierząt, ale nie myślisz o tym jakie negatywne skutki może przynieść twoja „propaganda”. Domyślam się, że nie jesteś ani lekarzem, ani dietetykiem, nie przedstawiasz też na swoim blogu żadnych wskazówek dotyczących tego jak powinien odżywiać się wegetarianin, ale mimo to uparcie twierdzisz, że dieta bez mięsna jest w pełni zdrowa.

    W dzisiejszych czasach już wiemy, że człowiek nie potrzebuje tyle mięsa jak kiedyś sądzono. Na rynku jest też wiele produktów roślinnych do których dodane są wit. B6 i B12. Tak, w dzisiejszych czasach można być wegetarianinem i cieszyć się dobrym zdrowiem. Problem w tym, że nie wystarczy komuś powiedzieć „nie jedz mięsa, bo przez to cierpią zwierzęta”. Trzeba przede wszystkim edukować, podawać informacje o tym, że taka dieta musi być dobrze skomponowana, bo w przeciwnym wypadku może przynieść więcej szkody niż pożytku. Poza tym trzeba brać pod uwagę to, że jesteśmy różnorodni, to co służy jednemu nie będzie służyć drugiemu.

  25. Aube pisze:

    Jak powiedział wielki pacyfistyczny wojownik o zmianę „bądź zmianą, jaką pragniesz ujrzeć w świecie”.
    Pokrętna psychologia człowieka powoduje, że zakazy powodują bunt a agresja wywołuje agresję.
    Nie idę więc na wojnę z mięsolubnymi członkami mojego otoczenia. Pokazuję swoim przykładem, że można inaczej. Częstuję tymi doskonałymi bezmięsnymi daniami.
    Powoli drążę skałę. Kiedyś pęknie. Może nie za mojego życia, ale przynajmniej będę wiedzieć, że drążyłam.

  26. kate pisze:

    Prawo do jedzenia mięsa (akceptowane chociażby w Biblii) to jedna rzecz. Druga to warunki, w jakich chowa się zwierzęta oraz sposób ich zabijania. To, że te warunki są złe, a sposób zabijania karygodny, nie może przekreślać prawa. To nie prawo jest złe, ale metody, one wymagają działań zmierzających do zmiany.

  27. anka pisze:

    Dyskusja – bardzo emocjonująca więc tylko kilka słów. Myślę, że powinniśmy cieszyć się, że możemy wybierać co i jak jeść – wielu ludzi nie ma tej szansy. Jeśli głodnemu człowiekowi dasz kanapkę z szynką nie będzie się zastanawiać nad zabitą krową tylko ją zje bo jest zwyczajnie GŁODNY.
    Wyrzucanie jedzenia – zgroza jakże często praktykowana – bez specjalnej krytyki.
    Jeśli chodzi o walory zdrowotne diety- dlaczego nikt nie mówi o maksymalnie nawożonych roślinach i owocach. Do dziś pamiętam chińskie, rozpadające się z nadmiaru nawozów arbuzy. Już dwa razy – mimo dokładnego mycia – zatrułam się winogronami- które jak się okazuje są maksymalnie posypywane środkami anty grzybiczymi aby mogły przeżyć transport.
    Ogólnie można powiedzieć, że jak sam sobie nie wyhodujesz jedzonka to nigdy nie wiesz jak ” ZDROWE” produkty jesz-włącznie z drogową solą :-(( w kiszonych ogórkach.
    Najbardziej do mnie przemawia argument humanitarny- to jest czysty fakt- nie jem mięsa bo nie chcę mordować , bo mnie to brzydzi. Z tym nie da się dyskutować :-)).

  28. Franek pisze:

    Aniu, nie chcę cię martwić ale wkrótce możemy już nie mieć wyboru co i jak jeść.
    Widziałaś: http://www.youtube.com/watch?v=b-3-nilTzjQ
    lub czytałaś: „Wojna o pieniądz. prawdziwe źródła kryzysów finansowych” – Song Hongbinga?

  29. arrec pisze:

    Do mojego punktu nr. 2 O jednym typie raka i jego przyjaźni z dietą mięsną. Z artykułu BBC, tłumaczenie (gugul +ja):

    Jedzenie przetworzonego mięsa zwiększa ryzyko zachorowania na raka trzustki o 19% przy 50g mięsa w codziennej diecie, a przy 100g ryzyko wzrośnie o 38%. Prof Larsson powiedział: „Rak trzustki ma słabe wskaźniki przeżywalności. Oprócz diagnozowania go jak najwcześniej, ważne jest, aby zrozumieć, co może zwiększać ryzyko wystąpienia tej choroby.”.

    Cały artykuł: http://www.bbc.co.uk/news/health-16526695

  30. buzzgrow pisze:

    Zbyt łatwo wierzysz w analizy pojedynczych naukowców i wyciągasz jednostronne wnioski. Prof Larsson również stwierdza (w źródłowym artykule – http://www.nature.com/bjc/journal/v106/n3/full/bjc2011585a.html): „This meta-analysis showed a statistically significant positive association between processed meat consumption and risk of pancreatic cancer…There was no overall association between red meat consumption and risk of pancreatic cancer.” i później, że jedzenie czerwonego mięsa tylko u mężczyzn może mieć pozytywną korelację z zachorowaniami.
    Metodologia tego badania polegała na przeanalizowaniu historycznych przpadków zachorowań na raka trzustki. Ciekawe jakie wagi były przyznane czynnikom pozamięsmym: alkochol, nadużywanie soli, cukru, itp.

    w art. BBC również stoi: „The jury is still out as to whether meat is a definite risk factor for pancreatic cancer and more large studies are needed to confirm this, but this new analysis suggests processed meat may be playing a role.” – czyli może, ale niekoniecznie.

    na koniec proszę o rozróżnianie przetworzonego mięsa od mięsa. W analizie pani Larsson jest mowa głównie o mięsie przetworzonym jako czynniku rakowtwórczym. Z tym mogę się zgodzić. Wysoka zawartość soli, konserwantów (azotyny i azotany hurtowo obecne w sałatach), barwników, wypełniaczy, obciążaczy,…to jest niezdrowe.

    tym razem bez wycofywania się 😉

    Ps. Powiedzieli wlasnie w 3ce: najdłuzej żyjąca kobieta w Japoni (115 lat) zajada się sushi z makreli. Jestem pewiem, że nie je tego codziennie po 100g. Bo umiar jest tu kluczem.

    • arrec pisze:

      Zgadzam się z Twoimi uwagami, zresztą w artykule jest napisane, że do końca nie ma pewności, czy wyższy „risk factor” to mięso czy otyłość. Co daje bardzo ciekawe spostrzeżenia. Z perspektywy np. kosmity, który chce zostać człowiekiem i zastanawia się czy wege czy mięso to analiza wygląda tak: mięso = większy % otyłych = większy % raka trzustki. Jednak jeśli kto je mięso, a jest chudy, a przyczyną nie jest mięso, a otyłość, to wyższe ryzyko raka trzustki, go nie dotyczy. Dotyczy go jednak wyższe ryzyko otyłości.

      W nasze rozważanie świetnie wpisuje się w wiele argumentów podanych tutaj, że to nie „mięso” jest przyczyną, tylko jakość życia, i że wegetarianie żyją świadomiej, więcej ruchu, bardziej zwracają uwagę na to co jedzą i dlatego są zdrowsi, a nie dlatego, że nie jedzą mięsa. Konkluzja z tych argumentów ma być taka: że to nie wegetarianizm jest ważny, a świadomość jak żyć zdrowo. Te argumenty wydają się słuszne i są nawet słuszne – jednak ich autorzy nie próbują się zmierzyć z faktem dlaczego grupa wegetarian żyje świadomie, a grupa mięsna nie. Bo przecież skoro tak jest to wniosek jest prosty: wegetarianizm to świetny sposób na świadome życie. Albo inaczej po co w mięsnym worku oddzielać otyłość, papierosy, alkohol, brak ruchu – dlaczego po prostu nie przejść na drugą stronę? Zwłaszcza, że jest jeszcze dodatkowy bonus, nasi bracia mniejsi nie muszą wtedy cierpieć i ginąć.

    • Kasia pisze:

      Pierwsze sprostowanie, mięso to głównie białko i tłuszcz, więc jako takie nie powoduje tycia. Węglowodany odkładają się jako tkanka tłuszczowa, a tłuszcze pełnią tylko rolę wspomagającą. Jeśli ktoś je dużo mięsa, ale nie zajada się codziennie ciasteczkami i spożycie węglowodanów jest w normie to nie ma siły żeby przytył (chyba, ze jest genetycznie predysponowany). Ludzie, którzy chcą schudnąć stosują zazwyczaj dietę białkową, czyli przede wszystkim; dużo mięsa i warzyw a wyeliminowanie takich produktów jak pieczywo, ryż, kasza. Nie jest to w pełni zdrowe ale na pewno skuteczne, jeśli ktoś chce stracić parę kg.

      Po drugie, istnieją mięsożercy, którzy też interesują się tym co jedzą.

    • alja pisze:

      Właśnie – dlatego ja np. jestem w stanie zaryzykować niedobory witamin czy minerałów przy oszczędzeniu zwierząt, podczas gdy wystąpić mogą one także w diecie tradycyjnej, kiedy nie je się świadomie.

    • Kasia pisze:

      Wolny wybór każdego człowieka. Chociaż ja wyznaje zasadę, że „ślepy nie powinien prowadzić ślepego”. Chcesz uszczęśliwiać innych najpierw sam(a) bądź szczęśliwy(a). Chcesz innym pomagać najpierw pomóż sobie. Robienie czegoś dla kogoś kosztem siebie nie przynosi korzyści żadnej ze stron. Dlatego jednak warto dbać o swoje zdrowie.

  31. alja pisze:

    Ale ja nie mówię, że nie dbam o swoje zdrowie 😉 chodzi o to, że ryzyko tych nieszczęsnych niedoborów zależy właśnie od dbania o siebie i świadomości, a niejedzenie zwierząt jest opcją z naddatkiem, takim „gratisem” 🙂

  32. RobertZ pisze:

    Przeczytałem ostatnio świetną książkę „Dieta Alleluja”. Autor w latach 70 zachorował na nowotwór jelita grubego. Wcześniej na tę samą chorobę umarła jego mama. Nie chcąc przechodzić tego samego co ona szukał pomocy na wielu płaszczyznach. Oparł się na Księdze Daniela i w przeciągu kilku miesięcy całkowicie wyzdrowiał. Obecnie mając ok.90 lat świetnie się czuje, jeździ po całym świecie i daje wykłady co do sposobu odżywiania opartym na diecie wegetariańskiej. Można lubić i dalej jeść mięso ale tę książkę warto a nawet trzeba przeczytać. Pozdrawiam.

    • buzzgrow pisze:

      Czy w książce George Malkmus’a, o której wspominasz jest mowa o diecie wegetariańskiej czy wegańskiej? Malkmus opiera swą teorię na fragmencie Bibli, a jego interpretacją jest podważana przez religioznawców. Pismo Święte nie potępia jedzenia chociażby ryb, jakby chciał pan M.

    • RobertZ pisze:

      Jasne, że Pan Bóg nie zabronił nam jedzenia ryb, mięsa itp. Jak pisałem w jednym z postów na FB Pan Jezus mógł podzielić i rozmnożyć same jabłka a nie ryby i chleb, gdyby tylko uważał je za coś złego. Zresztą również powiedział: ” Nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, ale co z ust wychodzi, to go czyni nieczystym”(Mt 15,11). Chwaląc tę książkę nie miałem na myśli uzasadniania wegetarianizmu w oparciu o fundament biblijny a merytoryczne uzasadnienie szkodliwości np. mięsa, mleka i wielu innych produktów na nasz organizm, które tam znalazłem. Z oceną i wnioskami autora się zgadzam choć do zostania weganinem czy nawet 100% wegetarianinem jeszcze u mnie daleka droga.

  33. Pingback: Eksperyment inny niż wszystkie | Pasja vs. Praca

  34. Oliwia pisze:

    Ha! Pierwszy raz spotkałam się z kimś, kto myśli podobnie jak ja tj. ‚Jedzenie zwierząt to kanibalizm’ ;p Tzn. Muszę przyznać, że ja mięso jem… Choć naprawdę bardzo mało (I TYLKO JAK NIE WYGLĄDA JAK JAKAŚ CZĘŚĆ CIAŁA!) i rzadko. Choć może rzeczywiście przejdę na wegetarianizm? Byłoby to dość wygodne, bo gotować nie umiem, a jak tylko spojrzę na surowe mięso w sklepie, to od razu ma mdłości ;p I wydaje mi się, że łatwiej byłoby mi się nauczyć gotować bez mięsa!

  35. Veg pisze:

    Bardzo dobry wpis, dzięki.

    Podpowiem tylko – jeśli przypadkiem nie wiesz, bo nie wspominasz o tym w swoim wpisie – że jeśli chodzi o zabijanie zwierząt, „produkcja” mleka i jajek niesie tyle samo ofiar, ile „produkcja” mięsa.

    Zachęcam więc, by od razu wykonać duży krok i przejść na WEGANIZM.
    Jeśli nie wiesz jak zacząć (w co wątpię) albo ktoś z przeglądających komentarze zastanawia się nad podobną zmianą, polecam świetny program: http://www.zostanwege.pl/zostan-wege-na-30-dni/

    Pozdrawiam!

  36. Pingback: Homotarianizm. | Wars Jotazof

  37. Rambo pisze:

    Nie chcesz jeść mięsa to nie jedź. Ale nie mów mi gościu że jestem tępy czy głupi bo jem mięso.. Te bzdury coś tu nawypisywał to mi tylko podniosły ciśnienie. Co to niby za argument że zwierzęta żywią się roślinami? A zapomniałeś na mięsożernych? I jeszcze jedno, ktoś to patrząc na mnie jedzącego kotleta widzi jak siadam jego ciotkę jest moim zdaniem (za przeproszeniem) popierdolony.. Smacznej trawy życzę bucu..

  38. Besides advancements in modern technology and continuous studies, pancreatic cancer is still one of
    the most severe cancer medical diagnoses. Regrettably as
    it is a real hard illness to identify roughly 60% of patients with pancreatic cancer have metastatic
    affliction when it comes to identifying the diagnosis.
    The median survival rate in these individuals is typically six
    calendar months. That is why metastatic pancreatic cancer is commonly labeled as the „silent killer”.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s