Pomagajmy słabszym. Czyli homofobom.

Od dawna chciałem napisać tekst o homoseksualizmie. Moja potrzeba wynikała z buntu wobec złych emocji do drugiego człowieka. Złych emocji spowodowanych tym, że ten drugi człowiek jest odrobinę inny. Chciałem napisać, że najlepszym lekarstwem na te złe emocje jest przyjaciel lub członek rodziny. Wystarczy wyobrazić się, że homoseksualistą okazuje się być twoja córka, syn, siostra czy brat. Wystarczy wyobrazić sobie, że dalej jest to ta sama fantastyczna osoba, że śmieje się zbyt głośno, że płacze na filmach, że lubi piec ciastka, z tą tylko różnicą, że tworzy związek z kimś tej samej płci. Chciałem też zastanowić się, skąd się biorą takie złe emocje. Czy winna jest kultura, religia, czy prawdziwa jest teza, że najwięcej problemów z akceptacją mają ci, co skrywają swoją prawdziwą seksualność. Na zasadzie osoby na diecie „weźcie te ciasto ze stołu, bo mnie kusi i nie mogę wytrzymać”. Nic jednak takiego nie napisałem. Nie miałem do kogo tego pisać. Z minimalnymi wyjątkami nie ma w moim środowisku osób, które by miały średniowieczne zabobony. I tu nagle mnie olśniło.

Nie ma już większych problemów z akceptacją homoseksualizmu tak samo jak nie już zapotrzebowania na publiczne egzekucje. Ludzie zmądrzeli, cywilizacja poszła do przodu. To, co istniało, istnieje i istnieć będzie zostało zrozumiane i zaakceptowane. Dzięki temu wielu ludzi może żyć normalnie, bez strachu. Teraz ochrony wymaga inna mniejszość. Mniejszość homofobiczna. To ona jest zagubiona, wystraszona i niedostosowana do zmian. Piszę to bardzo serio.

Mniejszość homofobiczna nie ma łatwego życia. Nikt nie próbuje tym ludziom pomóc, czy też zrozumieć ich problemów. Wszystkich wrzuca się do jednego kotła z napisem „agresja” czy też „głupota”. Co by się stało gdybyśmy zmienili nastawienie? Potraktować tych ludzi jak ludzi potrzebujących pomocy, czasu na dostosowanie. Mogłyby powstać  grupy wsparcia, poradnie psychologiczne, specjalne programy terapii. I po raz kolejny podkreślę, nie piszę tego szyderczo tylko bardzo serio. Takie podejście jest nie tylko bardziej humanitarne, ale i bardziej skuteczne niż wyśmiewanie. Myślę, że tej lekcji nie odrobiło też wiele krajów zachodnich. W Kanadzie akty homofobii są karalne prawnie. Tworzy to wrażenie u ludzi o homofobicznych poglądach, że uczestniczą oni w „świętej wojnie” ze złem. Tymczasem prawo Kanady powinno traktować homofobie nie jak wykroczenie, tylko jak skrajne ubóstwo. Coś czemu trzeba poświęcić czas, zrozumienie i pomoc.

Dorzucę jeszcze moją definicje homofoba. Oczywiste jest, że nikt sam siebie za homofoba nie uważa. Uważam, że homofob to ktoś, kto chciałby dla ludzi o innej orientacji seksualnej tworzyć inny kodeksy prawa. Klasyczny przykład to „mogą się całować, ale niech to robią w domu”.  Mimo wszystko nie uważam za homofoba kogoś, kto np nie jest za związkami małżeńskimi tej samej płci. Sam jestem za, jednak uważam, że powinno zostać to wprowadzone kiedy dojrzeje do tego większość. A kiedyś dojrzeje. Tak samo jak z zakazem małżeństw między rasowych w USA. Musiał minąć czas aby ludzie zrozumieli głupotę tego zakazu, głupotę słynnych słów jednego z pastorów „nie po to Bóg umieścił ludzi na innych kontynentach aby się teraz mieszali”. Swego czasu 70% uważało, że pastor ma rację. Mija ułamek czasu i wszyscy widzą, że „król (pastor) jest nagi”.  Czy zgodnie z moją definicją po zalegalizowaniu małżeństw homoseksualnych sprzeciw wobec nich będzie homofobią? Gdyby potraktować to restrykcyjnie to tak, jednak musi minąć jakiś czas.  Znowu wracając do małżeństw między rasowych, pewnie zaraz po zmianach sporo ludzi czuło bunt do takiego rozwiązania. Jednak po pewnym czasie ktoś kto się upiera, że takie małżeństwa są złe zostanie nazwany rasistą. I słusznie. I tak na marginesie dla rasistów też by się przydało więcej troski i zrozumienia. To jeszcze biedniejsi ludzie.

Luźny związek obrazka z tekstem :)

Widziałem taki obrazek: Facet czyta gazetę w fotelu, obok, w drugim fotelu, żona robi coś na drutach. Facet mówi: „Małżeństwa dla gejów? Czy ci ludzie na nacierpieli się wystarczająco…” Tu humor w podobnym stylu.

Advertisements

Informacje o arrec

przez wielu uważany za wariata, przez siebie samego za osobę dużo za ostrożną...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

22 odpowiedzi na „Pomagajmy słabszym. Czyli homofobom.

  1. Franek pisze:

    Nie zapominajmy też o pomocy zoofilom, nasze prawo szykanuje tych ludzi choćby zapisem art. 6 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt.

    • arrec pisze:

      Franek, no proszę…

      Ja sobie czasem myślę, że może naukowcy znajdą sposób na odczytywanie myśli zwierząt i jeśli z takiej maszynki do wydawania głosu, takiej jak ma Stephen Hawking, usłyszymy od krowy, czy świni w kolejce na rzeź „błagam, błagam, proszę, nie róbcie tego” to coś się zmieni w powszechnej znieczulicy

      Teraz pomyślałem, co byśmy zrobili gdyby przy pomocy takiej maszynki zoofil znalazł owcę, która odwzajemnia jego fascynację…

      No ale zostawmy takie dylematy na przyszłość. Póki co uważam, w temacie zwierząt musimy kierować się własną logiką, co robić aby ich nie krzywdzić. W temacie ludzi to też najmądrzejsza zasada „nie krzywdzić”. Jeśli ktoś przekonałby mnie, że tolerancja dla dwóch osób, które zgodnie chcą coś razem zrobić, jest krzywdząca to jestem pewien zmieniłbym zdanie.

    • Franek pisze:

      Pomyślałem teraz jaką konsternację wywołałaby wypowiedź świni/krowy: „o tak, zabijcie mnie, nie chcę dłużej żyć”.
      Ja w przeciwieństwie do Ciebie jestem raptus i nie zwykłem czekać na ślamazarnych naukowców.
      Dlaczego zoofilia jest postrzegana jako krzywdząca? Nie mówię tu o przypadkach, w których zadawałoby się ból zwierzęciu.

    • arrec pisze:

      A mogłoby być też tak, że krowy zgodnie by zeznawały: „sprawia nam niezmierną przyjemność, że nasze ciała mogę być przez was spożywani zacni ludzie”. Wielu ludzi zdaje się wierzyć właśnie w taką wersję.

      Ludzie mają skłonność wybiórczo traktować zwierzęta jako podmioty lub przedmioty. Próbowałem czytać o tej filozoficznej dyspucie „podmiot czy przedmiot?”. Dowiedziałem się, że swego czasu były próby sądzenia zwierząt, pies przed sądem, obrońca, oskarżyciel, wyrok. Jednak dyskusja podmiot/przedmiot jest dla mnie zbyt teoretyczna. Na swój rozum jestem znacznie bliżej „podmiotu” dlatego też nie jem mięsa. W kwestiach seksualnych moim zdaniem etyka jest prosta: dwustronna zgoda. Ogrody zoologiczne nie tylko nie sprawiają zwierzętom bólu, ale jeszcze dostarczają im bardzo dobrą opiekę, a według wielu są nieetyczne. Zresztą podobnie więzienia dla ludzi. Nie ma tam fizycznego bólu, a pomysł przebywania tam nie fascynuje. Kluczowe jest to złamanie woli. A jeśli tej woli nie znamy, to nieetyczne jest wtrącanie się.

      Ciekawi mnie Twoje spojrzenie na sprawę

    • Franek pisze:

      Ale żeś wymyślił temat na początek weekendu 🙂 A ja drugi dobry, żem się odezwał 🙂
      Ja reprezentuję stanowisko, że „przedmiot” ale przedmiot szczególny, zwłaszcza kręgowce. Nie jedzenie mięsa inaczej uzasadniam.
      Myślę, że stawianie „=” pomiędzy człowiekiem, a zwierzęciem zbytnio komplikuje i teoretyzuje sprawę, gdyż „musimy wymyśleć” nową kategorię ludzi – sądzenie psa jest absurdem (dla mnie) więc jak go sklasyfikować? Nieletni? Niepoczytalny? No ale co wtedy? Nadzór kuratora?
      Kwestia zgody też wydaje mi się płynna. Jeśli proponuję dorosłej, zdrowej kobiecie „miłość hiszpańską”, a ona dopiero godzi się na to za szóstym razem, to czy te pięć poprzednich rozmów było negocjacjami czy molestowaniem i na ile jej decyzja była wolna? Jeśli płacę prostytutce za usługę, to jej zgoda jest tak samo wolna jak wtedy gdyby zrobiła to bez zapłaty?
      Ten przykład z zoofilią był do bani, lepiej gdybym przywołał narkomanię – dlaczego mogę się nawalić gorzałą, a za posiadanie skuna zostanę aresztowany? No? Jestem dorosły i zupełnie dobrowolnie chcę przyjąć tą substancję.
      Ps. nie mam problemu z podaniem ręki gejowi czy lesbijce, tak samo jak tym, którzy im rąk nie podają. Otwarta dla mnie pozostaje sprawa adoptowania dzieci, natomiast niezrozumiałe dla mnie są ich (gejów) żądania by udzielano im ślubów w kościołach.

    • arrec pisze:

      Dla mnie żądanie ślubów kościelnych też jest dziwne. Jednak domyślam się, że dotyczy bardzo religijnych osób, które czuły się dobrze w Kościele i nie chcą zostać wykluczone. Myślę, że ludziom hetero bardzo ciężko jest zrozumieć żądania homoseksualistów, bo traktują to oni inną seksualność jak wymysł, fanaberię. A przecież to taka sama seksualność. W prosty sposób można zrozumieć jak ci ludzie się czują. Wystarczy zamknąć oczy i znaleźć się w świecie, że homoseksualizm jest w większości, 90% to homoseksualiści, to oni płodzą dzieci (np geje chłopców, a lesbijki dziewczynki). Wystarczy wyobrazić sobie, że nasza heteroseksualna orientacja przez wieki była zwalczana (np. Naziści zamykali takich ja my w obozach koncentracyjnych) i leczona (niech mężczyzna hetero wyobrazi sobie taką terapię, zdjęcie gołych facetów z przekonywaniem, że to sexy). Teraz jest już lepiej. Już nie musimy się bać, że gdy mamy dziewczynę, a nie jak reszta sąsiadów męża to w każdej chwili zostaniemy pobici. Na Zachodzi, bo np. w Rosji ciągle trzeba być bardzo ostrożnym. Wystarczy wczuć się w taką sytuacje, żeby zrozumieć, że w pewnych żądaniach nie ma nic dziwnego. Nie chcielibyśmy nic specjalnego, tylko to samo, co jest dostępne dla innych.

      Kościół i homoseksualizm to bardzo ciekawy temat. Jeśli trend akceptacji dla homoseksualizmu się utrzyma to nauczanie Kościoła może zostać uznane za nielegalne. Co jest moim zdaniem logiczne. Gdyby jakaś religia głosiła, że bycie Chińczykiem to grzech, to prawo powinno wkroczyć, bo było to namawianie do nienawiści rasowej. Zresztą moim zdaniem Kościół to zmieni nawet jak nie zetknie się z problemem nielegalności. Świat się zmienia, idzie do przodu, i Kościół musiał już parę razy dokonać takiej korekty. Na ogół idzie to bardzo wolno, jednak w końcu się dokonuje. Franciszek to jaskółka tych zmian.

    • Franek pisze:

      Oj coś strasznie fantazjujesz 🙂 Wróćmy trochę do rzeczywistości …
      1. przynależność do wspólnoty wyznaniowej nie jest obowiązkowa.
      2. jeśli nie podoba mi się jakaś prawda, to założę konkurencyjny kościół np. katolicko-bieszczadzki, w którym będę się czuł jeszcze lepiej niż w jakimkolwiek innym.
      3. zdelegalizujesz mój kościół kat.-bieszcz. dlatego, że głosi: „bycie biednym blondynem to grzech”? Jest on dla snobów brunetów i rudych, i biedni blondyni nie muszą do niego wstępować.
      4. „Grzech”???!!! Grzech jest tylko przy założeniu, że Bóg istnieje, więc co mnie obchodzi co dla kogo jest grzechem?
      5. Nie rozumiesz heteryków-jamajczyków takich jak ja i Shaggy. To, że jakiś duchowny czy szaman, uważa poligamię za grzech, to akurat mam tam, gdzie i resztę opinii społecznych – nie podoba mi się natomiast, że prawo zabrania mi legalnego posiadania więcej niż jednej żony lub kobietom kilku mężów – więc nie mów, że nie rozumiem gejów.

    • arrec pisze:

      Ej! ja też należę do heteryków-jamajczyków takich jak Shaggy, albo chciałbym należeć, udaje mi się na razie jedynie wyglądem. Zgadzam się z Twoimi tezami. Dlatego napisałem, że dla mnie to dziwne. Gdy religia mówi, że moje samo moje istnienie jest grzechem wybieram inną rozsądniejszą. Jednak nie dla wszystkich zmiany są proste, poza tym z pewnej perspektywy inny wybór wydaje się niemożliwy, jak się nabierze dystansu to widać, że nie tylko wybór istnieje, ale jest prosty. Jednak rozumiem tych, którzy takiej szerszej perspektywy nie mają. Dlatego tak jak pisałem mnie też to dziwi, jednak staram się zrozumieć. .

    • TsoTso pisze:

      Przywołałeś Franciszka, „jaskółkę zmian”. Mówi głośno, odważnie, a świat słucha i czuje powiew zmian. Tylko, że on nie mówi o niczym, czego wcześniej nie wyczytał w książce, którą uważa za świętą. Za jego wypowiedziami, kryje się: „kochaj każdego człowieka”.
      Dlatego mężczyznę, który żyje z innym mężczyzną traktować należy tak, jak główny bohater wspomnianej książki traktował napotkanych ludzi.

      W miłość jednak wpisana jest prawda, a prawda jest taka, jak wierzy Franciszek, że człowiek będzie tym szczęśliwszy, im bardziej będzie stosował się do porad zapisanych we wspomnianej książce. Książka świetnie opisuje relacje miedzy ludźmi i pokazuje te, które prowadzą człowieka do pełni szczęścia, a także te, które drogę do pełni szczęścia zamykają. Relacja homoseksualna wskazana jest jako ta druga.

      Tak więc, jeśli zdecydowałeś się człowieku żyć z osoba tej samej płci, to szanuje twój wybór i wobec ciebie będę postępował tak, jak wobec każdego innego, czyli tak, jak mi podpowiada „miłość”. Skoro jednak miłość wymaga prawdy, to będę głośno mówił, że jest inna, lepsza dla ciebie droga. Nie chce cię do niej zmuszać, tylko pokazać, że coś innego da ci większe szczęście. I nie jest to mój pomysł na twoje życie. To jest pomysł tego, który wie wszystko.

    • Wars Jotazof pisze:

      „Logicznie” kotu liżącemu krocze swojej właścicielce nie dzieje się krzywda.
      Zatem za kilka lat jak starcze panie z pupilami na rękach będą demonstrować swoją seksualność i domagać się tolerancji możemy spodziewać się wpisu wywołującego uczucie współczucia dla zoofilów?

  2. KBG pisze:

    Arku jesteś uroczy 🙂 Patrzysz na świat przez różowe okulary to jest cudowne… Został poruszony wątek zoofilów a co z zachowaniami gejowskimi jakie zostają wprowadzanie szantażem emocjonalnym do związków hetero? To przecież nie winne gdy manipuluje mężczyzna i zmusza kobietę do zabaw gejowskich. Pomóż biednym słabym mężczyzną nie zachowywać się jak geje.

  3. Mięczak pisze:

    Bardzo pozytywnie wypowiedział się ostatnio w tym temacie Papież Franciszek: „Tell me: when God looks at a gay person, does he endorse the existence of this person with love, or reject and condemn this person?’ We must always consider the person.”
    Więcej szczegółów dostępna tutaj: http://www.huffingtonpost.com/2013/09/19/pope-francis-gay_n_3954776.html

  4. Franek pisze:

    No Arrec! Witaj mój jamajski bracie! 🙂
    Są to sytuacje naprawdę trudne i choć o tym luźno gawędzimy, to dla wielu osób jest to poważny problem. Niestety zawsze się znajdzie jakaś „ściana”, co ma zrobić facet z klaustrofobią, marzący o służbie w jednostkach pancernych? – no pewnie, że może sobie wyspawać przestronny czołg ale to jednak nie to samo co prawdziwe wojsko …

  5. Maja pisze:

    A ja uważam, że ludziom nie powinno się narzucać opinii, pod którymi się nie podpisują. A wrzucanie takich osób do worka „tych z problemami psychologicznymi” czy ewentualnie „tych, którym brakuje inteligencji” wskazuje ewidentnie na to, że problem leży po dwóch stronach barykady. I tak samo, jak akceptuję w społeczeństwie tzw. „inności”, nie będę każdej z nich uważała ani za osobisty kanon piękna, ani kanon zachowania, natomiast zaakceptować przez szacunek dla poglądów jak najbardziej. Agresję natomiast mogą wywoływać tego typu głosy, jak powyżej „stwórzmy grupy wsparcia”, naprawdę? to dlaczego konkretnie jestem nienormalna? włączanie przez wykluczanie, parady, agresja słowna… wylewanie dziecka z kąpielą.

  6. Franek pisze:

    Errata: „samo moje istnienie jest grzechem” – to stwierdzenie jest fałszywe (logicznie).

  7. Kama pisze:

    Jestem jak najbardziej przeciwna homofobii, jednak jej problem sam w sobie jest wg mnie bardzo rozdmuchany. Ja w swoim środowisku nie spotkałam żadnego typowego homofoba, ale prawie wszyscy z moich znajomych jest przeciwna związkom tej samej płci. Ja osobiście nie wyobrażam sobie wyrażać jakąkolwiek agresję, czy używać przemocy do osób homoseksualnych, ale nigdy nie zaakceptuję czegoś, jako normy, co dla mnie jest nieakceptowalne i zwyczajnie nienaturalne.

    Ciekawe wydało mi się porównanie, że gdyby ktoś mnie zmuszał do uznania za sexy inne kobiety… Rzeczywiście czułabym się nieszczęśliwa. Punkt widzenia ciekawy, ale niestety prawda jest nieubłagalna. Natura, Bóg… cokolwiek… tak to po prostu jest że ludzie tworzą parę jako mężczyzna i kobieta. Tego wg mnie się nie da przeskoczyć.

    Zauważyłam też, że lobby homoseksualne bardzo natarczywie domagają się różnych praw i to w sposób który budzi we mnie niechęć. Nie mam nic do tych osób osobiście.

  8. Bartek pisze:

    Arrec,
    Bardzo trudno jest rozmawiac o temacie homofobii i homoseksualizmu, ponieważ nie rozmawiamy o faktach tylko o opiniach, przypuszczeniach, ideologii i walce grupy interesów. Każda grupa produkuje fałszywe badania a póżniej my zwykli ludzie mamy sie tym emocjonowac i dyskutowac. Samo okreslenie homofob, zostalo stworzone po to aby obrazac ludzi.

    Fakt jest taki, że żaden naukowiec nie udowodnił jeszcze wystarczająco bezspornie żadnej z poniższych tez:
    Teza 1: Homoseksualizm jest zawsze wrodzony.
    Teza 2: Homoseksualizm jest nabywany tylko społecznie.
    Teza 3: Homoseksualizm ma przyczyny genetyczne ale żeby się wyzwolił potrzebne są czynniki społeczne.

    Jeżeli teza 1 jest prawdziwa – to masz racje – wtedy przykład z wielorasowymi malzenstwami jest na miejscu, edukujmy wiec homofobów itd.
    Jeżeli jednak teza 2 albo 3 jest prawdziwa – to nie masz racji, wtedy należy zająć się zmniejszeniem ilości takich bodźców i edukowac ludzi z Twoimi poglądami.

    Skad wiec jestes taki pewny ze to teza 1 jest prawdziwa ?
    Pozdrawiam. B

  9. Anela pisze:

    Czemu wymyślacie tezy zamiast po prostu zapytać homoseksualistów?
    Cóż mogę kogoś rozczarować ale jak najbardziej prawdą jest wasza teza nr. 1. Wychowywałam się wśród samych heteroseksualistów, nie znałam pojęcia homoseksualizmu przez wiele lat, a już wcześniej wiedziałam jakie mam preferencje i kim jestem. I wszyscy, których znam również od urodzenia są tacy bez żadnych śmiesznych „czynników społecznych”. Jeśli myślicie, że zobaczenie kogoś takiego albo namówienie kolegów zrobi z nas homo to gratuluję.

  10. Anela pisze:

    *nie znałam pojęcia homoseksualizmu- miało być

  11. vermes pisze:

    Homofobiczna mniejszość? Skąd takie przekonanie? Jestem homofobem i zauważam, że większość znanych mi mężczyzn to rasowi homofobi. nie dopuszczam do swojego otoczenia homoseksualistów, lesbijek i feministek. dlaczego? Bo chcą stworzyć nową, swoją cywilizację dla wszystkich.

  12. vermes pisze:

    „Bartek” ma rację. To homo-terroryści tworzą przekonanie w ramach swojej propagandy, że na przykłąd taki Paul Cameron jest nienaukowy, ponieważ nauka już dawno temu udowodniła, że homoseksualizm to orientacja, z którą człowiek się rodzi. To jeden propagandowych mitów i jeśli ktoś jest na bakier z psychologią i psychiatrią, to raczej KPH i homoseksualni aktywiści. Otóż wystarczy przejść się do biblioteki jakiegokolwiek uniwersytetu, który ma ksiażki z zakresu psychologii i poczytać publikacje od lat 90. Owszem, wiele się zmieniło, jest też na Zachodzie presja, aby nieprzychylnych badań nie publikować, ale łatwo się przekonać, że sprawa genezy homoseksualizmu nie jest taka prosta.

    LeVay w 1994 r. stwierdził: „Ważne jest podkreślenie, czego nie znalazłem. Nie dowiodłem, że homoseksualizm jest uwarunkowany genetycznie ani nie znalazłem genetycznych przyczyn bycia gejem. Nie wykazałem, że geje są gejami od urodzenia. To jest największy błąd, jaki popełniają ludzie wyjaśniający moje badania. Nie znalazłem także centrum odpowiedzialnego w mózgu za homoseksualizm […] Ponieważ badałem mózgi dorosłych, nie wiemy, czy znalezione różnice istniały już od urodzenia, czy pojawiły się później.” (LeVay, Simon (1991) A Difference in Hypothalamic Structure Between Heterosexual and Homosexual Men, Science. 258: 1034-1037).

    A badania Baileya? Badał bliźnięta pod kątem orientacji. Jeśli homoseksualizm to sprawa wrodzona, to bliźnięta zawsze powinny być homo. Tymczasem Bailey publikował swoje badania, w których dowiódł, że jest zupełnie inaczej. Jeśli to czynnik genetyczny decyduje o homoseksualizmie, bliźnięta powinny mieć tę samą orientację seksualną. Badanie pokazało, że w 52% przypadków obu bliźniaków było homoseksualistami (w porównaniu z 22% zgodnością w przypadku bliźniąt dwujajowych i 11% zgodnością w przypadku par adopcyjnych). W pozostałych przypadkach jedna osoba była heteroseksualna, druga homoseksualna. Badacze doszli do wniosku, że czynnik genetyczny odgrywa istotną rolę w powstaniu homoseksualizmu. Warto podkreśli słowo „istotny”, aby nigdy nie mówić, że jedyny.

    Są też „sławetne” bania Deana i Hamera, który miały dowieść, że za orientację homoseksualną odpowiada jeden z chromosomów (Xq28). Media podały że wynikiem tych badań było odkrycie „genu homoseksualizmu”. To było oszustwo środowiska homoseksualnego. Nie zostało udowodnione, że zidentyfikowany region chromosomów ma w ogóle związek z seksualnością czy orientacją seksualną. Zwrócił na to uwagę sam Hamer w swoim artykule: „Te geny nie powodują, że ludzie stają się homoseksualni […] biologia osobowości jest o wiele bardziej skomplikowana. Ponieważ badania Hamera i zespołu nie spełniały istotnych kryteriów metodologicznych – m.in. nie było grupy kontrolnej – Hamer był zmuszony przeprowadzić je ponownie. Ponowne badania nie potwierdziły wcześniejszych odkryć. Również replikacje dokonane przez innych badaczy nie potwierdziły wyników Hamera.

    Natomiast sam Autor wątku wyraża się z politowaniem o homofobach stwierdzając, że już są w mniejszości. Dobre sobie, Szanowny Panie.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s